Pracuję jako kelnerka i czuję się upokorzona. Chodzi o niskie napiwki. Ewelina, 20 l.

Ostatnio klient wydał u nas 600 zł, a mnie dał tylko...
Pracuję jako kelnerka i czuję się upokorzona. Chodzi o niskie napiwki. Ewelina, 20 l.
fot. Unsplash
18.08.2018

Pracuję w gastronomii od początku wakacji. Studiuję dziennie, więc dopiero teraz mogę sobie dorobić. Wiedziałam, że to będzie ciężka i kiepsko płatna robota, ale zawsze coś. Spodziewałam się wszystkiego - braku przerw, wrzeszczącego szefa, pijanych gości. I sporo w tym prawdy, ale najgorsze jest coś innego.

Zobacz również: LIST: „Polacy skąpią na napiwki. Jestem kelnerką i od większości gości nie dostaję NIC!”

Przywykłam już do ciągłego narzekania klientów i pouczania przez menadżera. Nic miłego, ale nie boli tak bardzo, jak skąpstwo niektórych. Ludzie nie mają wstydu. Składają zamówienia warte setki złotych, z uśmiechem na twarzy usługuję im nawet przez kilka godzin, a po wszystkim... nic.

Rozumiem, że ktoś nie ma drobnych. Wtedy przeprosi za brak napiwku i ja się nie gniewam. Gorzej, jak wiem, że ma.

W poprzedni weekend zdarzyła mi się wyjątkowo nieprzyjemna sytuacja. Spotkanie chyba rodzinne. Z rozmowy wynikało, że małżeństwo przyleciało do Polski z Kanady, gdzie mieszkają. Zostali zaproszeni przez swoich krewnych na wystawny obiad, który przeciągnął się do kolacji. Od 15 do 22 siedzieli i świetnie się bawili.

Zobacz również: EXCLUSIVE: Jak mszczą się kelnerki?

Byłam dla nich miła, jak zawsze. Doradzałam, serwowałam wszystko z uśmiechem i mieli mnie na każde zawołanie. Wreszcie poprosili o rachunek. Wyszło niemal 600 zł. Oczywiście nie oczekiwałam, że dostanę od tego 15 czy 20 procent, czyli kilkadziesiąt złotych. Ale może chociaż 20? Albo 10?

Nic takiego się nie wydarzyło. Gospodarz, który ich zaprosił, zapłacił kartą. A na koniec ostentacyjnie zaczął grzebać w portfelu i wyciągnął... 2 zł.

Wręczył mi monetę. Myślał, że to zabawne. Poczułam się upokorzona, jak nigdy. Oddałam "napiwek". Grzecznie podziękowałam, ale wszyscy widzieli łzy w moich oczach. Nikt się nie zreflektował i za 7 bitych godzin nienagannej obsługi nie dostałam nic.

Piszę o tym, żeby zwrócić uwagę niektórych. Wbrew pozorom, takie sytuacje zdarzają się częściej. Można być bogaczem, który wydaje pół mojej pensji na jedno spotkanie, ale kultury nie można sobie kupić.

Ewelina

Zobacz również: Kucharze i kelnerki zdradzają, czego NIGDY nie zamawiać w restauracji (jeśli nie chcesz się zatruć)

Zobacz również: 

Tak się kończy oszczędzanie na fryzjerze. Z ich doczepów śmieje się cały Internet
Tak się kończy oszczędzanie na fryzjerze. Z ich doczepów śmieje się cały Internet - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (25)

Ocena: 4.68 / 5
Pat (Ocena: 5) 23.08.2018 17:29
Jak czytam te wasze komentarze to smiac mi sie chce! Sama Cale studia pracowalam jako kelnerka i zarabualam 7zl na godz. (!), nie wiem gdzie wy zyjecie ale przeciez malo ktory student "na sezonie" ma umowe, I napiwki to naprawde podstawa wyplaty. Fryzjerki, manikurzystki tez maja napiwki, sprzedawcy prowizje.... Wiec to jest Jakie's gadanie idiotyczne! Obowiazek to oczywiscie nie jest, klient chcae albo nie, zostawia albo nie ale przy rachunku 600zl, 2 zl tipa jest zwyklym ponizeniem I brakiem jakiejkolwiek kultury! Wiesniactwem! Chamstwem! Prostactwem! Bo tak jak tu ktos slusznie powiedzial - mogl nie zostawiac niczego, I bylo by bez 'skandalu' Praca kelnera jest wymagajaca psychicznie, jak wiekszosc 'pracy z ludzmi' ale rowniez fizycznie!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.08.2018 15:07
To może zacznijmy płacić wszystkim zawodom,,napiwki,,. Lekarzom za to, że nas leczą, nauczycielom za to, że nas uczą, sprzątaczkom za to, że sprzątają itp. Pi*erdolnij się w łeb dziewczynko i zastanów się nad sobą. Zmień pracę albo psychiatrę, bo ten obecny cię oszukuje.
odpowiedz
ven (Ocena: 5) 20.08.2018 10:53
Masz pensję? Masz. Czujesz się upokorzona? Zmień pracę. Nie masz prawa rozliczać klienta z jego pieniędzy. Napiwek jest dobrowolny, całe szczęście. Nie żyjemy w Stanach gdzie napiwek stanowi podstawę wynagrodzenia kelnera.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 20.08.2018 08:52
Napiwki są wyróżnieniem dla tych, którzy robią coś ekstra. Spędzanie czasu w pracy na pracy nie sprawia, że zasługuje się na napiwek. Jakoś w innych zawodach nikt nie rzuca napiwków, tylko gastronomia się tak rozwydrzyła, że pierwsza lepsza osoba w pierwszej lepszej knajpie oczekuje tipowania od każdego gościa. Trochę realizmu.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 19.08.2018 21:19
no raczej mają pensje za to
odpowiedz

Polecane dla Ciebie