Koleżanki znoszą mi do domu używane ciuchy dla dziecka. Ja ich nie chcę... Marta

Nie ubrałabym mojego maleństwa w coś takiego.
Koleżanki znoszą mi do domu używane ciuchy dla dziecka. Ja ich nie chcę... Marta
fot. Unsplash
17.05.2018

Spodziewam się dziecka. Do rozwiązania jeszcze sporo zostało, ale znam już płeć maluszka i powoli zaczynamy się przygotowywać na jego przyjście na świat. Pokoik już prawie gotowy, mamy kilka zabawek, cały niezbędny sprzęt i, niestety, stertę ubranek... Kiedy tylko powiedziałam rodzinie i znajomym, że spodziewam się syna, to nagle zaczęli przynosić do mnie mnóstwo ciuszków.

A to po własnym dziecku, a to od koleżanki i tak się zebrały ze 3 wielkie wory na śmieci ubrań, które trzeba przejrzeć, wyprać, wyprasować. Nie chcę wychodzić na niewdzięczną. Naprawdę niczego od nikogo nie oczekuję. Sama chciałam zadbać z mężem o garderobę dziecka. To, że mi tak znoszą te ciuchy jest nawet miłe, ale także bardzo problematyczne! One mi się nie podobają, a na dodatek są używane.

używane ubranka dziecięce

fot. Unsplash

Nie zrozumcie mnie źle – jak ktoś chce lub musi, to fajnie dostać taką wyprawkę, nawet jeśli ubranka kiedyś należały do innego dziecka. Sama może kilka rzeczy zatrzymam, ale co mam zrobić z resztą? Nie chcę opierać całej garderoby synka o ciuchy z drugiej ręki. To nie jest mój styl, a na dodatek większość po prostu wygląda na używaną. Mnie by było wstyd coś takiego mu założyć.

Zdarzają się ubranka poprzecierane, w niektórych brakuje guzików, są porozciągane, plamy też się zdarzają. To się do niczego nie nadaje, a sterta niestety rośnie. Nie ma chyba tygodnia, żeby ktoś mi czegoś nie przyniósł. Trochę tego nie rozumiem. Skąd taka akcja pomocy, skoro nie mam problemów finansowych? Niech roznoszą te ubrania po naprawdę potrzebujących... Jestem wdzięczna za pamięć, ale dosyć tego. Przestawiam te wory i nie wiem co dalej!

używane ubranka dziecięce

fot. Unsplash

Dla mnie to jest problem. Nie mam siły tego przeglądać i segregować, a tym bardziej prać i prasować. To nie jest kilka sztuk, ale teraz pewnie nawet kilkaset. Przestawiamy te worki, dokładamy nowe i tak to wygląda. Boję się też, że ktoś poczuje się urażony, kiedy akurat ubranek od niego się pozbędę. Co z tym zrobić? Oddać gdzieś? Myślałam o domu dziecka, ale niewiele rzeczy się nadaje do czegokolwiek.

To chyba tylko w Polsce tak to wygląda. Jak się ktoś spodziewa dziecka, to jest okazja, żeby pozbyć się własnych szpargałów. Sorry, ale stan tych rzeczy niestety właśnie na to wskazuje. To nie są piękne ubranka, które wyglądają jak nowe. Wiem, że wychodzę na niewdzięczną, ale tego się już nie da znieść...

Marta

Komentarze (10)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 17.05.2018 21:06
A czy autorka uważa, że jak kupi te nowe ubranka, to nie będzie musiała ich wyprać i wyprasować? I nie wiem, co to za znajomi, że takie poniszczone te ciuszki. sama dostałam mnóstwo i ani jedno sztuka nie była poplamiona czy przetarta. Myślę, że ktoś szuka dziury w całym. I co to za problem był powiedzieć już za pierwszym razem, że zwyczajnie nie chcecie takiego "prezentu"? Języka w gębie zabrakło? Inna kwestia to to, że autorka kompletnie nie zna realiów życia z małym dzieckiem i nie wie, że te nowe śliczne ciuszki są najmniej potrzebne. Potrzebne jest to, za czym nie będziemy płakać, kiedy nie spierze się żółciutka kupka czy marcheweczka ;-) Albo zdążymy założyć jeden raz, bo zaraz maluch z tego wyrósł. Ale to jest oczywiście kwestia indywidualna. Tyle, że można było nie marnować tego, co ktoś inny z radością by przyjął.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.05.2018 15:39
Niektorzy chetnie przyjmuja ubranka od innych. Jesli ty ich nie chcesz i nie potrzebujesz zawiez do domu samotnej matki. Tam sie z nich bardzo uciesza. I nie rob problemow tam, gdzie ich nie ma.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 17.05.2018 14:26
o matko kobieta, juz dawno nie czytalam tak zalosnego listu. posegregowanie tego zajmie kilka godzin, pare ciuszkow na pewno nada sie do zalozenia. reszte po prostu wyrzuc a znajomym wspominaj przy kolejnych okazjach ze juz nie potrzebujecie wiecej ubranek, da sie to zalatwic w mily i zartobliwy sposob. reszte wyrzuccie i po problemie, jakby kazdy mial takie rozterki jak ty to swiat bylby piekny. przeciez nikt sie nie gapnie czy dziecko nosilo ciuszki od niego czy nie, male dziecko przebeira sie sto razy dziennie..
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.05.2018 12:45
Też dostałam w cholerę ciuchów po innych dzieciach. Ciuszki od noworodkowych, poprzez niemowlęce, po takie dla 2-3 latka) Z perspektywy czasu to jest w miarę ok podejście. Na codzień, gdy dziecko ulewa, szybko rośnie, brudzi się, czy coś umknie z pieluchy, to jest ok. Jak ktoś ma przyjść, czy gdzieś trzeba pójść, również do zdjęcia to ubiera się w te bardziej wyjściowe i już. Przy małym dziecku pralka idzie non stop. Później następuje rozszerzanie diety (mnóstwo plam), raczkowanie (zdzieranie ciuchów na kolanach), nauka samodzielnego jedzenia (znów mnóstwo plam), żłobek (prace plastyczne, zabawa), piaskownica, ogródek itp. Moja teściowa nie mogła przeboleć, że ubieram córkę w rajtki i bluzkę do żłobka, a nie "jakoś ładnie, żeby ludzie widzieli". Sama swoich dzieci nie posyłała do żłobka, przedszkola, więc nie zdawała sobie sprawy, że ubieranie dziecka do placówek w porządne ciuchy mija się z celem. Już pomijając, że w rajtkach dziecku wygodniej niż w sztywnych spodniach, a o sukienkach, spinkach i kolczykach w żłobku można zapomnieć. Używane ciuszki "do zdarcia" są ok.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.05.2018 08:18
Nie rozumiem takiego spinania się, małe dziecko tak szybko wyrasta z ciuchów, że naprawdę sporej ilości rzeczy nie nałoży, a marnowanie tysięcy zł na ubranka- bo ceny w sieciówkach są całkiem spore to istna głupota. Ostatnio kupiłam na 1-sze urodziny ciuszki dla córci znajomej - sweterek, dwie sukieneczki i 200 zł poszło z portfela. Nie wiadomo, czy w ogóle małą w to ubiorą.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo