Siostra twierdzi, że nie stać jej na dziecko. Według mnie to tylko wymówka

Gdyby naprawdę chciała, to by mogła - przekonuje Sandra.
Siostra twierdzi, że nie stać jej na dziecko. Według mnie to tylko wymówka
fot. Unsplash
22.05.2020

Normalnie raczej nie mieszałabym się w cudze sprawy, ale to trochę inna sytuacja. Po pierwsze - dotyczy mojej siostry, czyli jednej z najbliższych osób w życiu. Po drugie - to ona ciągle do tego wraca, więc trudno nie skomentować.

Zobacz również: Rok temu wzięłam ślub. Wszyscy się dziwią, że jeszcze nie jestem w ciąży

Ponad rok temu wyszła za mąż. Naprawdę fajny chłopak i widać, że jest im razem dobrze. Często jednak słyszę z ich ust narzekania: byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy doczekali się dziecka. Brzmi dość dramatycznie, prawda?

Człowiek od razu im współczuje, bo problemy z płodnością to plaga XXI wieku. Ale nie tym razem.

Oni nawet nie podjęli żadnej próby. Prawdopodobnie siostra zaszłaby w ciążę, tylko się przed tym wzbrania. A później płacze, że nie ma dzieciątka. Totalny nonsens, tym bardziej biorąc pod uwagę ich argumentację.

Zobacz również: „Na moim osiedlu jest więcej buldogów francuskich niż dzieci. Same jałowe związki”

Według nich to warunki nie są sprzyjające. Inaczej mówiąc - nie mają dziecka, bo ich na nie nie stać. Pomyślicie pewnie, że żyją w dramatycznych warunkach, skoro nawet na jedno nie mogą sobie pozwolić. Właśnie nic z tych rzeczy.

Jakoś dają sobie radę, ostatnio kupili nawet samochód i remontują mieszkanie. Normalne małżeństwo ze średnimi zarobkami. Dodając do tego 500+ - spokojnie można powiększać rodzinę. I to mnie najbardziej wkurza.

Moim zdaniem to tylko głupia wymówka. Tym gorsza, że powtarzana na każdym kroku. Już nikt nie traktuje ich poważnie.

Sandra

Zobacz również: LIST: „Cała rodzina czeka na pierwsze dziecko mojej siostry. 3 lata po ślubie i nic”

Polecane wideo

Która z nich jest mamą? Internauci nie są w stanie odróżnić jej od nastoletniej córki
Która z nich jest mamą? Internauci nie są w stanie odróżnić jej od nastoletniej córki - zdjęcie 1

Komentarze (61)

Ocena: 4.15 / 5
gość (Ocena: 5) 24.05.2020 19:36
Nóż w kieszeni mi się otwiera jak słyszę o jakimkolwiek wtrącaniu się w nieswoje sprawy. Niestety z doświadczenia wiem, że takie zachowania niekoniecznie zależą od poglądów, a od zwykłego czepialstwa, co by się nie działo to fajnie to skrytykować. Mam siostrę, starszą ode mnie o 3 lata, od zawsze miałyśmy zupełnie inne plany na życie, ja chciałam iść do liceum i później na studia, ona chciała tylko do technikum, ja chciałam kiedyś zamieszkać w domku na odludziu, ona wolała centrum miasta, ja chciałam mieć 2, a nawet 3 dzieci, ona w ogóle nie chciała mieć nic wspólnego z macierzyństwem. I wiecie co? Od zawsze obie byłyśmy w każdej kwestii krytykowane przez rodziców i niektóre ciotki. Mi wmawiali, że po studiach nie znajdę pracy, i że liczy się praktyka, mojej siostrze, że powinna być bardziej ambitna i iść na studia, mi mówili, że dom to beznadziejny pomysł, bo trzeba samemu o wszystko dbać, a siostrze, że mieszkanie w bloku to tylko hałas i nieprzyjemności ze strony sąsiadów, ja się nasłuchałam, że sobie nie poradze z dziećmi i że ogólnie dzieci to same problemy, a siostre od wielu lat wypytują kiedy w końcu będzie w ciąży, bo przecież już dawno powinna. Oczywiście to wszystko mówią nam na osobności, a że z siostrą mamy dobre relacje to później się wymieniamy tymi jakże cudownymi informacjami. Niektórym ludziom nie da się dogodzić, oni po prostu lubią poniżać i krytykować, dlatego lepiej nie słuchać innych i postępować zgodnie ze swoimi planami.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.05.2020 13:51
Skorzystam z tzw. anonimowości i powiem. Moja rodzina była tradycyjna. Aby ojciec mógł studiować dziennie matka poświęciła swoją edukację żeby już zacząć zarabiać. To było za czasów PRL. Po urodzeniu drugiego dziecka przestała pracować, zajęła się tzw. rodziną. Była robotem wieloczynnościowym, tak siebie nazwała. Sprzątanie, gotowanie, pranie i tak przez 40 lat. Jak większość mężczyzn w Polsce wtedy ojciec pomagał okazjonalnie bo przecież "nic innego nie masz do roboty a ja pracuję". Pomagałyśmy, ale też nie zawsze tego chciała bo mogła wszystko zrobić szybciej, lepiej. Inteligentną kobietę jaką była moja mama ten kierat powoli zabijał. Jeśli główna atrakcja twojego dnia to gotowanie obiadu przez 40 lat z okazjonalnym wyjazdem na wakacje, to chyba nic dziwnego. Teraz już się nie kryje ze swoimi uczuciami. I powiem szczerze, nie wiem czy w ogóle była szczęśliwa po założeniu rodziny. Tak, zrobiła to w wieku lat 21 bo takie były czasy że ładna kobieta wychodziła za mąż i rodziła dzieci. Tak, kochała ojca przez te pierwsze kilka lat małżeństwa. Teraz to już chyba przyzwyczajenie? Wiem, że teraz spędza tak dużo czasu sama jak może czy to czytając czy oglądając kanały internetowe bo niedawno kupiła sobie pierwszego smartfona. Jest bardzo niezadowolona gdy moja siostra prosi ją o opiekę nad dziećmi, choć mówi to tylko mnie. Ma już po prostu dosyć bycia matką Polką, a teraz babcią Polką. Mówię jej, że gdyby mogła pewnie zamieszkałaby w klasztorze z dostępem do internetu, gdyby nie trzeba było tam nic robić. Nie zaprzecza. Tak wygląda los kobiety w Polsce w tzw. tradycyjnej rodzinie jeśli kobieta nie pracuje. Moja siostra pracuje, ale ma tak samo. Jej potrzeby nie są ważne, nie jest już jednostką. Jest opiekunką i kucharką, a dzieci działają jej na nerwy, Może je kocha ale przez te ciągłe strofowanie ich trudno poznać. Szybko się postarzała po urodzeniu dzieci, jest wiecznie niewyspana od 10 lat. Sam hałas i krzyki mojej siostrzenicy doprowadziłby mnie do obłędu gdybym z nią żyła dzień w dzień. Siostra straciła swoją tożsamość podczas gdy jej mąż dalej ma zainteresowania: biega w maratonach górskich, jeździ na rowerze, pływa. Robi mniej więcej 1/3 tego co ona w domu i jest szczęśliwy, uśmiechnięty. Czasem tatusiuje jak już wyjścia nie ma. Ja tak nie chcę. Nie chcę stracić swojej indywidualności i zostać robotem wieloczynnościowym, współczesną niewolnicą. Osobą która ma wziąć na siebie większą część obowiązków związanych z założeniem rodziny. A dzieci lubię ale gdy wyjdą z mojego mieszkania po trzech godzinach. Nie byłabym dobrą matką.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 3) 23.05.2020 13:24
Prosta kobiecina, to widać po języku. "Dzieciątko" wskazuje na rodowód prowincjonalny lub robotniczy. One te dzieciątka mają w wieku nastu lat zaraz jak poznają Janusza na dyskotece w remizie. Całe życie nie wyjadą na wakacje za granicę będą się gnieździć w klitkach z grzybem na ścianach bo na remont za bardzo nie będzie stać. A najlepsze? Te dzieci dla których poświęcą życie wyjadą za granicę aby nie skończyć jak madki i mieć choć trochę pieniędzy i będą mieć pod ogonem co się z nimi stanie. Szczerze, to będą się wstydzić. Może im zaproponują dom starców później.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 23.05.2020 12:13
Mam taką refleksje po przeczytaniu kilku komentarzy, nie z mojego życia ale takie przemyślenia. Dziwne ze się zali Wam i płacze, najlepiej jak żalą się i płaczą Ci co mają np więcej pieniędzy od Ciebie a Ty nie jesteś patola tylko średniakiem, wtedy czujesz się jak patus bo nie stać Cię na nowe auto z salonu, takie żale są nietaktowne i jeszcze jak powiesz ze przecież nie jest tak źle to ludzie powiedzą ze to Ty się wtracasz a skoro to ktoś Tobie suszy głowę to chyba nie jest wtrącanie jak to skomentujesz
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 22.05.2020 19:10
A ty czemu nie masz dziecka? Może dlatego, że nikt go z tobą nie chce mieć?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie