Jeszcze nigdy nie zarabiałam tak mało. Żyję w nędzy... Wiktoria

Nie mam nic i z taką pensją mogę jedynie wegetować.
Jeszcze nigdy nie zarabiałam tak mało. Żyję w nędzy... Wiktoria
fot. Unsplash
05.06.2018

Piszę, bo nie radzę sobie. Jestem w coraz większym dołku. Myślałam, że skoro wszystko mi się udaje, to tak będzie zawsze. W wieku 21 lat znalazłam świetną pracę. Szybko awansowałam i zarabiałam coraz lepiej. Było mi nawet głupio, bo dostawałam wyższą pensję, niż moi rodzice. Z drugiej strony cieszyłam się jak dziecko. Po roku wynajęłam mieszkanie, kupiłam używany, ale fajny samochód. Skończyłam zaocznie studia, równocześnie pracując. Rodzice pękali z dumy i ja też byłam zachwycona. Moi znajomi nie mogli nawet marzyć o takim życiu.

Mało kto może sobie pozwolić na taką samodzielność w tym wieku. Rodzice nie musieli do niczego się dokładać. To ja wręcz im pomagałam. Jak się zepsuła pralka – kupiłam im nową. Kiedy nie za bardzo mogli sobie pozwolić na wakacje, ja im sfinansowałam wyjazd. Ja też byłam z siebie dumna. Wystarczyło kilka tysięcy miesięcznie, żebym czuła się pewna siebie, zaradna i nie bała się jutra. To się nagle skończyło i od tego czasu nie daję sobie rady. Dobrobyt naprawdę bardzo uzależnia.

niskie zarobki w polsce

fot. Unsplash

Kilka miesięcy temu zostałam wezwana na rozmowę. Szef zaczął od tego, że jestem świetnym pracownikiem. Już myślałam, że znowu da mi podwyżkę. A potem słowa – bardzo cię cenimy, ale nie możemy ci zaoferować dalszej współpracy. Zmieniają nieco profil działalności i moje stanowisko okazuje się zbędne. Nie umiałam tego przyjąć z podniesioną głową. Zaczęłam go błagać, próbowałam wywalczyć przeniesienie do innych obowiązków. Ale to nic nie dało i zwolnienie stało się faktem. Wróciłam do domu i ryczałam do rana. Jeszcze tydzień udawałam przed rodzicami, że nic się nie stało.

Prawda była taka, że miałam krótki okres wypowiedzenia, ale już nie musiałam tam przychodzić. Na koncie niewiele, bo nie szanowałam pieniędzy. Inwestowałam w siebie, pomagałam rodzicom i jakoś się to wszystko rozchodziło. Dopiero później miałam zacząć oszczędzać. Zostałam dosłownie z niczym. Mieszkanie, które trzeba zaraz opłacić, kończyło się też ubezpieczenie samochodu itd. Wreszcie się przyznałam. Było ze mną coraz gorzej.

niskie zarobki w polsce

fot. Unsplash

Żebyście widziały, z jaką miną wracałam do mieszkania rodziców... Musiałam wypowiedzieć umowę na swoje. Samochód stoi nieużywany, bo nie mam nawet za co zatankować. Znowu jestem na ich utrzymaniu. Czuję się jak najgorszy pasożyt. Nie znalazłam do tej pory żadnej pracy, która dawałaby mi taką radość i pieniądze. Spadłam ze szczytu na samo dno. Już nie zakupy w Almie, ale w Biedronce. Żadnych nowych ubrań. Przestałam wychodzić na miasto, bo to też kosztuje. Pracuję na umowie o dzieło za 1000 zł na rękę. Kilka razy mniej, niż wcześniej.

Nie widzę żadnej nadziei. A najgorsze jest to, że jak się już zasmakuje w lepszym życiu, to trudno się przestawić. Ja popadam w depresję. Kiedyś łatwiej przyjmowałam porażki, ale tego nie mogę znieść. Uwierzyłam, że mogę być kimś, a jedna decyzja szefa wszystko zniszczyła.

Jak mam się podnieść?

Wiktoria

Polecane wideo

Komentarze (21)

Ocena: 4.05 / 5
gość (Ocena: 1) 07.06.2018 09:50
Na kasie w Biedronce 2200,- PLN
odpowiedz
tyfus (Ocena: 1) 06.06.2018 15:19
A czemu nie zaczniesz szukać lepiej płatnej pracy Lub dodatkowej. Ja pracuję na dwóch etatach i nie narzekam jak ty. Niestety to jest twoja wina, że tak trwoniłaś pieniądze, a nie odkładałaś na czarną godzinę, która nadeszła szybciej niż myślałaś. Szkoda, że tylko umiesz płakać i wylewać żale. Ale nie tędy droga. Weź się za siebie i zacznij wszystko od nowa.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.06.2018 07:06
to juz bylo...
odpowiedz
xyz (Ocena: 5) 05.06.2018 15:30
Abstrachując od tego że list już był, i nawet pamiętam. Winienie szefa o jego złą decyzję jest trochę nie na miejscu. Dostałaś szansę, los na loterii zarabiałaś dużo, ciesz się z tego powodu. Jednak jeśli byłabyś dobrym fachowcem, albo miała jakieś poszukiwane umiejetności bez problemu znalazłabyś podobną pracę i kontynuowałaś byt na tym samym poziomie. Ot, zwykła dziewczynka a'la kopciuszek której los się odmienił, zamiast inwestować z wypłaty w swój rozwój (zwróciłoby ci się to później) od samego początku kariery prowadziłaś hulaszcze życie szalejąc i sponsorując wszystkim wakacje. Nagle się okazało, że bańka prysła i temu wszystkiemu winien jest szef. Taka rada: może na początku lepiej się jest starać , jak się ugruntuje pozycję to dopiero wtedy szaleć ;)
zobacz odpowiedzi (2)
Było (Ocena: 5) 05.06.2018 14:00
Było. Nawet jakbym tego "listu" nie pamiętała, to "zakupy w Almie" zdradzają, że to stare. Almy już dawno nie ma.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie