Nasze dzieci chodzą już do szkoły, a żona nadal siedzi w domu. Nie chce pracować

Maksymilian sam utrzymuje rodzinę.
Nasze dzieci chodzą już do szkoły, a żona nadal siedzi w domu. Nie chce pracować
fot. Pixabay
06.06.2019

Zostaliśmy rodzicami dość wcześnie, bo oboje mieliśmy 19 lat. Było ciężko, ale życie fajnie nam się ułożyło. Mamy już dwoje cudownych dzieci, własne mieszkanie, a mnie udaje się utrzymać rodzinę na całkiem dobrym poziomie.

Zobacz również: W tym wieku Polki rodzą pierwsze dziecko. To jeden z najniższych wyników w UE

Mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby na dom zarabiały dwie osoby. Tak nigdy jednak nie było, bo żona od czasu pierwszej ciąży siedzi w domu. Nigdy nie była nigdzie zatrudniona. Po maturze z oczywistych względów nie rozpoczęła też studiów.

Nie ma wykształcenia i żadnego doświadczenia. Przyznam, że zaczyna mnie to martwić.

Nasze młodsze dziecko kończy właśnie 1 klasę, a starsze jest w 3. Są już wystarczająco duże, by ich mama zaczęła mieć własne życie. Ona jednak w ogóle o tym nie myśli. Wciąż powtarza, że dom potrzebuje kobiecej ręki.

Zobacz również: „Miałam awaryjne cesarskie cięcie. Mój chłopak zrobił wtedy coś strasznego”

Jasne, jestem jej bardzo wdzięczny, że przez te lata wychowała nasze dzieciaki i wszystkim się zajmowała. Uważam tylko, że czas zacząć działać także na innych płaszczyznach. Do południa ma mnóstwo czasu i mogłaby się gdzieś zatrudnić.

Nawet nie dla pieniędzy, choć te się na pewno przydadzą. Przede wszystkim po to, by poczuła się kobietą, a nie tylko matką. I zadbała o swoją przyszłość, bo przy takim układzie o emeryturze może zapomnieć.

Mówię jej o tym nieśmiało, ale zawsze słyszę to samo: jej jest dobrze tak, jak jest. Mnie chyba nie do końca.

Maksymilian

Zobacz również: „Siedzę w domu i zajmuję się dzieckiem. Chcę, żeby mąż wypłacał mi miesięczną pensję”

„Kumulacja piękna”. Córki odziedziczyły po rodzicach wszystko, co najlepsze
„Kumulacja piękna”. Córki odziedziczyły po rodzicach wszystko, co najlepsze - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (61)

Ocena: 4.93 / 5
Ac (Ocena: 5) 12.06.2019 23:05
Nie rozumiem tych wszystkich niepracujących bab. Dla mnie to zwykłe darmozjady żyjące za kasę męża. Co innego siedzieć w domu, gdy dzieci są małe albo na przykład chorowite a co innego siedzieć z lenistwa. Praca to nie tylko zarobek, ale również możliwość wyjścia z domu, oderwania się od spraw dzieci. Jest to też czas na zdobywanie umiejętności i socjalizację. No i możliwość posiadania własnych pieniędzy. Mnie by było wstyd prosić męża o kasę na podpaski. No i co jak mąż nagle umrze? Zachoruje? Znajdzie sobie inną babę? To co zostanie takiej kobiecie? Zasiłek? Raczej nikt nie przyjmie osoby z wielką dziurą w CV.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 11.06.2019 13:06
Moja żona ma takie koleżanki. Najpierw musiały dopilnować maluchy, potem szkolniaki, później pilnować nastolatków żeby w źle towarzystwo nie wpadły a mężowie oraja po 12 godzin. Jeszcze pretensje do tych bardziej obrotnych że one to swoich dzieci w przechowalniach nie trzymały tylko wychowywały. Taaa... 10 godzin na YouTube a potem jeszcze trzy na minimini. Póki chłop z roboty nie wrócił.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.06.2019 12:25
Mój mąż zarabia bardzo dobrze. Ja dobrze. Uwielbiam się realizować, uczyć nowych rzeczy, być niezależną finansowo kobietą. Siedźcie w domu, pełnijcie rolę kuchty domowej- na starość demencja z zanikami pamięci od braku pracy umysłowej i socjal, bo mąż już od dawna na nowym ku..widołku.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.06.2019 23:28
Mi się nie chce pracować a jak nie pracuje to dostaje depresji z nudów. I tak i tak źle.
zobacz odpowiedzi (1)
N (Ocena: 5) 06.06.2019 20:42
Do roboty nieroby, masakra, jak można być taka nieudacznica ... Zaraz znajdzie sobie inną i już, w końcu dzieci już duże.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie