Biorę ślub w listopadzie, żeby było taniej. Wszyscy krytykują moją decyzję

Po sezonie Martyna może zorganizować wymarzone wesele dla ponad 100 gości.
Biorę ślub w listopadzie, żeby było taniej. Wszyscy krytykują moją decyzję
fot. Unsplash
13.09.2018

W Polsce raczej nie mówi się głośno o pieniądzach. A na pewno nie o tych, którym nam brakuje. Oczywiście uwielbiamy się przechwalać swoim bogactwem, ale do biedy boimy się przyznać. Jak niewiele masz, to przynajmniej udawaj, że jest inaczej. Nie wiem jak Wy, ale ja mam tego serdecznie dość.

Zobacz również: LIST: „Pochwaliłam się pierścionkiem zaręczynowym na FB, a znajomi zaczęli naśmiewać się ze mnie w komentarzach...”

Jestem skromną dziewczyną, zarabiam nieco ponad minimalną krajową, mój narzeczony też. Wywodzimy się z wielodzietnych rodzin, w których nigdy się nie przelewało. Niektórzy twierdzą, że powinnam się tego wstydzić i robić wszystko, żeby nie wyjść na biedaka.

Skoro zdecydowałam się na ślub, to trzeba wyprawić huczne wesele. Najlepiej w eleganckim hotelu i dla kilkuset gości.

Tak na pewno nie będzie, bo po prostu mnie na to nie stać. Może kiedyś sobie odbijemy, ale na razie trzeba liczyć każdy grosz. I stąd wziął się pomysł, żeby sakramentalne "tak" wypowiedzieć w listopadzie. Niby brzydko, zimno, miesiąc bez "r", ale ma to swoją zaletę - nikt inny wtedy nie organizuje wesela, więc jest 2 razy taniej.

Zobacz również: LIST: „Stworzyłam REGULAMIN WESELA. Gościom trzeba podpowiedzieć, jak powinni się zachować”

Dzięki temu mogę zorganizować całkiem fajną imprezę i nie ograniczyć drastycznie listy zaproszonych. Wynajęliśmy już bardzo przyjemny zajazd i zaraz zaczniemy rozsyłać zaproszenia. Spodziewamy się ok. 120 osób. W pełni sezonu nie byłoby to możliwe.

Wszystkim się jednak nie dogodzi. Słyszę, co mówią na ten temat.

Według niektórych to żenujące, żeby oszczędzać na najważniejszym dniu w życiu. Podobno szybko tego pożałuję, bo to nie jest czas, kiedy ludzie chcą się bawić. Większość odmówi i zostanę z tym wszystkim sama. Listopad to Wszystkich Świętych i przygotowania do Bożego Narodzenia, a nie moment na ślub.

Nawet rodzice kręcą nosem. Ale jak ich pytam, czy dołożą mi do wesela w czerwcu albo sierpniu, kiedy wszystko jest bardzo drogie, to nagle milczą. Moim zdaniem nie będzie aż tak źle.

Martyna

Zobacz również: LIST: „Koleżanki zorganizowały mi BEZNADZIEJNY wieczór panieński. Zrzuciły się chyba po 20 zł”

Samodzielnie wykonał pierścionek zaręczynowy. Wszyscy współczują jego narzeczonej
Samodzielnie wykonał pierścionek zaręczynowy. Wszyscy współczują jego narzeczonej - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (31)

Ocena: 4.74 / 5
gość (Ocena: 5) 26.09.2018 13:01
Jeśli chodzi o niechęć gości do tańców, to warto wspomnieć o poprawinach. Po co to komu? Byłam ostatnio na poprawinach, połowy ludzi nie była, a druga połowa praktycznie siedziała w ogródku, lub piła przy stołach, trzeba było praktycznie ciągnąć ludzi, bo nikt nie tańczył. Ludzie są zmęczeni po weselu. Tylko niepotrzebnie kasę tracić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.09.2018 19:52
Od zawsze moim marzeniem jest ślub w grudniu, w sylwestra. Moi rodzice tak zrobili, magiczny klimat i szampańska zabawa :) Nie wspomnę o przepięknych zdjęciach jak mama w koronkowej sukni i białej etoli z tata przemierzali z 40 cm śniegu :)
odpowiedz
Gość (Ocena: 5) 13.09.2018 19:22
Tu nie chodzi o cenę tylko o to że listopad jest miesiącem zmarłych.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.09.2018 19:05
Nie jest to najpiękniejszy miesiąc w roku, ale jak będzie pogoda to i tak wszystko wyjdzie lepiej, niż w lipcowej burzy ;) A dostosowywanie kosztów do oszczędności nie jest w żaden sposób żenujące. Nie wiem co za ludzie tak myślą...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.09.2018 13:16
Ja wydałam na ślub ( całość za wszystko ) 12 tysięcy, rodzice dali po 20 tysięcy. 52 tysiące, w kopertach 23 tysiące. Wynik jest porsty na weselu się nigdy nie zarobi
odpowiedz

Polecane dla Ciebie