Mój chłopak choruje na depresję. Wykańcza mnie to, że nie potrafię mu pomóc...

„Przez jego depresję i ja czuję się coraz gorzej...”.
Mój chłopak choruje na depresję. Wykańcza mnie to, że nie potrafię mu pomóc...
Fot. Unsplash
14.07.2022

Gdy poznałam Marcina był duszą towarzystwa. Zabawny, inteligentny, działał na wszystkich jak tabletka rozweselająca. Dla każdego miał dobre słowo. Każdego potrafił pocieszyć i nakręcić pozytywnie do życia, nawet największych ponuraków. Mało kto wiedział, jak wielkie problemy ma ze sobą. Patrząc na niego, nikt nie powiedziałby, że to człowiek, który może mieć epizody depresyjne... 

Zobacz także: Czym jest syndrom pani Bovary?

Osiem lat temu przedstawiła mi go koleżanka z roku i od tego momentu byliśmy niemal nierozłączni. Jeszcze żaden mężczyzna tak mi nie imponował i nie miał na mnie tak dobrego wpływu. O swoich kłopotach powiedział mi dopiero po pół roku związku.

Pamiętam, że przez cztery dni nie odbierał telefonów ode mnie ani od znajomych. Nie otwierał mi drzwi, choć wiedziałam że był w domu - widziałam go przy oknie. Myślałam, że zwariuję. Kolejnego dnia w końcu się odezwał. Zmienił mu się głos, zupełnie jakby postarzał się o dekadę

Od razu do niego pojechałam i... nie wierzyłam własnym oczom. Miał czerwoną zapłakaną twarz. Widać było, że od kilku dni się nie mył. Sam powiedział, że prawie nic nie jadł. Nie chodził na uczelnię. Pytałam, co robił przez ten czas. Wyszło na to, że niemal nic. Czasem wpatrywał się tylko we wciąż wydłużającą się listę nieodebranych połączeń. Nie był w stanie wtedy z nikim rozmawiać, nawet ze mną. 

Okazało się, że w liceum zaczął chorować na depresję. Kilka razy trafiał na oddział psychiatryczny. Jest pod opieka lekarza psychiatry i bierze leki, ale mimo wszystko podobne załamania mu się przytrafiają. Nagle wpada w emocjonalną czarną dziurę. Zupełnie odrywa się od rzeczywistości. Nie mogę wytrzymać jego cierpienia. Za dużo wtedy palę, wypijam za wiele drinków. Staram się oderwać od przykrych myśli. Potem tylko załamuję ręce, bo wiem, że nie jestem w stanie w żaden sposób mu pomóc. Depresja zawsze ma nad nami przewagę. 

Siedzi właśnie obok. Póki co spokojnie czyta, ale od rana widzę, jak w jego oczach gasną pełne ciepła, radosne błyski. Nieubłaganie nadchodzi to, co tak bardzo uprzykrza nam życie... Potrafię już to rozpoznać - jutro, a może nawet jeszcze dziś przestanie się do mnie odzywać. Nie będzie w stanie wstać z łóżka. Znów będą musiała zadzwonić do kilku jego klientów, że trzeba przesunąć terminy wykonania grafik. 

Sama zaczynam się czuć coraz gorzej. Gdy Marcin ma świetne dni, mówimy o powiększeniu rodziny, ale coraz bardziej nie mogę sobie tego wyobrazić. Jeśli mi tak ciężko żyć z jego depresją, to co z dzieckiem? Jak wytłumaczę mu, dlaczego jego ojciec płacze i od paru dni nie jest w stanie się z nim pobawić?

Agnieszka

Zobacz także: Moja najlepsza przyjaciółka wyprowadza się za granicę. Nie mogę jej tego wybaczyć...

Polecane wideo

Barbiecore. Estetyka inspirowana kultową lalką to najmodniejszy trend sezonu
Barbiecore. Estetyka inspirowana kultową lalką to najmodniejszy trend sezonu - zdjęcie 1
Komentarze (61)
Ocena: 4.62 / 5
gość (Ocena: 1) 17.07.2022 08:30
Niestety, to ty jesteś powodem depresji. Powinnaś przestać go dręczyć i odejść. Miej honor i przeskocz na inną pałę.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.07.2022 02:53
Nigdy w życiu nie związałabym się z człowiekiem chorujacym na depresję.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 15.07.2022 12:07
A ja rozumiem osoby z depresją, choć sama jej nigdy nie miałam. Od roku mam inną przypadłość z którą staram się żyć, mianowicie prawie w ogóle nie śpię. I też słyszę, wypij sobie sobie meliskę, pobiegaj, połóż się i śpij. Dla mnie takie porady są żenujące, bo ja potrafię harować fizycznie cały dzień, a potem i tak uda mi się zasnąć na 2 godziny. I mimo ogromnego zmęczenia staram się funkcjonować. Wstaję rano i jakoś wegetuję a następnie leżę w łóżku albo łażę całą noc, mimo zmęczenia nie śpię. Lekarz wykluczył depresję i dał mi leki, po których myślałam , że zwariuję. Od kilu miesięcy leczę się u zielarza naturopaty i powoli zaczynam spać po 5 godzin. Jest nadzieja
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.07.2022 10:09
Hitler miał rozwiązanie dla wszystkich ludzi psychicznie chorych. Do gazu ich! Od takich właśnie osób zaczął zabawę z gazem. Tacy ludzie często nic nie wnoszą do społeczeństwa, tylko je obciążają. Zaczynam go rozumieć. Ludzie czując widmo gazu szybko by wyzdrowieli i mieli siłę na prace itp. Ci którzy tylko jęczą jak im źle, ale nic nie robią żeby to zmienić działają na mnie, jak płachta na byka. Posłuchajcie trochę o tym, że mózg jest plastyczny, że sami go kreujecie i sami sprawiacie, że czujecie się gówniano. To nie wina świata i ludzi, tylko wasza, więc weźcie w końcu odpowiedzialność za swoje życie i zacznijcie doceniać, to co macie! I róbcie coś! Siedzenie w domu i użalanie się nad sobą w niczym nie pomoże, tylko pogorszy wasz stan. Zastanówcie się, czy nadal chcecie być antylopą, która wiecznie ucieka, czy lwem - królem swojego życia.
zobacz odpowiedzi (3)
Panek (Ocena: 5) 14.07.2022 23:37
Po komentarzach widać jak głupie mamy społeczeństwo. Wiele głupich osób pisze, oże ludzie z depresją to egoisci. Może osoby chore na serce to egoisci? Może osoby z downem to egoisci? Depresja ma podłużne fizyczne. W mózgu występują problemy z neurporzekaznikami, z serotonia, z dopamina itp Szlaki myślowe są zmienione. Widzi się wszytsko, obecna stację, przyszłość i wspomnienia w czarnych barwach. Po latach depresji potrafią nawet zanikać pozytywne wspomnienia. Zwyczajnie Ci ludzie o nich zapominają a zostają im te przykre. Wszystko zostało zbadane i zmapowane a tym ludziom dalej się nie pomaga skutecznie, albo wogóle. Jeszcze dużo ludzi wini chorych za chorobę. Dopiero po samobójstwie udają współczucie...
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie