Polskie ekspedientki są niekompetentne. Na niczym się nie znają

Aleksandra nie lubi robić zakupów w naszym kraju. Mieszka w Szwajcarii, a tam sprzedawcy są bardziej pomocni.
Polskie ekspedientki są niekompetentne. Na niczym się nie znają
fot. Unsplash
19.10.2018

Pozwalam sobie poruszyć dość delikatny temat, bo mam porównanie. Od kilku lat mieszkam w Szwajcarii i dobrze mi się tam żyje. Różnic jest sporo, ale jedna uderza mnie za każdym razem. Chodzi o obsługę w sklepach. W Polsce pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Zobacz również: LIST: „Mam alergię na ekspedientki! Siedzą w tych sklepach jak za karę, są chamskie...”

Nawet nie chodzi mi o to, że tutaj wszystkie sprzedawczynie mają skwaszone miny i gardzą klientami. To przeszkadza, ale może nawet trochę je rozumiem. Klienci też nie są zbyt sympatyczni. Bardziej przeraża mnie ich zupełna niekompetencja w danym temacie.

Idę do sieciówki, perfumerii albo sklepu ze zdrową żywnością, a tam nikt nic nie wie.

W Szwajcarii wygląda to zupełnie inaczej. Kiedy prosisz o pomoc sprzedawcę - ten zasypuje cię informacjami. Widać, że mają szkolenia i sporo czytają. Niektórzy wręcz się fascynują. Pytam o perfumy o konkretnym zapachu - a tu milion propozycji: rzucają nazwami i nutami.

Zobacz również: Klientka zrobiła mi awanturę w sklepie. Bo nie miałam grosika, żeby jej wydać...

Na stoiskach odzieżowych znają się na rozmiarówce, skład ubrań mają w małym palcu, a często też potrafią stylizować. W spożywczym też potrafią doradzić. A co dzieje się nad Wisłą? Głucha cisza. Niech pani sobie przeczyta na opakowaniu, bo ja się nie znam.

Zupełnie nie wiem z czego to wynika. Przecież duże firmy szkolą swoich pracowników.

To chyba bardziej kwestia lenistwa. Skoro to praca na chwilę i mało mi płacą, to nie będę się starała. Ale przecież w bogatszych krajach handel też nie pozwala na zarobienie kokosów. Wszyscy gdzieś zaczynają. Kiedy wracam do ojczyzny, to coraz rzadziej odwiedzam sklepy. Co z tego, że jest taniej, jak obsługa kuleje.

Aleksandra

Zobacz również: Sprzedawcy mają dość chamskich klientów. Na drzwiach sklepu wywiesili dosadny apel

Izabela Janachowska stworzyła swoją kolekcję sukien ślubnych
Izabela Janachowska stworzyła swoją kolekcję sukien ślubnych - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (30)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 27.10.2018 13:11
Ja mieszkam w Anglii i jak przyjeżdżam do Polski, to mam identyczne zdanie na ten temat jak ty. Ekspedientki wiecznie naburmuszone, jakby siedziały tam za karę, zero w ogóle jakiejkolwiek sympatii do klienta, nie wspominając już właśnie o niekompetencji itp. Masakra.
odpowiedz
Lola (Ocena: 5) 25.10.2018 22:24
Nie pracujesz w Polsce to nie znasz naszych realiów, zwłaszcza w sklepach prywatnych, bo stawkę ustala właściciel, czyli najniższa, a jak ci da 50zl więcej, to wymaga od ciebie latania pod sufitem. Masakra.. Zarobki minimalne, praca w stresie i pod presją, o wiele za dużo obowiązków,jedna osoba pracuje za 2/3 osoby, zero szkoleń, za mało pracowników i odrazu cię wrzucają na głęboką wodę, więc w większości pracują studenci, ukraiński, albo panie przed emerytura.. Można wiele wiele pisać.. Tak miałam w poprzedniej pracy. Człowiek pracował od pon do sob, to kiedy miał się uczyć??? W Nd, a rodzina, znajomi, życie osobiste.. Nie bo klientki z zagranicy.. A człowiek jak robot.. Powinny być normalne porzadne szkolenie.. Ale nie bo szkód kasy masakra.. To jest Polska
zobacz odpowiedzi (1)
Meeeee (Ocena: 5) 22.10.2018 19:39
W Belgii jest jeszcze gorzej, idziesz do apteki, pytasz co proponują na daną dolegliwość i farmaceutki dostają wielkich oczu, proponując coś co w Polsce każdy może kupić sobie w kiosku. Zero własnej inicjatywy, jakiejkolwiek wiedzy, a w Polsce zawsze portrafią coś doradzić. Więc takie nieogarnięcie to nie jest kwestia tego, że się pracuje w Polsce.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.10.2018 19:20
Ma rację. Też mieszkam za granicą i jest zupełnie inaczej niż w Polsce. Kazdy pomocny, zna się na produktach i nikt nie zbywa klienta! W Polsce? Niesamowita ignorancja. W nielicznych sklepach ktoś potrafi doradzić. I zgadzam się to jest lenistwo. Nawet jeśli nie ma szkolenia to trzeba się samemu trochę zainteresować produktami i zgłębić wiedzę chociażby dla ułatwienia sobie pracy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.10.2018 14:06
Pracowałam w małej, prywatnej drogerii przez 6 lat - miałam szkolenia, ale też starałam się poszerzać swoją wiedzę sama. Klientki uwielbiały do nas przychodzić, mimo, że sklep został zlikwidowany 1,5 roku temu, do dziś przychodzą w to miejsce (teraz jest tam galanteria skórzana) i pytają, gdzie mnie znajdą :). Zawsze starałam się doradzić najlepiej, jak potrafiłam i zazwyczaj panie były bardzo zadowolone, co nie znaczy oczywiście, że nie miałam irytujących klientek z typu ''jestem wszystkowiedzaca a pani tutaj tylko sprzedaje'' - niemniej jednak, moje podejście zawsze było takie, że klientkę traktowałam niemal po królewsku, a chamidła...po chamsku, choć i nie tak, jak one mnie. Nie raz i nie dwa wypraszałam, jeśli przeginały, bo miałam do tego prawo - zwyczajnie, odmawiałam obsługi mówiąc, że w tej sytuacji proszę szukać pomocy czy doradztwa gdzie indziej, bo u mnie tego niestety nie znajdzie (przykład: wchodzi, i od razu z dużą buzią, że nic tutaj nie ma, że drogo, ale ona tu po farbę przychodzi, na moje uprzejme pytanie o firmę oraz kolor, wrzask, że ona nie jest od tego, by o tym pamiętać, bo to ja tu pracuję, nie ona!I co ze mnie za sprzedawczyni, nic nie potrafię, jestem durna itp. - to jest AUTENTYK!). Mimo tego, tęsknię za tym miejscem i chętnie wróciłabym do pracy w handlu, bo to naprawdę moja pasja ;)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie