Po poronieniu poczułam ulgę. Nie mam zamiaru udawać żałoby. Ola, 23 l.

Uważam, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Po poronieniu poczułam ulgę. Nie mam zamiaru udawać żałoby. Ola, 23 l.
fot. Unsplash
05.07.2018

Mam problem. Może nie ze sobą, ale reakcjami innych ludzi. Oni mnie nie rozumieją i oceniają. Oczywiście jak najgorzej, bo wyszłam na potwora. Tylko co ich zdaniem powinnam zrobić? Użalać się i rozpaczać, chociaż w głębi duszy odczuwam ogromną ulgę i radość?

Kilka tygodni temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie było to planowane. Wpadłam z moim chłopakiem po zaledwie kilku miesiącach znajomości. Jesteśmy dalej razem, ale nie wiem czy nam się uda. Zwłaszcza po jego reakcji i oskarżeniach, które spadają na mnie ze wszystkich stron.

Kiedy dowiedziałam się o ciąży – wpadłam w panikę. On też był przestraszony i zły. Rodzice, kiedy się dowiedzieli, prawie dostali zawału. Nikomu nie było to na rękę. A kiedy jest już po problemie, to nagle pozują na wstrząśniętych.

Zobacz również: LIST: „Moja siostra poroniła. To kara za grzechy. Zamieszkała z chłopakiem i zaszła w ciążę PRZED ŚLUBEM!”

poronienie

fot. Unsplash

Nikomu nie było wesoło, bo oboje studiujemy, rodzicom wcale się nie przelewa, ten związek za krótko trwa i tak dalej. Każdy znajdował powód, dlaczego dziecko w takiej sytuacji to kiepska sprawa. Oczywiście na aborcję nikt mnie nie namawiał, ale na pewno byliby szczęśliwsi, gdyby się okazało, że jednak test się pomylił. Tak się nie stało i ginekolog potwierdził ciążę.

Było nerwowo, nikt nie wiedział, jak to będzie wyglądało. Z czego się utrzymamy? Co ze studiami? Czy powinniśmy brać szybki ślub? Nie trwało to jednak zbyt długo, bo chwilę później okazało się, że jednak dziecka nie urodzę. Pojawiło się mocne krwawienie i stwierdzono, że poroniłam. Nic nie bolało.

Przejęłam się tym, wiadomo, ale później odetchnęłam. Mój koszmar się skończył. I tego właśnie nikt nie chce zrozumieć.

Zobacz również: 5 zdań, których nie masz prawa powiedzieć kobiecie po poronieniu

poronienie

fot. Unsplash

Najpierw mnożą problemy i oskarżają mnie o lekkomyślność, a potem udają anioły. Płakali nad tym dzieckiem przez wiele dni, matka nadal nie może dojść do siebie, chłopak chodzi w żałobie. Najpierw tragedia, że ciąża jest, a potem jeszcze większa, że jej nie ma. Ja już nic z tego nie rozumiem.

Zamiast przyznać uczciwie, że stało się źle, ale trzeba żyć dalej, to teraz rozpamiętują. Już nie widzą tych problemów, o których wcześniej głośno mówili. Teraz im się wydaje, że wręcz powinnam być w ciąży, bo oni czekali na dzidziusia. A ja mówię wprost – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Nie przerwę studiów, przekonam się czy to jest facet dla mnie, ustatkuję się i dopiero za kilka lat założę rodzinę.

Ola

Zobacz również: Reakcja faceta na poronienie: „Powiedział, że to nie było jeszcze dziecko”

Polecane wideo

Komentarze (8)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 12.07.2020 02:43
Doskonale rozumiem Twoją reakcję. Miałam tak samo a jestem starsza, więc to nie koniecznie zależy od wieku/doświadczenia/sytuacji materialnej. Masz prawo nie robić z tego dramatu i żyć normalnie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.04.2019 00:10
Zawsze marzyłam o trójce dzieci. Poznałam chłopaka, imprezowaliśmy, spędzaliśmy fajnie czas i cóż ciąża. Nie znaliśmy się długo, miałam trochę zastrzeżeń ale pokochałam to dziecko już od momentu testu ciążowego, urodziłam. Chłopak imprezował nadal, ale już beze mnie, bo ja siedziałam z dzieckiem. Powinnam była uciekać gdzie pieprz rośnie. Ale nie tkwiłam w tym męczącym, toksycznym związku, nauczyłam się z nim żyć, gdy był trzeźwy był super tatą, gdy wypił choć trochę a ja coś powiedziałam już byłam tą złą suką i wychodził chlać dalej do rana. Koleżanka załatwiła mu fajna pracę, dostał samochód służbowy, telefon, prestiż i dużą kasę, starał się ograniczyć picie w tygodniu, było lepiej, choć w weekendy zawsze płynął, chciałam by synek miał rodzeństwo , zaszłam w druga ciąże, urodziłam córeczkę, a on wsiadł za kółko , miał dwa promile, złapali go i stracił super pracę. Zaczął się leczyć, nie trwało to długo, wiec ultimatum picie lub my. Wybrał nas. Zaszył się. Ale wszywka wypłynęła. I znowu zaczął popijać. Okazało się ze jestem ciąży. Trzeciej. Tak bardzo marzyłam o trójce dzieci, kocham małe dzieci i wiem ze fajna jest liczna rodzina w przyszłości, raźniej będzie dzieciom, jak będzie ich więcej. Lecz on pił coraz częściej i więcej znowu. Płakałam po nocach, ze głupia jestem , ze nie chce tego dziecka, ale z drugiej strony tak bardzo go pragnęłam, ale nie z nim, nie w tej sytuacji. I poroniłam. Chyba jednak los wie co robi. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Cieszę się. Nadal tkwię w tym trudnym związku, chciałabym zostać sama z dziećmi bez tego alkoholika, ale nie umiem się z nim rozstać. Myślę, ze jak dzieci podrosną będzie mi łatwiej, nic mnie z nim nie łączy, nie kocham go, nawet go nie lubię. I teraz gdy wyszedł znowu, a ja nie mogę spać, wiem ze to poronienie to była najlepsze rzecz jaka mogła mi się przytrafić, w tej chorej sytuacji...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.07.2018 17:37
Tak trzymaj.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.07.2018 19:07
Moj maz celowo przedziurawil prezerwatywe,do czego zreszta sam sie przyznal. A ja na coz-celowo weszlam do goracej wody i pozbylam sie problemu. Tez nie zaluje niechcianego ploda
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 05.07.2018 12:10
Przy niechcianej ciąży też by mi nie towarzyszyły żadne uczucia smutku.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie