Klientka zrobiła mi awanturę w sklepie. Bo nie miałam grosika, żeby jej wydać...

Joanna jest kasjerką. Twierdzi, że codziennie jest upokarzana bez powodu.
Klientka zrobiła mi awanturę w sklepie. Bo nie miałam grosika, żeby jej wydać...
fot. Unsplash
20.09.2018

Każdego dnia przekonuję się na własnej skórze, jak niewdzięczna jest praca w handlu. Niektórzy sobie myślą, że to łatwe pieniądze. Siedzenie na kasie nie wymaga jakiejś wielkiej wiedzy i doświadczenia. Może i tak, ale stalowych nerwów na pewno. Każdego dnia jesteśmy upokarzani przez klientów.

Zobacz również: LIST: „Robię zakupy z dziećmi i jeszcze NIKT nie przepuścił mnie w kolejce do kasy”

Powiecie pewnie, że nie jest tak źle. Większość Polaków jest miłych i potrafi się zachować. Ja tego nie neguję, ale wystarczy kilku innych w ciągu dnia i człowiek ma dość. Wiecznie mają do mnie jakieś pretensje, nie odpowiadają na "dzień dobry", te naburmuszone miny, popędzanie...

A czasami wręcz atakowanie mnie. Najczęściej za coś, na co nie mam ŻADNEGO wpływu.

Tak jak wczoraj, kiedy obsługiwałam panią w średnim wieku. Przypominała mi moją mamę. Miała coś przyjemnego w wyrazie twarzy, więc powinno pójść gładko. I tak było do momentu, kiedy chciała zapłacić gotówką. Końcówka 99 gr, więc wiadomo, do czego to prowadzi.

Naprawdę nie miałam w kasie żadnych 1-groszówek, a większego nominału wydać nie mogę. Inaczej odliczą to od mojej pensji. Większość ludzi już na to nie reaguje i nawet nie czeka na resztę. A ona stoi i się niecierpliwi. "Gdzie reszta?!" - wrzasnęła na mnie.

Zobacz również: LIST: „Koleżanka siedzi na kasie i śmieje mi się w twarz. Zarabia 2 razy więcej niż ja w szkole”

Grzecznie przeprosiłam i powiedziałam, że niestety zabrakło mi bilonu i czy mogę być dłużna...

No to wrzasnęła jeszcze głośniej, że nie mogę. To są jej ciężko zarobione pieniądze. Gdyby każdemu miała tak rozdawać po groszu, to już by nic nie miała. Ok, trudny przypadek, więc przepraszam na chwilę i idę do kasy koleżanki. Kobieta nie ustępuje i cały czas rzuca w moim kierunku obelgami.

Nawet jak wróciłam po 3 sekundach z jej upragnioną resztą, to nazwała mnie bezczelnym babsztylem. Chyba sama siebie w lustrze nie widziała.

Ciśnienie mi podniosła na całą resztę dnia. Kawy już nie potrzebowałam.

Joanna

Zobacz więcej: LIST: „Ekspedientka mnie upokorzyła. Powiedziała przy wszystkich, że nie ma tak dużego rozmiaru”

Nigdy nie kupuj tych ubrań. One to zrobiły i teraz wszyscy się z nich śmieją
Nigdy nie kupuj tych ubrań. One to zrobiły i teraz wszyscy się z nich śmieją - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (24)

Ocena: 3.96 / 5
gość (Ocena: 5) 20.09.2018 22:09
Absolutnie nie można zakładać, ze klient nie będzie czekał na resztę, bo „większość nie czeka”. Błagam....
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.09.2018 21:35
Pracuję jako kasjerka w Wielkiej Brytanii. Nigdy nie byłam tu świadkiem, żeby ktoś mnie jako klienta zapytał o to, czy "może być winien grosika (pensika?)". Nielicząc polskich sklepów w UK :) W pracy klienci często mówią, że nie potrzebują tego pensa i żebym sobie zachowała, ale w tej pracy nie mam prawa brać reszty dla siebie jako napiwek, a jak w kasie pod koniec dnia będzie za dużo pieniędzy, to też będę mieć kłopoty (gdy będzie różnica ponad 2 funty za mało lub za dużo), więc zawsze wydaję resztę równo. Nie dopuszczam do sytuacji, żeby brakowało mi monet. Jak widzę, że kończą mi się grosze, to idę do managera i chwilowo nie obsługuję kasy (poza mną zawsze ktoś jest na drugiej kasie) i zajmuję się innymi rzeczami (praca w fast foodzie), np. sprzątaniem, robieniem shaków itd. Albo mówię managerowi, że kończą mi się monety danego nominału, jak jeszcze trochę ich jest (ale mało) i wystarczają mi one na te kolejne 5-10 minut zanim ktoś przyjdzie uzupełnić mi kasę.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 1) 20.09.2018 20:29
Łatwo jest uniknąć takich sytuacji - płacić kartą. A jak gdzieś nie zapłacę to nie ja stracę tylko sklep klienta, bo za rogiem znajdę inny gdzie zapłacę.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.09.2018 16:46
Sama pracowalam na kasie i wiem, ze klienci potrafia byc straszni (dlatego juz tam nie pracuje) ALE rozumiem klientke. Tu grosz, tam dwa i wieczne 'czy moge byc winna grosika?'. Jezeli nie ma Pani w kasie grosza to wystarczy klientke zapytac czy ma i wydac 2 grosze, tudziez wlasnie podniesc dupsko i isc do sasiedniej kasy, a jak tam tez nie ma to wezwac kierownika lub niech cos wymysli bo to jego problem i odpowiedzialnosc skoro nie zakaupuje pieniedzy na wymiane. Nikt z nas pieniedzmi nie sra i roznie bywa w zyciu i rozumiem, ze nie kazdemu to odpowiada. Nieraz sama macham na ten grosz reka a nieraz czekam na reszte ...zalezy. Ale to kazdy sam wie czy moze sobie na to pozwolic czy nie.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 3) 20.09.2018 14:28
Mogę być grosik dłużna w tym sklepie, mogę być grosik dłużna w drugim... A później się okazuje, że na tych grosikach sklepy się bogacą, bo niech będzie takich 10 klientów, to już jest 10 groszy. Niby nie dużo, ale w skali rocznej całkiem sporo darmowych pieniędzy. Jeżeli ja przyjdę do sklepu i powiem, że grosza nie mam to jest problem. Też pracowałam z klientami. Nie miałam produktów z końcówką 99 w cenie - miałam pełne lub do połówek ceny, ale grosiki zawsze zbierałam i zatrzymywałam.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie