Rówieśnicy mną gardzą, bo jestem wierząca i noszę krzyżyk na szyi. Dominika

Moi znajomi wolą mieć przyjaciół homoseksualistów, niż katolików.
Rówieśnicy mną gardzą, bo jestem wierząca i noszę krzyżyk na szyi. Dominika
fot. Unsplash
16.06.2018

Mam 17 lat i w przeciwieństwie do moich koleżanek, nie żyję tylko internetem, telefonami, ciuchami i chłopakami. Uważam, że mam na to wszystko czas. Nie widzę w tym nic złego, ale pod warunkiem, że ma się w głowie coś jeszcze. Ja mam swoją wiarę, której nigdy się nie wstydziłam. Jeśli wyprę się mojej religii, to nic mi już nie pozostanie. Możecie się śmiać, ale mam swoje zasady.

Do tej pory nie było z tym problemu, ale od kiedy jestem w liceum, mam z tego powodu dużo nieprzyjemności. Wszyscy uważają mnie za nawiedzoną. Tylko dlatego, że chodzę często do kościoła, noszę krzyżyk na szyi i nie boję się przeżegnać w miejscu publicznym. To ostatnie chyba najbardziej ich denerwuje. Tak się złożyło, że obok szkoły jest kościół i kiedy go mijam, zawsze wykonuję znak krzyża.

Zobacz również: LIST: „Ksiądz powiedział, że noszenie spodni przez kobietę to obrzydliwość. Ma rację!”

wierząca nastolatka

fot. Unsplash

Nauczono mnie, że kiedy mija się świątynię, to wypada się przeżegnać. Przyzwyczaiłam się i robię to odruchowo. Kiedy wracam z koleżankami ze szkoły, to aż ode mnie uciekają, kiedy to robię. Mówią, że robię im wiochę i w ogóle, co ludzie sobie pomyślą. Jest mi bardzo przykro, że tak mnie traktują. Mogą sobie nie wierzyć, ich sprawa, ale niech mnie szanują.

Kiedy po weekendzie opowiadają sobie, co robiły, to zawsze wychodzi na to, że mnie nie ma o co pytać, bo przecież całą niedzielę spędziłam w kościele. Tłumaczę im, że wiara nie oznacza tylko tego. Przecież ja jestem normalną dziewczyną! W klasie nie ma ani jednej osoby, która traktowałaby wiarę serio i dlatego stałam się kozłem ofiarnym. Zawsze mają kogo wyśmiać, bo przecież ja jestem moherem. Dobrze, że są wakacje i trochę od tego odpocznę.

Zobacz również: LIST: „Jako farmaceutka mam prawo odmówić ci sprzedaży antykoncepcji. Już tłumaczę, dlaczego...”

wierząca nastolatka

fot. Unsplash

Czuję się odrzucona i szykanowana. Tyle się mówi o tolerancji... Moi znajomi wolą mieć przyjaciół homoseksualistów, niż katolików. Dla nich to normalniejsze, niż rozmawianie z „wymyśloną Bozią”. Na razie się trzymam, bo wiem, że każdy musi dźwigać swój krzyż, ale nie jest mi łatwo. Chciałabym być lubiana i rozumiana.

Na razie mam poczucie, że rozumie mnie tylko Bóg. Mogę być sobą tylko w czterech ścianach. Wszyscy wymagają ode mnie, żebym wreszcie „znormalniała”. Dlaczego tak to wygląda? Czy nie możemy szanować innych, bez względu na ich przekonania? Naprawdę, nie zachowuję się jak zakonnica i nikogo nie nawracam. Jestem po prostu sobą.

Dominika

Zobacz również: LIST: „Moja siostra urodziła chore dziecko. To KARA za antykoncepcję i ślub z rozwodnikiem”

Polecane wideo

Komentarze (27)

Ocena: 4.63 / 5
fione (Ocena: 5) 04.07.2018 00:50
homoseksualiści to są zazwyczaj milsi i fajniejsi od hetero
odpowiedz
LOLA (Ocena: 1) 21.06.2018 13:23
To już było, ale wstyd, powtarzac te same artykuły..
odpowiedz
Wyjmij głowę z odbytu, (by Flo (Ocena: 1) 20.06.2018 21:41
Boże (hehe) już na samym początku stawiasz się piedestale, tylko dlatego, że wyznajesz sobie jakieś bóstwo w chmurach. Fajnie, że się nie wstydzisz, że wierzysz, ja też nie ukrywam się z tym, że mam wyjebany srom na tą i inne wiary (chociaż niektóre jełopy myślą, że jestem satanistką, ale fakt bliżej mi do wyznawania Szatana niż samozwańczego bożka). Poza tym, fajnie manipulujesz ludźmi :). "WSZYSCY" uważają cię za nawiedzoną, powiadasz. Szczerze, podziwiam, że skoro WSZYSCY cię gnębią, to pewnie też nie masz ŻADNYCH przyjaciół jak ty żyjesz? Tzn ja wiem, że macie tam sobie swojego bożka, ale czy on zastępuje i znajomych/przyjaciół, no nie wiedziałam, dzinki za info. Kontynuując i odpowiadając na pytanie dnia. Nie, katolicy nie są prześladowani xD Weź pojedź do Arabii Saudyjskiej czy innego islamskiego gówna (w sensie kraju, gdzie panuje ta religia, jakby ktoś nie zrozumiał). Ale patrząc na to jakie poglądy *acipupu*dalasz w tym poście, to nie dziwię się, że jesteś nieakceptowana. Szczerze, ja osobiście, w dupie mam w co kto wierzy, ale jeżeli starasz się za wszelką cenę ukazywać jaka to ty świętoszkowata nie jesteś, to tak ludzie cię traktują. Bad de łej (czyli "a tak w ogóle" chyba znaczy) weź przeczytaj biblię z perspektywy normalnego człowieka (o ile twój mózg nie jest przesiąknięty tą religią tak bardzo) i zauważ, że jest tak od *acipupu*uja niezgodności. Teraz nie pamiętam o którego jełopa chodziło, chyba Judasz. W jednym rozdziale zginął inaczej niż w drugim. Teraz i tak robi się tasiemiec z tego jakże cudownego, przepełnionego miłością komentarza robi się tasiemiec, także zakończę jakoś tutaj, poza tym nie chce mi się rozpisywać na temat biblii, są strikte o tym filmy a yt. Ano. Taki disklejmer: nie musisz wierzyć, żeby być osobą dobrą. Koniec. #acipuputeam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.06.2018 08:33
puść to mimo uszu i rób swoje, ale nie zmuszaj ludzi do swojej drogi życia ;) jak ktoś będzie chciał to sam się zainteresuje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.06.2018 08:32
właśnie- może czasami nieświadomie na głos krytykujesz czyjeś postępowanie. przyjrzyj się dokładniej swojemu zachowaniu, bo może w nim jest coś nie tak. kiedyś miałam taką współlokatorkę bardzo religijną, która rzeczywiście modliła się co wieczór, ale jak się dowiadywała, że ktoś mało chodzi do kościoła to się do tej osoby nie odzywała. albo jak kolegi narzeczona zaszła w ciąże to od razu ją nazwała ladacznicą i tez się przestała do niej odzywać- i "dlaczego ludzie mnie unikają?" ja nie mówię, że Ty taka jesteś, ale zobacz czy czasami nie jesteś chamska :/
odpowiedz

Polecane dla Ciebie