Mam 32 lata i nadal mieszkam z rodzicami

Marlena nie jest z tego dumna, ale nie ma innego wyjścia.
Mam 32 lata i nadal mieszkam z rodzicami
Fot. Unsplash (Jessica Arends)
25.03.2021

Zawsze mi się wydawało, że po maturze wyprowadzę się od rodziców. Pójdę na studia, zamieszkam z jakąś koleżanką, a po kilku latach wezmę kredyt na własne mieszkanie. Nic z tego nie wyszło. Pech polega na tym, że pochodzę z Warszawy i na studia poszłam również do stolicy. Rodzice uznali wtedy, że bez sensu, abym wydawała pieniądze na wynajem mieszkania u obcych, skoro mogę nadal mieszkać z nimi. Najpierw pomysł średnio mi się podobał, ale potem uznałam, że w sumie mają rację. I tak minęły całe studia pod ich dachem.

Z jednej strony było to wygodne, bo wszystko wyprane, ugotowane, podane pod nos, a z drugiej nie miałam żadnej studenckiej swobody. Musiałam mówić rodzicom, o której idę na imprezę i do kogo, zupełnie jak w liceum.

Zobacz także: On myśli, że jesteśmy razem, bo ze sobą spaliśmy…

Mimo wszystko przyzwyczaiłam się do tego. Potem pracowałam w różnych miejscach, ale jestem po studiach humanistycznych, więc zazwyczaj były to drobne zlecenia, umowy o dzieło, marna pensja. W Warszawie trudno się z takiej utrzymać i samodzielnie płacić rachunki. Korzystałam więc z tego, że mogę mieszkać u rodziców i raz na jakiś czas dołożyć się do rachunków. Przez te wszystkie lata próbowałam coś oszczędzić, odłożyć, ale to trudne przy tak niskich zarobkach. Nie stać mnie na wkład własny, rodzice też nie są przecież milionerami. Przez pandemię z pracą zrobiło się jeszcze trudniej. Efekt jest więc taki, że w wieku 32 lat nadal mieszkam z rodzicami…

Nie widzę póki co innego rozwiązania, bo wynajem potwornie drogi, a chyba już nie umiałabym mieszkać po studencku, z kimś obcym i gnieździć się w jednym pokoiku. Może jak pandemia minie to uda mi się znaleźć lepiej płatną pracę i wreszcie zacząć życie we własnym M.

Marlena

Polecane wideo

Tak wygląda najpiękniejsza stewardessa na świecie. Możesz spotkać ją w znanych liniach lotniczych
Tak wygląda najpiękniejsza stewardessa na świecie. Możesz spotkać ją w znanych liniach lotniczych - zdjęcie 1
Komentarze (16)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 27.03.2021 22:17
Nosz kurde! Ja rozumiem, że teraz mieszkania są bardzo drogie, ceny mieszkań są kosmiczne, lepiej poczekać, aż spadną. teraz opłaca się sprzedawać, a nie kupować. Ale nie rozumiem jednego! Jeżeli żyje z rodzicami i jak napisała "czasem dołoży sie do rachunków" to nie jest w stanie nic zaoszczędzić?!!! Taki człowiek, z takim podejściem nigdy nie będzie miał pieniędzy i zawsze będzie mu brakowało. Jeżeli się chce to się osiągnie cel. Rozumiem niskie zarobki, ale wtedy to się szuka innej pracy, albo szuka dodatkowego zajęcia. Cholera, jestem nauczycielką w przedszkolu, zarabiam mało (nie, nie tyle ile podaje tvp). Moja zarobki bez nadgodzin to 2.000zł z nadgodzinami wyciagałam między 2.800-3.000zł. Codziennie po pracy dorywczo opiekuje się dzieckiem, wyciągam w zależności od odbytych godzin, ale powiedzmy między 600zł-800zł m-cznie dodatkowo. Od pon-pt od rana do wieczora nie ma mnie w domu. Jedynie weekendy mam wolne, ale często trzeba coś zrobić do pracy: przygotować się do zajęć, napisać sprawozdania, diagnozy, plany pracy, opinie o dziecku itd. Aaaa i spłacam kredyt na mieszkanie w wysok. 900zł (kupiłam mieszkanie w 2018r,. 1km od Wrocławia) ja nauczycielka z tak niską pensją z zarobkami 3 tyś m-cznie. Da się??? Da. Kwestia priorytetów. Aaa i staram się systematycznie odkładac pieniądze na konto oszczędnościowe. Najpierw zaczęłam od 100zł/m-cznie, pózniej kwoty były coraz wyższe. Da się, da. Trzeba tylko chcieć.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 25.03.2021 12:21
Reklamy dalej upierdliwe albo i bardziej jak były. Ja dopiero wyprowadziłam się w wieku 29 lat z narzeczonym do wspólnego mieszkania, samej nie dałabym rady się utrzymać w kawalerce. Podczas studiów mieszkałam w domu z ogrodem to miałam swoje piętro chociaż.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.03.2021 10:11
Niestety, ale sama z niską pensją nie masz szans na kredyt nawet mając wymagany wkład. Teraz banki co prawda oferują coraz niższe wkłady, ale raty i warunki są wręcz masakryczne, a te trzeba z czegoś płacić. Ja chciałam wziąć z partnerem na 10% wkładu i niby mieliśmy we 2 zdolność, ale to, jakie warunki spłaty nam proponowali to jakiś żart. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na większy wkład, ale lepszą spłatę. Także sam wymagany wkład nie daje gwarancji kredytu, bo musisz jeszcze mieć odpowiednią zdolność. W Warszawie mieszkania tanie nie są, a jeśli kredyt miałby pochłonąć więcej niż 30% przychodów miesięcznie nie ma co się w to pchać, bo można skończyć z długami na ulicy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.03.2021 10:06
Pamiętaj, każdy jest kowalem własnego losu, jak chcesz żyć jak dziecko i nie brać za nic odpowiedzialności to twoja sprawa, bo widzę że nie twoja wina tylko studia nie takie, covid, ceny mieszkań itp. Prawda jest taka, że jakbyś chciała to byś znalazła sposób. Wiele osób się przekfalifikowuje, by wykonywać lepiej płatne zawody, obecnie wiele kursów można zrobić nawet online. Również ludzie w twoim wieku mają czasem własne biznesy, jak masz wolny czas to można też dorabiać w weekendy, korona ci z głowy nie spadnie . No generalnie zrób coś że sobą, ja jestem w podobnym wieku i niedawno kupiłam pierwsze mieszkanie, sama. Na kredyt, bez pomocy rodziców czy kogokolwiek innego. Przez kilka ładnych rad tyralam , doriabiajac weekendami i zbierając na wkład własny, potem również zrobiłam kurs by zdobyć lepiej płatne pracę. Żyje mi się dobrze, sama wszystko osiągnęłam, od rodziców wprowadziłam się mając 19 lat. Swoją drogą to mieszkać z rodzicami powinno ci być nawet łatwiej odłożyć kasę
zobacz odpowiedzi (9)
gość (Ocena: 5) 25.03.2021 09:46
twoja sprawa, ale nie masz przez to własnego życia
odpowiedz

Polecane dla Ciebie