Nie czuję, że mieszkam w UK. Pracuję u siostry, a zakupy robię w polskich sklepach

Ewelina przez 4 lata nie poznała nawet dobrze języka.
Nie czuję, że mieszkam w UK. Pracuję u siostry, a zakupy robię w polskich sklepach
fot. Unsplash
19.12.2020

Zawsze mnie śmieszy, kiedy przyjeżdżam do Polski na święta i słyszę: powiedz coś po angielsku! Moja rodzina i znajomi są dumni z tego, że udało mi się odnaleźć na Zachodzie. Mają dość wyidealizowany obraz emigracji, a ja nie wyprowadzam ich z błędu.

Zobacz również: Angelika po dekadzie emigracji wróciła do Polski. Wytrzymała tylko rok

Ogólnie jest fajnie, bo inaczej nie siedziałabym tam od 4 lat. Zaczynam jednak zdawać sobie sprawę, że przespałam ten czas. Zamknęłam się w szczelnej bańce i tak naprawdę nawet nie liznęłam tego kraju. Oglądam go zza szyby.

Brytyjczyków mijam na ulicach, ale ich zupełnie nie znam.

Jak to możliwe? Popełniłam spory błąd, bo od zawsze utrzymywałam kontakty tylko z mieszkającą w UK rodziną i Polonią. Najpierw ze strachu, a później z przyzwyczajenia. W efekcie nie musiałam nawet uczyć się języka.

Zobacz również: Polskie słowa, które weszły do języka angielskiego. Za granicą każdy je zrozumie

Próbowałam, ale kurs niewiele daje. Angielskim trzeba się posługiwać i z nim osłuchać, a ja rzadko mam taką okazję. Pracuję w polskiej firmie mojej polskiej siostry. Zakupy robię w polskich sklepach, które znajdują się w polskiej dzielnicy. Chodzę do polskiego kościoła.

Czasami mam wrażenie, że nigdzie nie wyjechałam. Niby jestem wiele kilometrów od domu, a czuję się jak w kraju nad Wisłą. Brakuje mi tylko rodziców, ale i tak codziennie rozmawiam z nimi przez telefon.

Wstyd mi, bo miało być inaczej. Chciałbym wyjść wreszcie spod tego klosza, ale jeszcze bardziej się boję.

Ewelina

Zobacz również: LIST: „3 lata mieszkałam w UK. Mam angielski akcent i zapomniałam wielu polskich słów”

Polecane wideo

Polskie imiona, które bawią obcokrajowców. Nie kryją zdziwienia, kiedy je słyszą
Polskie imiona, które bawią obcokrajowców. Nie kryją zdziwienia, kiedy je słyszą - zdjęcie 1
Komentarze (49)
Ocena: 4.92 / 5
joanna (Ocena: 5) 02.01.2021 00:58
Nie rozumie em tego ale spotykam na co dzien, mieszkam w UK od szesciu lat, mialam 35lat gdy wyemigrowalam, angielskiego ni w zab bo oprocz smiesznych intenetowych kursow prawie wszystko zapomnialam ze szkoly sredniej. Na studiach mialam francuski. Dzis biegle mowie i czytam po angielsku, rozumiem wszystko, mam ze z pisaniem mam troche klopotu ale to tyle. Od momentu przyhazdu zadecydowalam zadnej polskiej telewizji, polskie sklepy w ostatecznosci, odboeralam wszelkie telefony od przedsyawicieli handlowych chcacych mi cos sprzedac bo oni mieli cierpliwosc tlumaczyc mi wszystko, zeby dobic targu. Chwytałam sie kazdej okazji by mowic zlw ale mowic. Po pol roku pobytu poznalam Anglii ka z ktorym bylam prawie trzy lata, nie koniecznie byl miloscia mojego zycia ale byl dla mnie dobry i wprowadzenie l mnie w angielska kulturę, brak umiejetnosci mowienia w jezyku kraju, w ktorym sie mieszka odbieram jako brak szacunku do siebie i innych. Wstyd mi za ten rodzaj polakow.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.12.2020 02:01
Teraz to juz tak naprawde wstyd mieszkac w UK...
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 21.12.2020 10:13
Pracuję w miejscu gdzie mamy styczność z dużą ilością studentów z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Kazachstanu, Kirgistanu itd. Po roku nie umiem mówić ani po polsku, angielsku ani rosyjsku. Oczywiście żartuję, ale czasem zamiast pokój mówię " komnata dwukomorowa" albo "da". Ale czasami inaczej się nie da jak taki człowiek ani polskiego ani angielskiego a rosyjski to nie to samo co ukraiński . Aby się dogadać z takim towarzyszem, w jednym zdaniu czasem używam 3 języków
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.12.2020 10:09
Miałam 22 lata jak pojechałam do chłopaka do Londynu na wakacje ( tak naprawdę to były 4 dni). Ja maturę z angielskiego zdałam na 80 procent ale nigdy (oprócz lekcji) do nikogo po angielsku nie mówiłam. Mam po prostu blokadę. I tak się zestresowałam tym, że mam się odezwać po angielsku że w warzywniaku kupiłam 2 kg pomidorów zamiast marchewki i kaszę zamiast ryżu :D Wtedy powiedziałam sobie, że nigdy więcej. Jak przyjechała rodzina już męża z Irlandii to się słowem nie odezwałam, mąż wytłumaczył im że mam uraz i już. W pracy jak mam się odezwać po angielsku to mi gula staje w gardle, rozumiem wszystko ale jak mam mówić to mi się język plącze
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 20.12.2020 17:10
chwalisz się czy żalisz?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie