Ginekolog chciał mnie zniechęcić do pigułki „dzień po”. To nie jego sprawa!

Małgorzata chce złożyć skargę na „szarlatana”.
Ginekolog chciał mnie zniechęcić do pigułki „dzień po”. To nie jego sprawa!
fot. Unsplash
10.04.2019

Nie mam nic przeciwko temu, żeby prywatni przedsiębiorcy działali wedle własnego sumienia. Niech mają prawo wybierać sobie klientów. Wtedy najwyżej splajtują, ale to żadna strata. Idąc do lekarza przyjmującego w publicznym szpitalu oczekuję czegoś innego.

Zobacz również: Czy pigułka dzień po = aborcja? 6 faktów o antykoncepcji hormonalnej

Tam nie powinno być miejsca na światopogląd, ale wiedzę medyczną. A ta mówi wprost: jeśli istnieje ryzyko niechcianej ciąży, a ty jej nie chciałaś, to są na to leki. Dokładnie to pigułka dzień po, o którą poprosiłam ginekologa z państwowej placówki.

Rozmowa powinna być krótka, recepta wypisana i po wszystkim. Nie tym razem.

Trafiłam na jakiegoś szarlatana, bo ten od razu zaczął mnie wypytywać. Z kim spałam, czy byłam pijana, kim jest potencjalny ojciec, dlaczego tak bardzo boję się ciąży i tak dalej. Czułam się jak na przesłuchaniu świętej inkwizycji.

Zobacz również: LIST: „Wpadka to nie moja wina, ale rządu, który przywrócił recepty na pigułkę dzień po”

To wszystko było podszyte jego religijnością, bo wspomniał coś o bożym planie. Zaczął mnie straszyć, że antykoncepcja awaryjna wcale nie musi działać, mogę mieć później problemy z zajściem w ciążę, wypadną mi włosy, pewnie jeszcze zęby i w ogóle mogiła.

Co prawda receptę wreszcie wypisał, ale po dobrych 20 minutach bezsensownej rozmowy. A raczej jego monologu, bo jakoś nie chciało mi się zwierzać. Pigułkę połknęłam, ale niesmak pozostał. Poważnie zastanawiam się nad złożeniem na niego skargi.

Może i efekt jest taki, jaki chciałam, ale nie może być tak, że przez takich osobników kobiety będą bały się chodzić do ginekologów.

Małgorzata

Zobacz również: LIST: „Połknęłam już 2 pigułki dzień po i nie żałuję. Kupiłam kolejną na zapas!”

Musiała usunąć dziecko w 16. tygodniu ciąży. Pokazała je na Instagramie
Musiała usunąć dziecko w 16. tygodniu ciąży. Pokazała je na Instagramie - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (13)

Ocena: 4.62 / 5
gość (Ocena: 5) 24.04.2019 19:17
Niesmak? A może wyrzuty sumienia, że zniszczyło się życie własnego dziecka?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2019 10:13
Dzień po to jak aborcja a aborcja to ZABICIE swojego dziecka. Nazwijmy w końcu rzecz po imieniu. Zabicie żywego dziecka. Która kobieta chciałaby zabić swoje dziecko? To co się ostatnio dzieje to dramat. Walczycie o aborcję? Dlaczego nie nazwiecie rzeczy po imieniu i nie powiecie ,,chcemy mieć prawo do tego żeby pozbyć się swojego żywego dziecka, które się rozwija w moim brzuchu?” Szatan bardzo zmanipulował społeczeństwo i podejscie do różnych spraw. Na szczęście jest wiele osób i Kościół i Bóg, którzy tak łatwo się nie poddadzą i pokażą w końcu co dobre a co złe
odpowiedz
polenka (Ocena: 5) 12.04.2019 14:46
To co się dzieje w tym kraju to jest dramat, ale fakt faktem najlepiej się zabezpieczać na co dzień antykoncepcją, żeby własnie uniknąć takich sytuacji, ja regularnie stosuję vines i jest ok, wiem, ze jestem zabezpieczona i nie muszę się o nikogo prosić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.04.2019 11:56
Ja na jej miejscu złożyłabym skargę na tego "lekarza". Pracuję, płacę składki na nfz i mam prawo do recepty na takie pigułki.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.04.2019 18:44
Cieszę się, że sama mogę sobie wypisywać recepty i mam zaprzyjaźnioną aptekę.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie