Zjadłam jogurt ze służbowej lodówki i rozpętała się afera. Chciałam go oddać

Justyna nie czuje się złodziejką.
Zjadłam jogurt ze służbowej lodówki i rozpętała się afera. Chciałam go oddać
fot. Unsplash
25.02.2020

Dopiero od niedawna pracuję w korporacji z prawdziwego zdarzenia. Wiecie - szklany biurowiec, recepcja, 4 windy, open space, sale konferencyjne i tym podobne sprawy. Są też dwie służbowe kuchnie, w których można coś zjeść lub nawet ugotować.

Zobacz również: Nie jestem w stanie pracować od 7:00. Przecież to nieludzka pora

Powoli wdrażam się w to biurowe życie, ale nie wszyscy są wyrozumiali. Najlepszym przykładem niech będzie ostatnia historia nieszczęsnego jogurtu. Tak się jakoś złożyło, że nie zdążyłam rano zrobić zakupów, a musiałam zostać po godzinach.

Było już grubo po 17, od obiadu minęło sporo czasu i zaczęłam czuć ssanie w żołądku.

Szkoda było mi czasu, żeby zjeżdżać do sklepiku, więc zajrzałam do lodówki i znalazłam w niej jogurt. Nikt nie wiedział do kogo należy, a ja po prostu musiałam coś zjeść. Postanowiłam go sobie pożyczyć do następnego poranka.

Zobacz również: 7 najgorszych rzeczy, których nie powinnaś robić w pracy

Zrobiłam nawet zdjęcie opakowania, żeby odkupić dokładnie taki sam. Planowałam przyjść wcześniej, ale przed pracą okazało się, że szef wysyła mnie gdzieś na miasto. Do biura dotarłam po 11 i nie zdążyłam już wstąpić do sklepu.

Okazało się, że właściciel już rozpętał aferę. Na lodówce nakleił niby zabawne ogłoszenie na temat zaginionego jogurtu. Prosił w nim, aby "złodziej" się przyznał. Ale nawet nie musiałam się zgłaszać, bo do tego czasu ktoś na mnie doniósł.

Odkupiłam mu 4 sztuki, żeby załagodzić sytuację, ale do teraz wszyscy na mnie dziwnie patrzą. Straszna znieczulica panuje w takich miejscach.

Justyna

Zobacz również: Szef wścieka się, kiedy muszę wyjść wcześniej po córkę. Bezdzietni tacy są

Polecane wideo

Zbyt piękna, żeby pracować. Z powodu urody podobno nikt nie chce jej zatrudnić
Zbyt piękna, żeby pracować. Z powodu urody podobno nikt nie chce jej zatrudnić - zdjęcie 1
Komentarze (24)
Ocena: 4.17 / 5
Michu (Ocena: 1) 26.02.2020 09:30
Ukradli mi dwie drożdżówki z służbowej lodówki, nikt się nie przyznał, nikt nie odkupił. Zostawiłem na lodówce stosowne ogłoszenie, że "kradną z lodówki". Trudno. Wisiało tak długo, aż Pani Dyrektor musiała interweniować, bo była wizytacja jakiś "szych" i jeszcze by to zobaczyli. Nieważne czy kradniesz miliony czy dwie drożdżówki. Można przyjść zapytać się czy można się poczęstować, a tak.... to jest zwykłe złodziejstwo. Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.02.2020 22:14
Jprd... Ja przyznam się, pracuje w markecie jako kasjerka i nieraz zdarzyło mi się czymś poczęstować jak ktoś coś zostawił w lodówce na długo i się nie przyznawał do tego. Gdybym tego nie wzięła to prawdopodobnie wylądowałoby po długim czasie w śmieciach(nawet gdy opakowanie nie było naruszone) a tak ja zjadłam. W socjalu stoją też podpisane wody do picia i różne napoje pracowników a i tak wszyscy je piją i nikt nie ma nic nikomu do zarzucenia że ktoś np. odlał sobie do szklanki od kogoś trochę soku. Nikt nie robi z tego afery, ale u nas pracują normalni ludzie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.02.2020 18:01
NIe wierzę w to. Też pracowałam w różnych korpo, w czasach świetności open space'ow po 100 osób na jednej powierzchni. Oczywiście zdarzały sie przypadki pożerania cudzego jedzenia ale gdy kos siedział po godzinach, przyznał się i odkupił to nikt nie robił skandalu
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.02.2020 10:33
Nie lubię takiej małostkowości. Jogurt to wydatek ile zł? 2, 3? A afera jakby ktoś zjadł nie wiadomo jaki rarytas. Stało się, trudno. Trzeba odkupić i tyle. Mnie wiele razy w biurze ktoś coś podjadł i nie robiłam afery. Śmiałam się, ale chciałam, żeby odkupił albo poczęstował mnie czymś innym. Ale u nas panuje ludzka atmosfera, wszyscy bardzo się lubimy. Małostkowość to naprawdę okropna cecha.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 25.02.2020 09:32
U nas niepodpisane jedzenie trafiało do kosza. Świnie potrafiły zostawić jogurt kilka miesięcy po terminie, kwaśne mleko, spleśniałe żarcie. Ludzie nauczyli się podpisywać rzeczy, które zostawiali w lodowce, jak kilka razy zostali bez obiadu. Nie wzięłabym nic nieswojego z pracowniczej lodówki- za dużo się naoglądałam różnych rzeczy...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie