Chłopak ciągle wchodzi mi do łazienki...

Basia czuje się tym skrępowana.
Chłopak ciągle wchodzi mi do łazienki...
Fot. Unsplash (Mitchell Orr)
31.07.2021

Po wielu bojach zamieszkałam z chłopakiem. Moi rodzice byli przeciwni, jego też, na dodatek były problemy finansowe, ale się udało. Jesteśmy razem przez całą dobę i sama nie wiem, czy to był najlepszy pomysł. Niby się dogadujemy, ale mam wrażenie, że on poczuł się zbyt pewnie. Traktuje mnie jak swoją żonę, jakbym była z nim od 20 lat i znała go na wylot. A tak przecież nie jest i o niektórych rzeczach wolałabym nawet nie wiedzieć. On nie ma problemu, żeby ściągnąć przy mnie przepocone skarpetki, rzucić je w kąt i wywalić nogi na stół. Albo beknąć przy obiedzie.

Niby każdy facet się tak zachowuje, ale on nie rozumie jednego – jest jakaś granica obciachu i wstydu. Skoro jemu nie zależy na dobrej atmosferze, to jeszcze to jakoś zniosę. Ale najgorsze jest to, że mnie też chce pozbyć resztek prywatności. Jemu się wydaje, że skoro widzi mnie nago w sypialni, to w łazience też może. Ciągle włazi, kiedy jestem w środku. Nie ważne, co bym tam nie robiła, to dla mnie krępujące i dziwne! Niestety nie mamy żadnego zamknięcia i nie potrafię się przed tym obronić.

Kiedy biorę prysznic, to on nie widzi powodu, dlaczego miałby nie wejść i się nie wysikać. On twierdzi, że przesadzam, a to tylko oszczędność czasu. Rano mu się spieszy, więc na co miałby czekać... Zupełnie nie rozumie moich pretensji i dalej robi to samo.

Polecamy także: Rodzice kupili mi mieszkanie. Teraz chcą decydować o jego wystroju

Innym razem ja siedziałam na muszli klozetowej, wszedł bez pytania i zaczął sobie układać włosy. Tak, jakby mnie tam nie było. Po kilku minutach udało mi się wrzaskiem wymusić, żeby zostawił mnie samą i dopiero mogłam wstać. Ok, fajnie, że się mnie nie krępuje, ale to już jest przegięcie! Spaliłabym się ze wstydu, gdybym go przyłapała na toalecie.

Proszę, tłumaczę, błagam i jak grochem o ścianę.

Basia

Polecane wideo

Internauci krytykują wystrój bajońsko drogiego domu Klaudii Halejcio: „Koszmarek”
Internauci krytykują wystrój bajońsko drogiego domu Klaudii Halejcio: „Koszmarek” - zdjęcie 1
Komentarze (93)
Ocena: 4.83 / 5
gość (Ocena: 5) 09.08.2021 11:18
Daj sobie z nim spokój. Będzie tylko gorzej.
odpowiedz
Lola (Ocena: 5) 05.08.2021 14:42
Po pierwsze kupujesz zamek do drzwi i montujesz i jeden problem z głowy. A jeśli nic na niego nie działa, to po prostu kup skarbonkę i za każde ochydne zachowanie, niech wrzuca 5zl, szybko skończy mu się kasa, to i powinien przemyśleć swoje zachowanie,ze Ty nie żartujesz. Jeśli nic nie pomoże, wyprowadź się.. Po co się męczyć
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 1) 04.08.2021 21:26
Facet, który by przy mnie beknął (o innych rzeczach nawet nie chcę myśleć) w tym samym momencie przestałby być moim facetem. Na szczęście w moim otoczeniu takich nie ma. Na miejscu autorki ewakuowałabym się z tego związku w trybie pilnym.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 03.08.2021 09:34
Nie, nie każdy facet się tak zachowuje. Nie każdy facet beka i rzuca przepocone skarpetki w kat, już nie mówiąc o stole. I nie każdy wchodzi dziewczynie do łazienki. Po prostu został zle wychowany i teraz nie możesz być jego mama i robić tego od nowa. Swoją droga zamek w drzwiach do łazienki bym na pewno wstawiła.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.08.2021 15:14
Nie każdy taki jest. Moi rodzice tacy są, wchodzą sobie do łazienki, nie zamykają drzwi toalety nawet jak robią kupę, nie sprzątają po sobie, jak nasikaja na deskę. Bekaja i pierdzą non stop (fatalna dieta). Im to pasuje, ja od dziecka wiedziałam, że tak nie chcę. Mój mąż nigdy nie wszedł mi do łazienki, bez przesady z tą oszczędnością czasu. Jak się nie ma kilku minut rano, to trzeba się lepiej zorganizować albo kupić mieszkanie, gdzie łazienka i toaleta są osobno. Kupy robimy osobno, to nie jest sport drużynowy, jak się zdarzy bąk przy partnerze, to 'przepraszam' i sprawa zamknięta, ale większość gazów naprawdę da się na osobnosci ogarnąć żeby partner wąchać smrodów nie musiał. To są podstawy kultury. Nigdy bym nie mogła być z taką świnią, co pierdzi i się jeszcze cieszy, że tak głośno, albo wpada do toalety jak się wypróżniam. To nie jest kwestia 'swobody' w związku, tylko odrobiny szacunku dla drugiej osoby. Na szczęście nie musiałam nigdy nawet dyskutować o tym z mężem, kulturalna osoba po prostu wie jak się zachować. Co innego jak chorujemy, wtedy wiadomo opiekujemy się sobą nawzajem i nikt nie przeżywa tego, że drugie po ludzku śmierdzi, ma biegunkę czy wymiotuje, ale w normalnych okolicznościach nie fundujemy sobie takich doznań wizualnych i zapachowych.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie