Polskie szkoły mają za nic wegetarian. Moje dziecko nie może jeść na stołówce

Barbara czuje się dyskryminowana przez system. Jej syn chodzi głodny.
Polskie szkoły mają za nic wegetarian. Moje dziecko nie może jeść na stołówce
fot. Unsplash
10.01.2019

Liczę się z tym, że zostanę nazwana wariatką. Poprzewracało mi się w głowie, mam chore oczekiwania i ogólnie nie powinnam się odzywać. Ale tym bardziej to zrobię. W przeciwieństwie do niektórych, ja nie uważam Polski za jakiś zacofany kraj, w którym nie może być nowocześnie.

Zobacz również: Zdradzę Wam, dlaczego nie przyjaźnię się z mięsożercami. Dla mnie to nie są ludzie

Może, a nawet powinno. Podejście do różnych diet jest tego oznaką. Dlaczego w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji każdy może jeść po swojemu i nikt nie każe mu głodować? Bo tam dbanie o zdrowie nie jest postrzegane jako fanaberia. U nas oddychamy smogiem i jemy tłustą wieprzowinę - to jest normalne.

Przekonałam się o tym zapisując syna do szkoły. Od września nie może chodzić na obiady, choć powinien.

Sprawa rozbija się o to, że tradycyjna stołówka serwuje wszystkim to samo. Nie można wybrzydzać. Składniki marnej jakości i żadnego urozmaicenia. Ciągle tylko kopa ziemniaków, zupa z kapusty i świnia przerobiona na różne kotlety, zrazy, klopsiki. Wszystko na zwierzęcym tłuszczu.

Zobacz również: LIST: „Nie będę karmiła piersią, bo jestem weganką. Mleko ludzkie nie różni się od krowiego”

Co ma zrobić uczeń wegetarianin? Głodować albo przynosić sobie jedzenie z domu. Tak niestety musimy robić, choć zastanawiam się nad zamówieniem cateringu, który dostarczałby mu obiad na świetlicę.

Rozmawiałam z nauczycielami, dyrekcją, główną kucharką i nic.

Widzę, jak na mnie patrzą. Jak na jakąś szurniętą. Skoro 200 dzieci może jeść mięso, a tylko jedno wybrzydza, to my jesteśmy nienormalni. A prawda jest taka, że rodziny wege po prostu musiały z tego zrezygnować i siedzą cicho. Nie rozumiem systemu. W więzieniu możesz poprosić o dania wegańskie albo koszerne, a szkoła dyktuje warunki.

Barbara

Zobacz również: Jestem weganką, a nie psychopatką. Przestańcie mnie tak traktować!

Pokazała macierzyństwo bez cenzury. Musisz zobaczyć te zdjęcia, zanim urodzisz dziecko
Pokazała macierzyństwo bez cenzury. Musisz zobaczyć te zdjęcia, zanim urodzisz dziecko - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (53)

Ocena: 4.89 / 5
Nauczycielka (Ocena: 1) 13.01.2019 11:03
Proszę nie obrażać polskich szkół przez pryzmat jednej. Pracuję w szkole w Trójmieście i u nas można sobie zamówić obiady wegetariańskie, ale również odpowiednie dla dzieci z cukrzycą oraz celiakią (czyli dieta bez glutenu), więc generalizowanie, że w polskich szkołach dzieci niejedzące mięsa głodują, jest niesprawiedliwe i kłamliwe.
odpowiedz
Janek (Ocena: 5) 10.01.2019 21:12
Tylko miłość analna nas wyzwoli
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.01.2019 21:07
Co za bzdury ! Nie wiem do jakiej szkoły chodzi twój syn, ale gdy ja chodziłam do szkoły, (a uwierz mi, to było bardzo dawno temu), to na stołówce były urozmaicone posiłki, jednego dnia było mięso, innego danie mączne, jeszcze innego wegetariańskie itd. Więc nie rozumiem tego problemu. Czasy się zmieniły ale zasady w szkołach się nie zmieniły, i z tego co wiem, to dalej tak jest. Na stołówkach NIE SERWUJĄ codziennie mięsa, przynajmniej nie w mojej byłej szkole. A jeśli ci coś nie pasuje to lepiej załatw ten catering dla dziecka i przestań marudzić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.01.2019 19:23
W sumie co za problem wprowadzić jakieś wegetariańskie dania? Takie dania nie są trudne w przygotowaniu, może czasem inne dzieci też miałyby ochotę zjeść coś bez wegetariańskiego - zawsze to jakieś urozmaicenie. Nie znam nikogo kto jadłby mięso codziennie. Każdy sam decyduje czy je mięso czy nie ale tak przez cały tydzień, codziennie to na prawdę jest bardzo nie zdrowe.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.01.2019 19:17
Znajdź więcej rodziców którzy chcą by ich dzieci jadly potrawy wegetariańskie i napiszcie oficjalne pismo do dyrektora. Nikt nie będzie dla jednego dziecka przygotowywał innych potraw bo gotuje się tak, by pasowało większości. Jak zbierzesz kilkanaście dzieci to już coś możecie zrobić. Dyrektor musi się ustosunkować do takiego pisma. Możesz też pogadać ze stołówka bezpośrednio co ona na to. Jeśli i tak się nie uda to z tymi rodzicami z którymi nawiazesz kontakt możecie zamówić sobie catering. Działaj racjonalnie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie