Chcę wychować synka na ateistę. W Polsce to bardzo trudne. Joanna

Moja mama koniecznie chce zrobić z wnuka gorliwego katolika...
Chcę wychować synka na ateistę. W Polsce to bardzo trudne. Joanna
fot. Unsplash
27.06.2018

Jestem między młotem a kowadłem... Każdy wybór będzie dla kogoś zły. Marzyłam o normalnej rodzinie. Nawet nie podejrzewałam, że nagle tak się między nami popsuje. Zwłaszcza, jeśli chodzi o relacje z mamą. Zawsze była stanowcza i trudna, ale przecież chce dla mnie jak najlepiej. Wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę, urodziłam i ona dosłownie oszalała na punkcie wnuka. Lepszej babci nie można było sobie wyobrazić. W każdej chwili mogłam ją poprosić o pomoc i opiekę nad nim. Od 2. roku życia do pójścia do przedszkola to ona zajmowała się nim, kiedy wróciłam do pracy.

Kolejne 2 lata też były w porządku. Rozpieszczała go, a synek dosłownie do niej lgnął. Sytuacja zaczęła być bardziej skomplikowana, kiedy skończył 5 lat. Wtedy mama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wychowywać go zgodnie ze swoimi przekonaniami. Doskonale wiedziała, co ja na to, ale uparcie robiła swoje. Chodzi o to, że my z mężem jesteśmy ateistami. Nie ochrzciliśmy dziecka i zupełnie pomijaliśmy temat wiary. Wierzącej babci się to nie podobało, ale niewiele mogła zrobić. No i zaczęła działać wbrew nam.

Zobacz również: LIST: „Ksiądz powiedział, że noszenie spodni przez kobietę to obrzydliwość. Ma rację!”

ateistyczna rodzina

fot. Unsplash

Przez jakiś czas nie wiedzieliśmy, o co tak naprawdę chodzi. Czasami syn zostawał u niej na pół dnia. Na pewno się bawili, babcia coś dla niego ugotowała, standard. Potem wyszło na jaw, że w tym czasie ona zabierała go wiele razy do kościoła. W domu uczyła modlitw. On się tym nie chwalił, ale raz dla zabawy zaczął odmawiać „Ojcze nasz” i wszystko się wydało. Od nas się tego nie mógł nauczyć, w przedszkolu nie mają religii, więc to na pewno jej sprawka. Zapytałam i nawet nie zaprzeczyła.

Powiedziała, że skoro my zaniedbujemy jego rozwój duchowy, to ona ma obowiązek się tym zająć. Była nawet u proboszcza, żeby zapytać, jak wygląda kwestia chrztu w takim wieku. Wściekłam się strasznie i przez jakieś 2 tygodnie ograniczyliśmy kontakty do minimum. Syn nie zostawał u niej sam. Widywaliśmy się tylko wszyscy razem. Wreszcie podobno zrozumiała, że tak nie powinna i przysięgła, że już nic nie zrobi wbrew naszej woli. Uwierzyłam, bo to jednak mama. Przecież by mnie nie okłamała.

Zobacz również: LIST: „Moja siostra urodziła chore dziecko. To KARA za antykoncepcję i ślub z rozwodnikiem”

ateistyczna rodzina

fot. Unsplash

Niestety, znowu mnie zawiodła. Znalazłam u syna w pokoju jakieś święte obrazki. Poprosił mnie też o koraliki, bo chciał sobie zrobić coś takiego, co ma babcia. Domyśliłam się, że chodzi o różaniec. Okazało się, że zamiast mu zapewnić jakieś atrakcje, to ona razem z nim odmawia tę modlitwę. Tak, jakby się nie mogła powstrzymać. Potem przyłapałam ich, jak wychodzą z kościoła. Wystarczyło wyjść wcześniej z pracy – mama go często odbierała, kiedy miałam się spóźnić. Zobaczyłam, że nie można jej ufać i nawet nie chciało mi się już o tym gadać.

Od jakiegoś czasu znowu jest cisza. Syn odwiedza babcię tylko w weekendy razem ze mną lub mężem. On tęskni, ona tęskni, ja się z tym źle czuję, ale co mam zrobić? Najbliższa mi osoba nie jest w stanie uszanować moich poglądów. Ja sobie nie życzę, żeby ona prała mu mózg, kiedy ja nie patrzę. Mam prawo wychowywać dziecko tak, jak uważam. A dochodzi do sytuacji, że ja mówię jedno, ona drugie i chłopak wreszcie zgłupieje. Nie wiem co dalej...

Joanna

Zobacz również: LIST: „Ksiądz nie chciał przyjąć koperty. Powiedział, że szkoda mu miejsca na takie drobne”

Polecane wideo

Komentarze (9)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 27.06.2018 22:54
Ja też miałam problem z teściami i synem, ale nie dotyczył religii. Syn jest leworęczny. Jak wróciłam do pracy to oni zajmowali się dzieckiem. Po jakimś czasie zauważyłam, że syn zrobił się nerwowy, nie chciał się bawić klockami, przestał rysować. Przypadkiem zauważyłam jak dziadek ostrym tonem zwrócił mu uwagę, że używa lewej ręki. Potem rozmawiałam z synkiem. Okazało się że jest problem, teściowie na siłę przestawiali go na prawą rękę, podczas jedzenia rysowania, zabaw manualnych zabraniali cokolwiek robić lewą ręką. Rozmowy nie przynosiły rezultatu. W końcu zagroziliśmy, że ograniczymy ich kontakty z wnukiem i się uspokoili. Ale uważali że to my nie dbamy o dziecko. Badania u psychologa wykazały że syn jest całościowo lewostronny, czyli lewo oczny, lewonożny i leworęczny.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.06.2018 15:18
A może daj synowi poznać wszystkie religie i niech sam zdecyduje? Jak rodzice chcą wychować dziecko na wierzącego to krzyk,że powinni dać mu wszystkie poznać a nie narzucają wiarę a jak ateiści robią to samo,to mają do tego prawo...
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 27.06.2018 11:33
Oh przeżywam coś podobnego, ale wielce "wierzącym" nie przeszkadza wieszanie czerwonych wstążek, jakiś modłów nad urokami (gdy dziecko płacze) Nawet znajomi co zdradzają się na potęge, mówią " co Wam szkodzi chrzest, będzie miało łatwiej".
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.06.2018 08:04
my z facetem stwierdziliśmy, że z własnej woli dzieciaka nigdy nie ochrzcimy, ale przez to jaka jest nadal postrzegana wiara w Polsce zrobi to któraś mama, żeby później dziecko problemów w szkole nie miało. Mam nadzieje, że zrobi to moja, bo jest wierząca w dobrym znaczeniu tego słowa - modli się co wieczór, do kościoła chodzi tylko w niedziele i to nie każdą, a do tego nigdy nie widziałam jej z różańcem w ręce. Za to matka mojego faceta to typowa moherowa matka - kościół kilka razy w tygodniu, mieszkanie przed ślubem to największych grzech za który będziemy smażyć się piekle, a bez ślubu kościelnego to ani rusz! (moja sama powiedziała, że jak nie chcemy kościelnego to ona naciskać nie będzie, bo "może kiedyś zmienicie zdanie") więc z dwojga złego, moja mama chyba lepiej to zrobi - przynajmniej pokieruje nią rozsądek i nauczy dzieciaka tylko tego co potrzebne, a nie będzie mu mózgu prać :D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.06.2018 06:58
Ogranicz kontakty do minimum. Dziecku będzie przykro, ale nikt na całym świecie nie ma prawa wpieprzać się w Twój sposób wychowania, tym bardziej w tak ważnej sprawie. Jeśli młody po latach poczuje potrzebę funkcjonowania w jakimkolwiek systemie wierzeń to będzie jego decyzja. Na tę chwilę jest sprytnie manipulowany. Na takich ludzi jak Twoja matka nie ma innego sposobu. Wiem coś o tym.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie