Mam 25 lat, a od 12 kocham tego samego faceta…

„On nie wie, że jest moją pierwszą i jedyną miłością. Co ja mam zrobić?” – zastanawia się Gosia.
Mam 25 lat, a od 12 kocham tego samego faceta…
Fot. Pexels.com (Daria Kruchkova)
10.11.2021

Dziś mam 25 lat, ale tak naprawdę w moim sercu wszystko zatrzymało się 12 lat temu, kiedy w szkole poznałam pewnego chłopaka. Mieliśmy wtedy po 13 lat. On był nowy w klasie i bardzo szybko się w nim zakochałam. Taka pierwsza, niewinna miłość. On podobał mi się z wyglądu i stylu, taki rozczochrany chłopak z plecakiem przewieszonym przez jedno ramię. Jego rodzice są lekarzami, więc była zamożny, fajnie się ubierał, wyjeżdżał na wakacje, był przywożony do szkoły BMW. Każda z moich koleżanek się za nim oglądała.

Po jednej ze szkolnych dyskotek zaczął przez chwilę „chodzić” z klasową ślicznotką. Ja oczywiście nie miałam u niego szans. Ja i on bardzo się lubiliśmy, ale on zawsze traktował mnie jak taką kumpelkę, której się zwierza ze swoich innych związków. Potem chodził na treningi koszykówki, wpadła mu w oko jakaś dziewczyna z lekkoatletyki, która odbywała się równolegle na tej samej hali. A ja naiwna mu tak świetnie doradzałam, że zaczęli się spotykać i trwało to kilka miesięcy. Później była kolejna ładna buzia – dziewczyna, która ciągle startowała w konkursach piękności dla nastolatek, młodsza od nas. Ale ja ciągle sobie tłumaczyłam, że jeszcze mój los się odmieni, tylko muszę być cierpliwa.

Zobacz także: LIST: „Mam ochotę wyemigrować z tego chorego kraju”

Udało mi się dostać do tego samego liceum, co on. On poszedł na profil ścisły, ja na humanistyczny, ale najważniejsze, że mieliśmy ze sobą kontakt. Szkolne wycieczki, wspólne wagary itp. Jego związki zaczęły być trwalsze, a ja wciąż czekałam. Wciąż zaciskałam zęby i miałam nadzieję, że mój los się odmieni. Wszystkie lata liceum były podobne, a po maturze znów pojawił się stres. Co dalej? Jak nie stracić go z oczu?

On nigdy nie krył, że interesuje go tylko Warszawa. Ja bałam się, że nie dostanę się na jakiś bardziej oblegany kierunek, więc złożyłam papiery też na kilka słabszych, byle tylko wyjechać razem z nim. Jakoś się udało, ale w październiku czekało mnie wielkie rozczarowanie. Prawie się nie widywaliśmy, on na Politechnice ciągle się uczył, a ja nie chciałam mu przeszkadzać. Wpadaliśmy na siebie czasami w weekendy, jak akurat tak się złożyło, ze razem wróciliśmy do rodziców. Było ciężko, brakowało mi go i ciągle, non stop o nim myślałam.W tym czasie miałam jakieś przelotne związki, ale to nigdy nie było nic poważnego.

Mam już 25 lat i wciąż go kocham. Widzę jak się zmienia. Jak z nastolatka przeistoczył się w mężczyznę. I podoba mi się coraz bardziej. Jest przystojny, pociągający i inteligentny. Skończył studia, zaczął pracę, wiem, że zajdzie bardzo daleko. Tak bardzo bym chciała, żeby dzielił swoje szczęście ze mną. Ciągle o nim myślę, coraz więcej, coraz częściej. I coraz bardziej mi smutno. Na jego Facebooku i Instagramie znam wszystko na pamięć, zaglądam na jego profile codziennie, śledzę komentarze. To chyba obsesja.

Wiem, że teraz jest sam. Mówił mi, że z ostatnią dziewczyną rozstał się, bo coś się wypaliło. Ale szuka, wciąż szuka miłości. Tak jak ja. Ale on nie wie, że jest moją pierwszą i jedyną miłością. Co ja mam zrobić?

Gosia

Polecane wideo

„Mój mąż jest gejem, a ja nie mam nic przeciwko temu”. Niezwykła para podzieliła się swoją zaskakującą historią miłosną
„Mój mąż jest gejem, a ja nie mam nic przeciwko temu”. Niezwykła para podzieliła się swoją zaskakującą historią miłosną - zdjęcie 1
Komentarze (49)
Ocena: 4.27 / 5
gość (Ocena: 5) 24.11.2021 07:10
Zdobyć go! Nie pisać, nie skarzyć się. Kobiety mają sposoby.
odpowiedz
mmm (Ocena: 5) 15.11.2021 13:39
Hmmm Pisałaś dużo o nim...A napisz coś o sobie. Masz jakieś pasje? Czym się interesujesz? Czy się rozwijasz? Znasz języki? Podróżujesz?Jakie masz cele? No i jak wyglądasz? Uprawiasz sport? Dbasz o siebie? Bo jak on jest taki HOT to raczej się zaniedbana nudna laska nie zainteresuje. Więc zainwestuj w siebie, znajdź sobie pasje a wtedy może cię zauważy...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.11.2021 10:47
To jest chore. Tylko dobry psychiatra pomoże
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.11.2021 12:08
Miałam TAK SAMO. Dosłownie obsesja. Uratowało mnie niedostanie się do tej samej klasy licealnej, dzięki czemu na końcu liceum w końcu miałam na tyle samozaparcia, żeby znaleźć kogoś wspaniałego i go pokochać. Ale zawsze gdzieś siedział z tyłu głowy. I tu uwaga - po 10 latach i kilkunastu głębszych na wspólnej imprezie klasowej oznajmił mi, że WIEDZIAŁ. Cały czas wiedział co do niego czuję - i miał to gdzieś. I wiesz co, autorko listu, o ile istniejesz - "masz tak samo, jak ja". Albo NIE interesujesz go tak bardzo, że ślepy, albo wie i robi sobie benching Twoim kosztem, podbudowując swoje ego - tak jak to było u mnie. Tak czy owak - uciekaj. Ja zmarnowałam 10 lat wyrzutów, że oh, nic nie zrobiłam, nie powiedziałam etc. gdzie na końcu się okazało, że i tak miałby to gdzieś, przynajmniej nie zrobiłam z siebie żałosnej debilki przed znajomymi. A ty ile lat jeszcze planujesz zmarnować?
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 11.11.2021 13:32
Uważam że to nie jest miłość tylko jakaś choroba psychiczna. Nie pielęgnowana miłość zanika szybciej niż się pojawia. Po takim czasie już dawno zdążyła by zaniknąć.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie