Jestem jedyną singielką w mojej ekipie przyjaciół

Wszyscy znajomi mają drugą połówkę. Poza Renatą.
Jestem jedyną singielką w mojej ekipie przyjaciół
Fot. Unsplash.com (Ethan Hu)
09.07.2020

Wszyscy moi przyjaciele mają partnerów lub są już po ślubie. Tylko ja z całego towarzystwa jestem singielką. Oczywiście nie zawsze tak było. Wcześniej przez 5 lat ja również miałam chłopaka, ale rozstaliśmy się kilka tygodni temu. Od tamtej pory jest mi bardzo ciężko. Spotykam się ze znajomymi i oni zawsze są w parach. A nawet jak widuję się z samymi dziewczynami to i tak mam poczucie wyobcowania, bo jako jedyna nie mam nikogo na stałe.

Spotykamy się na przykład na wspólnym grillu i ja jako jedyna nie mam pary. Albo planujemy wspólny wyjazd na wakacje i jest problem, z kim mam być w pokoju. Na każdym kroku czuję się jak piąte koło u wozu. Nie chodzi o to, że znajomi dają mi to w jakikolwiek sposób odczuć, bo nie jest tak. Po prostu przebywając z nimi widzę, że wszyscy są szczęśliwi, dają sobie całusy lub siedzą przytuleni, a ja sama jak ten palec.

Zobacz także: Świetnie dogaduję się z moim chłopakiem, ale w łóżku między nami nie iskrzy

To patowa sytuacja, bo żadna z dziewczyn z mojej ekipy nie pójdzie ze mną na imprezę, na której mogłybyśmy kogoś poznać. Żadna nie zrozumie też, jak się czuję. Wszystkie mi współczują samotności, ale nie chcę, żeby ktokolwiek się nade mną litował. Nie o to mi chodzi.

Coraz mniej mam ochotę spotykać się z przyjaciółmi. Z drugiej strony nie chcę skończyć jako zupełna samotnica. Chciałabym już kogoś mieć i przestać być jedyną singielką w towarzystwie.

Renata

Polecane wideo

Po latach zakładają swoje stare suknie ślubne, a ich partnerzy... Musicie zobaczyć ich reakcje!
Po latach zakładają swoje stare suknie ślubne, a ich partnerzy... Musicie zobaczyć ich reakcje! - zdjęcie 1

Komentarze (36)

Ocena: 4.78 / 5
gość (Ocena: 5) 10.07.2020 16:39
przyjmę kobietę do słabo płatnej pracy. Etat 24/24 - minimum 20 lat, w pakiecie teściowa. Oferujemy marudzenie, niezadowolenie, tyranie ponad siły za uśmiech (rzadko)Pana i Władcy. W przypadku niewywiązywania się z obowiązków zdrada z przyjaciółką, lub szybki rozwód. Powodzenia....
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.07.2020 15:09
Ty przynajmniej masz normalnych znajomych, ale i tak radze rozszerzyc krag o jakis singli. Mi życie zweryfikowalo "przyjaciół". Jak zostałam singielka, to zauwazylam, ze część z dziewczyn przestala mnie gdzies zapraszać, a jak już była jakaś impreza czy spotkanie, to patrzyly na mnie jakbym im miala tych ich facetow zaczac wyrywac, caly czas ich pilnowały krok w krok. Opuscilam to towarzystwo, bo nie bylo warte mojej uwagi. Kiedys jechalam do sklepu, bo jedyna nie piłam na domowce, a skończył się alkohol. Jeden z facetow kolezanki powiedzial, ze zabierze sie ze mna, bo chce jeszcze powybierac jakies przekaski itd. Powiedziałam, ze w porządku, po czym jego dziewczyna prawie zabiła mnie wzrokiem i szybko oznajmiła, ze ona tez jedzie, bo też coś chce kupić. Nie jedna ona się tak zachowywała, a ja nie dawałam zadnych znakow, ze sie tymi facetami interesuje, nie flirtowalam. Dla mnie parner kolezanki jest nietykalny. Dziwne to musiałby być związki, ale kazdy w koncu ma, na co sie godzi. Teraz mam meza, normalnych znajomych i czesc z tego grona jest singielkami/singlami i jakoś nikt takich szopek nie odstawia.
zobacz odpowiedzi (21)
gość (Ocena: 5) 09.07.2020 12:09
Dobra rada- zmień przyjaciół.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 09.07.2020 11:20
No to do roboty dziewczyno ! Wyjdź z domu gdzieś sama bez przyjaciół, bo z nimi napewno nikogo nie poznasz i nie wyrwiesz. Nie czekaj też, aż książę z bajki zapuka do twoich drzwi i zapyta czy łaskawie zechcesz z nim być. To że jesteś sama jest tylko i wyłącznie twoją zasługą.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.07.2020 10:56
Przeciez mozna sie czasem spotkac z dziewczynami sam na sam. Chyba nie zawsze musza ze soba ciagnac facetow? No chyba, ze to takie zwiazki, gdzie wszedzie wszystko robi sie razem, no ale to juz chore. Ja bym sprobowala rozszerzyc grono znajomych o jakis singli. Jak bylam singielka przez 2 lata, zanim poznalam meza, poznalam duzo singli. Ci ludzie zazwyczaj maja wiecej czasu niz bedacy w parach, dlatego zawsze moglismy na siebie liczyc i swietnie sie razem bawilismy. Spotykamy sie do teraz, ja mam meza, 90% z nich tez jest po slubie lub ma stalych partnerow. Wiadomo, nie sa to juz tak intensywne znajomosci jak kiedys, kazdy ma troche mniej czasu, ale jednak.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie