Rodzice nie chcą mi pomagać finansowo na studiach. Sama mam na siebie zarobić

Wiktoria twierdzi, że to niemożliwe.
Rodzice nie chcą mi pomagać finansowo na studiach. Sama mam na siebie zarobić
fot. Unsplash
31.05.2019

Czekam na świadectwo maturalne z coraz większym niepokojem. Nie chodzi o wyniki, bo raczej będzie dobrze. Boję się tego, co wydarzy się później. Jeśli dostanę się na upragniony kierunek w innym mieście, to teoretycznie powinnam się strasznie cieszyć.

Zobacz również: Pod koniec miesiąca mam 15 zł na koncie. A jeszcze nie zapłaciłam rachunków

Praktycznie trochę z tym gorzej. Zwłaszcza po ostatnich słowach rodziców. Próbowałam poruszyć temat finansów, bo akademik i wyżywienie kosztują, a przecież nie pójdę od razu do pracy. Oni na to: "a dlaczego nie?".

Według nich nigdy nie nauczę się życia, jeśli będę polegała na ich pomocy. Mam studiować i równocześnie się utrzymywać.

Tylko w jaki sposób? Tego jakoś mi nie powiedzieli. Rzucają tylko ogólnikami, że jak się chce, to można. Dadzą mi pieniądze na miesiąc, maksymalnie 2, a później mam być samowystarczalna. W obcym mieście i na pierwszym roku studiów.

Zobacz również: Polski student potrzebuje 1900 zł miesięcznie, żeby przeżyć. Oto jego wydatki

Przecież to nienormalne. Rodzice powinni w takich momentach pomagać i to wcale nie oznacza, że dziecko nie jest zaradne. Czasami po prostu trzeba zająć się ważniejszymi sprawami, a nauka będzie na początku nr 1.

Jeśli nie zmienią zdania, to trzeba będzie chyba zrezygnować z marzeń. Na studia nie pójdę, zostanę w domu i dopiero zobaczą, co to znaczy nierób na utrzymaniu. Nigdy się nie usamodzielnię, skoro nie chcą mi pomóc na początku drogi.

Na moim miejscu nikt nie dałby sobie rady.

Wiktoria

Zobacz również: Po rozstaniu muszę przeżyć za 20 zł dziennie. W lodówce mam tylko światło

Znaki zodiaku, którym ciągle brakuje pieniędzy
Znaki zodiaku, którym ciągle brakuje pieniędzy - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (32)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 01.06.2019 22:10
Rodzice mają obowiązek Cię utrzymywać do 26 roku życia, jeśli się uczysz (studiując dziennie nie masz możliwości pracować na pełen etat i sama się utrzymać). Masz prawo wystąpić o alimenty albo po prostu się z nimi dogadać, zaznaczając, że to nie jest ich dobra wola, ale prawny skutek zrobienia dziecka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.05.2019 23:30
Zależy od kierunku studiów, bo są takie, że dziennie ma się 5-6 godzin zajęć i uczy wlaściwie tylko do sesji i są takie, gdzie ma się 8-12h zajęc dziennie, czasem w soboty i do tego codzinnie trzeba pouczyć się w domu. Jak sie podliczy to wychodzą czasem 2 etaty i nie ma szans zarobić na utrzymanie. To nie jest kwestia lenistwa. Zawsze można próbować odłożyć coś z pracy wakacyjnej.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.05.2019 18:51
Temat trudny i nie jest to kwestia lenistwa. Srudiowałam dziennie i jednocześnie pracowałam, głównie w sieciowkach. Nie bylo takiego luksusu jak praca tylko w weekendy, więc często wyrabialam ok 150 godzin przy studiach dziennych. Wtedy byłam z siebie dumna ze tak wszystko ogarniam, ale teraz śmiało mogę stwierdzić że powinnam oddać swój dyplom. Ze studiów nie mam żadnej wiedzy, uczyłam się na szybko między praca, mieszkaniem i zajęciami, bylam ciągle zmęczona i niezadowolona. Dzis rozumiem, że jeśli dziecko chce sie poświęcić PRAWDZIWEJ nauce (nie takiej w stylu: wcisne rodzicom że mam ciezko więc niech mnie utrzymują) to rodzice powinni zapewnić do tego warunki. Po drugim roku studiów poprosiłam rodziców zeby przynajmniej dokladali mi połowę do mieszkania bo naprawdę nie wyrabiam na zakrętach. Ta pomoc byla nieoceniona, nie musialam juz tyrać jak głupia i większym stopniu mogłam poświęcić się nauce. Okazało się jednak ze mam ogromne zaleglosci z pierwszego i drugiego roku, nadrabialam ile mogłam, ale nie wszystko bylam w stanie przerobić sama. Efekt końcowy był taki, że po studiach podjęłam normalną prace, ale uczyłam się w niej wszystkiego na nowo, mimo że mój kierunek obejmował zagadnienia, które są mi teraz niezbędne do pracy. Jak się chce to można. Wszystko się da. Ale teraz mam kompleks - niby po studiach a wiedzy np z zakresu prawa podatkowego brak...
odpowiedz
Sara (Ocena: 5) 31.05.2019 15:23
Ja akurat potrafię to zrozumieć. Pamiętam swój 1 rok studiów, gdzie zajęcia przez cały tydzień były od 8 średnio do 17 więc pozostawały tylko weekendy, które zajmowała nauka na kolokwia. Zależy też jaki kierunek, ale u mnie akurat możliwość jakiejkolwiek pracy tak, aby się nie wykończyć pojawiła się dopiero na 4 semestrze. Z takim podejściem rodziców chyba rzeczywiście pozostają studia zaoczne.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.05.2019 14:46
Ja studiowałam zaocznie i pracowałam w tygodniu. Rodzice tego ode mnie nie wymagali, ale sama chciałam. Byłam dorosła, czas było zarabiać na siebie. Jakby rodziców nie było stać na studia, to co byś zrobiła???
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie