Po wspólnych wakacjach rozpadła się nasza przyjaźń

Malwina nie sądziła, że wspólny urlop tak źle wpłynie na kilkuletnią znajomość.
Po wspólnych wakacjach rozpadła się nasza przyjaźń
Fot. Unsplash.com (Priscilla Du Preez)
18.08.2021

Przyjaźniłyśmy się z Agnieszką od 3 lat, czyli od momentu, kiedy zaczęłyśmy pracować w jednej firmie. Ona była w tej korporacji przede mną, we wszystko mnie wprowadzała i we wszystkim mi pomagała. Szybko znalazłyśmy wspólny język i bardzo się polubiłyśmy. Z czasem zaczęłyśmy się spotykać także po pracy. Pocieszała mnie, kiedy chorował mój tata. Ja z kolei byłam dla niej wsparciem, gdy rozstawała się z mężem.

W kwietniu Agnieszka znalazła nową pracę i odeszła z firmy. Nasz kontakt się jednak nie urwał. Wręcz przeciwnie, nadal bardzo często do siebie dzwoniłyśmy i się spotykałyśmy. Postanowiłyśmy nawet pojechać w sierpniu razem na Mazury.

Wspólny urlop początkowo zapowiadał się bardzo dobrze. Schody zaczęły się jednak już drugiego dnia. Agnieszka miała swoją wizję urlopowania, a ja swoją. Jestem bardzo aktywna, chciałam zwiedzać i chodzić na spacery. Jej pasowało leżenie przed domkiem i opalanie. Tłumaczyła, że jest zmęczona nową pracą i potrzebuje spokoju. Ja argumentowałam to tym, że leży się w domu, a na wakacjach warto pozwiedzać okoliczne tereny i pozachwycać się widokami. W końcu jej jednak ustąpiłam i cały tydzień nie robiłyśmy dosłownie nic. Agnieszka ożywiała się wieczorami, kiedy chodziłyśmy do pobliskiego baru. Nawet tam dochodziło jednak między nami do spięć. Wypominała mi, że mnie podrywał barman, a jej nie. Albo że to do mnie zagadywali jacyś obcy faceci, a ją ignorowali. Szczerze? Nawet nie zwróciłam na to uwagi, bo nie szukam wakacyjnego romansu.

Dwa razy w czasie tygodniowego wypadu pokłóciłyśmy się ostrzej, a raz był nawet cały cichy dzień, bo ona się pogniewała. Dosłownie marzyłam o tym, żeby te wczasy się już skończyły. Trzymało mnie tam tylko to, że przecież to moja przyjaciółka, i że domek był opłacony (a nie kosztował mało).

Po powrocie do Warszawy sądziłam, że wszystko wróci do normy, ale Agnieszka mnie ignoruje. Nie dzwoni, nie pisze. Kontakt po urlopie inicjowałam ja, ale jakbym się odbijała od ściany… Gdybym wiedziała, że tak się to potoczy, nigdy nie pojechałabym z nią na wspólny urlop.

Malwina

Zobacz także: Czy powiedzieć koleżance, że jej ciągłe telefony mi przeszkadzają?

Polecane wideo

Siostra Joanny Opozdy skradła całe show na jej ślubie. „Ideał” - piszą internauci
Siostra Joanny Opozdy skradła całe show na jej ślubie. „Ideał” - piszą internauci - zdjęcie 1
Komentarze (20)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 18.08.2021 22:31
Tylko z jedną koleżanka mogę jechać na urlop i wiem, że zawsze będzie to udany czas. Wyjezdzalysmy razem kilka razy, zawsze było super. Dogadujemy się bez słów, mamy taką samą wizję spędzania urlopu. Na pewno nigdy nie pojechałabym z żadną para, np ja z facetem i druga para, bo to zawsze katastrofa, a im wiecej par, tym gorzej. Ile to ja słyszałam historii o takich nieudanych wakacjach, z reszta łatwo się domyślić jak to się może skończyć. Wspolny wyjazd na urlop weryfikuje przyjaznie tak jak weryfikuje związki. Jak byłam singielka przez 2 lata, to dużo podrozowalam, sama. W jednym roku zwiedzilam 7 krajów. Robiłam co i kiedy chciałam, wspaniały czas. Polecam podróże solo.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 18.08.2021 19:18
Wszyscy piszą o tym, że trzeba się dogadać i trochę poodpoczywać i trochę pozwiedzać. Ja byłam taka naiwna. Z byłym mężem umówiliśmy się, że tydzień spędzamy na all inclusive do Grecji jak on chciał - czyli plażing, smażing i nic nierobienie. Zgodziłam się, pojechałam, przecierpiałam, umierałam z nudów, nic nie komentowałam i dałam radę tylko dlatego, że w głowie miałam, że za parę dni jedziemy do Madrytu zwiedzać Ale ja byłam głupia. Mój były mąż ciągle albo nie "umiał" rano się dobudzić, albo szykował się do godziny 12-13 by wyjść, że sama już zdenerwowana wychodziłam zwiedzać sama, a on zostawał sobie w hotelu. To były nasze ostatnie wakacje razem.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.08.2021 17:55
"Jestem bardzo aktywna" - i wszystko jasne. Zrozum autorko że tacy ludzie jak ty stanowią problem wszędzie tam gdzie się pojawią. Od rana rejwach, od rana od razu na wysokie obroty, ani chwili spokoju, ani chwili wytchnienia. Spędzając urlop z taką osobą człowiek marzy o powrocie do pracy, by odpocząć. Wy nadakatywni nie potraficie wypoczywać, a swoją energię do tych wszystkich aktywności czerpiecie z innych ludzi, którzy przebywając z wami i działając w waszym trybie są spompowani jak dziurawa dętka.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 18.08.2021 12:46
obawiam sie tego samego na wspolny wyjazd z tesciami.....
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 18.08.2021 12:20
To jest przykład tego, jacy ludzie są emocjonalnie uposledzeni i jak sztuka kompromisu jest ważna. Przy odrobinie chęci obie osoby byłyby zadowolone. Ja jestem typem który na wakacjach zrywalby się bladym świtem, codziennie coś zwiedzał itd. Moj narzeczony wręcz przeciwnie. Woli odpocząć i poleżeć. Część wakacji spędzamy na zwiedzaniu a część leżymy plackiem na plaży i oboje wracamy zadowoleni.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie