Wolę nie zostać mamą, niż mieć dziecko z in vitro. Wioletta, 32 l.

Mąż naciska na sztuczne zapłodnienie. Dla mnie to nienaturalne.
Wolę nie zostać mamą, niż mieć dziecko z in vitro. Wioletta, 32 l.
fot. Unsplash
09.06.2018

Moja historia jest długa, skomplikowana i zwyczajnie tragiczna. W wieku 25 lat wyszłam za mąż i marzyłam o tym, żeby mieć dużą rodzinę. Przez 2 lata zwlekaliśmy z decyzją, ale potem doszliśmy do wniosku, że to już. Zajście w ciążę to w końcu żadna filozofia... W naszym przypadku okazało się, że nie jest tak prosto. Rok starań, nic z tego nie wynikało, potem próby leczenia i dalej nic. Mam 30 lat i zaproponowano mi in vitro. Mąż bardzo tego chce i nie widzi w tym nic złego. Jego zdaniem powinniśmy to zrobić już teraz, żeby zdążyć ewentualnie z kilkoma próbami.

Dla niego to nic wielkiego. Położę się, wstrzykną co trzeba, może się uda i po krzyku. Ja do tego tak nie podchodzę. Dla mnie nowe życie to coś więcej, niż bezduszny zabieg w szpitalu. Chciałabym urodzić dziecko pochodzące z miłości, które poczęło się w intymnej i bezpiecznej atmosferze. Trudno tak nazwać procedurę medyczną. Mam coraz większe wątpliwości, czy potrafiłabym się później cieszyć z macierzyństwa.

Zobacz również: Szpital z Poznania promuje naturalne porody. W taki sposób, że... odechciewa się rodzić

dziecko z in vitro

fot. Unsplash

Nie mówię, że jestem strasznie wierząca, boję się piekła i nie zrobię zabiegu, któremu sprzeciwia się Kościół. Łamałam zasady wiele razy, np. stosując antykoncepcję. Ale w tym jednym przypadku nauka głoszona przez księży do mnie trafia. Posiadanie dzieci staje się jakimś bezdusznym procesem. Pobierzemy coś od pana, od pani, połączymy, włożymy gdzie trzeba i może wyhodujemy nowe życie. Z drugiej strony, rozumiem pary, które się na to z bezsilności decydują. Może kiedyś sama tego zapragnę.

Na razie nie widzę po prostu takiej możliwości. Chcę jeszcze próbować w naturalny sposób, a jak nic z tego nie wyjdzie, to cóż... Widocznie wymarzona rodzina nie jest nam pisana. Jakoś damy sobie radę sami, bo mamy wiele osób, które możemy kochać. Nie wykluczam in vitro zupełnie, ale w tej chwili jestem przeciwna. Mąż wręcz przeciwnie i czuję jego presję. Boję się, że to zupełnie rozwali nasz związek.

Zobacz również: One już NIE SĄ w ciąży. Tak NAPRAWDĘ wygląda brzuch matki chwilę po urodzeniu dziecka

dziecko z in vitro

fot. Unsplash

Nie potrafiłabym spojrzeć w lustro, gdybym się zgodziła dla świętego spokoju. Tylko dlatego, że on tego chce i nie widzi w tym nic złego. Gdzie tu miejsce na kompromis? Musiałabym zrezygnować ze swoich wartości i udawać, że robię dobrze. A na pewno tak bym się nie czuła. Wyrzuty sumienia byłyby gwarantowane. Na pewno kochałabym dziecko, ale trzeba rozgraniczyć te dwie sprawy. Sposób, w jakie by powstało, byłby niezgodny z moim sumieniem. Nie wiem, czy z takimi myślami można potem normalnie żyć.

Próbuję mu to tłumaczyć. Czasami daje spokój i udaje, że rozumie, ale widzę, że jest inaczej. Ciągle wraca do tematu. Pewnie nie przestanie, dopóki ze mną jest. A ja naprawdę nie potrafię powiedzieć, czy kiedyś zmienię zdanie. Jestem przerażona przyszłością w takiej atmosferze. Myślicie, że on tylko z tego powodu może mnie zostawić?

Wioletta

Zobacz również: Tak zbrzydniesz po urodzeniu dziecka. Młode mamy pokazały smutną prawdę

Polecane wideo

Komentarze (16)

Ocena: 4.63 / 5
gość (Ocena: 5) 14.09.2018 12:16
Szkoda czasu na rozważania tego typu ,za kilka lat kiedy wkoncu się zdecydujesz może być już za późno i wtedy co zrobisz ? Będziesz płakać dlaczego tyle czekałam ? Nie rozumiem dlaczego ludzie widza w tym cos złego ,szczególnie w Polsce ,jeśli to ma Wam pomoc i dzięki temu będziecie szczęśliwi to chociaż spróbuj ,może będziesz szczęściarą i Ci się uda nawet za pierwszym razem
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.06.2018 20:13
Nigdy nie zgodziłabym się na zabieg i nie pozwoliła w siebie ładować tony hormonów i innych świństw. Jeżeli z jakichś powodów tego nie chcesz to trzymaj się tej decyzji i nie przejmuj gadaniem innych. Nikt nie powinien godzić się na coś czego nie chce. Związek to wy, a dopiero później dziecko. Jeżeli chłop tego nie rozumie to "tego kwiatu jest pół światu". Nie każdy może mieć dzieci.
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 09.06.2018 22:21
Moim zdaniem podświadomie jednak nie chcesz tego dziecka,bo gdybys naprawde pragnęła miec dziecko to na uszach bys stanęła,aby byc w ciazy. To moze jest tak,ze chcesz ze względu na meza to dziecko tzn on bardzo chce miec dziecko,a tobie było wygodnie sie zgodzić,bo wiedziałas,ze ze zwykłego stosunku ciazy nie bedzie,a teraz przyszła szansa w postaci in vitro,wiec zaslaniasz sie różnymi wymowkami typu "ze to nienaruralne" "niezgodne z wiara" itd-to nie jest postawa kobiety,ktora chce miec dziecko. Nie oszukuj siebie-żyje ci sie fajnie bez dziecka i robisz wszystko,aby do ciazy nie doszło.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.06.2018 14:45
Pobierzemy coś od pana, od pani. To nie wiesz co pobiorą? Religia nie pozwoliła ci chodzić na biologię? Głupia religia blokuje postępy medycyny. Komórki macierzyste nie, bo to zabijanie. In vitro nie bo to zabijanie. Ale jak coś się stanie to księża pierwsi lecą do szpitala. Typowa hipokryzja.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.06.2018 11:30
Dziecko z in vitro nie, bo nie mój światopogląd, ale antykoncepcja już tak, bo mi tak wygodniej?
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie