Pojechałam na zagraniczne wakacje bez znajomości języka. Przeżyłam koszmar! Anonim

Nie umiałam nic załatwić i wcale nie wypoczęłam.
Pojechałam na zagraniczne wakacje bez znajomości języka. Przeżyłam koszmar! Anonim
fot. Unsplash
21.07.2018

Długo się zastanawiałam czy nadaję się na taki wyjazd. Sporo czytałam i doszłam do wniosku, że co mi tam. Wszędzie piszą, że można jechać za granicę bez znajomości języka i jakoś to będzie. No to wybrałam się z chłopakiem do Grecji. Oboje ani me, ani be po angielsku, ani w żadnym innym obcym języku. Znam tylko pojedyncze słówka typu tea, coffee, window, beach. Myślałam, że starczy. W końcu co to za filozofia mieszkać w hotelu z all inclusive. Wszystko będzie pod ręką i nie trzeba z nikim gadać. No, ale okazało się, że wcale nie jest tak różowo.

Najpierw problem z zameldowaniem się. Coś chcieli, ale nie wiedziałam co. Po 10 minutach zorientowałam się, że chodzi o nasze dowody osobiste. Potem podają mi numer pokoju i piętro. Zrozumiałam tylko to drugie, bo jedna cyferka. Wreszcie ktoś się zlitował i nas zaprowadził. Wchodzimy - jest tylko jedna pościel, a my chcemy dwie. Jak to załatwić bez znajomości języka? Nawet nie miałam jak sprawdzić w necie, bo nie miałam dostępu do wi-fi.

Zobacz również: Dominika dziękuje podatnikom za wspaniałe wakacje. Dzięki 500+ urlop spędzi w Meksyku

wakacje

fot. Unsplash

Żeby załatwić sobie hasło do Internetu, to też długa historia. Ogólnie na każdym kroku był problem. Jak wykupić sobie leżak na plaży, jak poprosić o dolanie mleka, bo się skończyło, co odpowiedzieć jak ktoś mnie zagaduje. Czułam się jak kretynka i wcale dobrze się nie bawiłam.

W hotelu co wieczór były organizowane jakieś zabawy. Nawet tam nie chodziliśmy, bo baliśmy się, że ktoś coś od nas będzie chciał. Mówiono tam po angielsku i nie chciałam się już bardziej kompromitować. Nie mam żalu do nikogo, ale tylko do siebie.

Chłopak stwierdził, że wrócił stamtąd wykończony psychicznie…

Zobacz również: To brzmi idiotycznie: Angielskie słówka, które wtrącamy do rozmów

wakacje

fot. Unsplash

Sprawdziłam na własnej skórze i nie radzę słuchać tych rad - jedź, jakoś się dogadasz. Ja jestem za ambitna, żeby to było „jakoś”. Czułam się za każdym razem jak idiotka. Nic nie umiałam załatwić. Na lotnisku też problemy. Zazdrościłam Rosjanom, bo obsługa prawie wszędzie mówi o rosyjsku. Polacy nie mają wyjścia i muszą znać angielski. Także trochę świata zwiedziłam, momentami wypoczywałam, ale cały wyjazd to były ogromne nerwy dla nas.

Obiecałam sobie, że nigdy więcej. Dopóki się nie nauczę, to nie ruszam się dalej, niż nad polskie morze. Czuję się tak, jakbym narobiła całej Polsce wstydu w tej Grecji. Na pewno na długo mnie zapamiętają, bo takiego matoła chyba rzadko się obsługuje.

Odechciało mi się wakacji na długo!

Anonim

Zobacz również: LIST: „Rok temu Dominikana, a teraz Mauritius. Żal mi tych, którzy nie widzieli nic poza plażą w Mielnie”

Polecane wideo

Komentarze (27)

Ocena: 4.93 / 5
Kalypso (Ocena: 5) 07.08.2018 19:11
Piszesz ze jesteś ambitna a to nie prawda. Ambitni ludzie w dzisiejszych czasach znają po 2 i więcej języków obcych. Nie mówię o angielskim bo to must know
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.07.2018 15:53
Ale z ciebie tepa dzida, nie przynos wstydu i siedz w polszy
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 23.07.2018 13:41
nei wiem jak mozna nawet nie znac liczb po angielsku,,,laska miala problem nawet ze zrozumieniem na ktore pietro ma isc, porazka;/ co ty w szkole robilas?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.07.2018 01:28
Macie nauczkę na przyszłość. Świat nie będzie mówił po polsku, to WY musicie się dostosować do świata, chociażby znajomością jednego języka obcego.
zobacz odpowiedzi (13)
gość (Ocena: 5) 21.07.2018 22:14
nie przejmuj się tak tym
odpowiedz

Polecane dla Ciebie