Czuję się jak nieudacznik, bo nie zarabiam średniej krajowej. Anita, 27 l.

Za mniej nie da się normalnie żyć.
Czuję się jak nieudacznik, bo nie zarabiam średniej krajowej. Anita, 27 l.
fot. Unsplash
05.05.2018

Zawsze się wściekałam, kiedy w rodzinie czy wśród znajomych zaczynały się rozmowy „o życiu” i zaraz wszyscy zaczynali narzekać. Bieda, bezrobocie, politycy, tragedia na tragedii. Myślałam, że oni tak po prostu lubią. Pogadają sobie i im przejdzie, bo przecież nigdy nie jest aż tak źle. Kiedy skończyłam studia, przekonałam się, że mieli sporo racji. Miałam wykształcenie, chęci i ogromną determinację, a skończyło się na tym, że patrzę na siebie jak na nieudacznika. Nic mi się w życiu nie udaje.

Pierwsza praca to była pomoc w biurze. Na początek może być. Dostałam 1000 zł na rękę, a pracowałam na cały etat. Często po godzinach, ale nie wypadało się prosić o dodatkową kasę, więc siedziałam cicho. Zwolniłam się, kiedy dostałam się do call center. Podła robota, bo wciskałam ludziom kit, a niewiele z tego miałam. Nikt niczego nie kupował i kończyłam miesiąc z podstawą 1200. Wylali mnie za wyniki.

Zobacz również: „Zarabiam 5000 zł miesięcznie. Nie potrafię nic oszczędzić” (Historia Karoliny)

niskie zarobki w polsce

fot. Unsplash

Na pracę w szkole, bo jestem po pedagogice, praktycznie nie było szans. Myślałam, że załapię się chociaż w świetlicy. Nic z tego, bo tam trafiają zazwyczaj nauczycielki na emeryturze, żeby sobie dorobić. Dla młodych nie ma miejsca. O innych opcjach nawet nie mówię, bo nawet jeśli, to i tak czekałoby mnie życie za 1500 zł miesięcznie przez wiele lat. Właśnie taką pensję dostałam w hotelu, gdzie siedziałam na recepcji. Obiecywali szybki awans, ale skończyło się na tym, że siedziałam tam całymi nocami przez rok.

Teraz trafiłam na zlecenie do biura rachunkowego i dostaję 1300 zł na umowę o dzieło. Przecież za takie pieniądze nie da się żyć. Gdyby nie pomoc rodziców, to umarłabym z głodu. Opłacam sobie kawalerkę daleko od centrum miasta, nie ma nawet szans na to, żeby poszukać czegoś lepszego z chłopakiem. Nie mówię o ślubie, założeniu rodziny. Nie wiem, czy to ja jestem tak beznadziejna, czy większość musi tak żyć?

Zobacz również: „Jestem samotną matką i zarabiam 1500 zł miesięcznie” (Historia Martyny)

niskie zarobki w polsce

fot. Unsplash

Nie wiem, czy to już początki depresji, ale to się źle skończy. Uczyłam się przez wiele lat, próbowałam wszystkich możliwości pracy i wszędzie głodowa pensja. Czuję się beznadziejnie. Nie mam nic. A do tego żadnych perspektyw. Wszędzie słyszę o średniej płacy ponad 4 tys. zł, a ja marzę chociaż o 2 tysiącach. Chyba się nie doczekam.

To albo nie jest kraj dla młodych ludzi, albo mam ewidentnego pecha. Nie wiem, co gorsze. Jak Wy sobie z tym radzicie? Nie czuję się normalnym człowiekiem, kobietą, ale jakimś chodzącym zerem.

Anita

Zobacz również: Najseksowniejsze zawody świata. Taka praca gwarantuje powodzenie

Komentarze (12)

Ocena: 4.67 / 5
gość (Ocena: 5) 20.05.2018 12:24
trzeba było skonczyć inne studia niż pedagogika.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.05.2018 17:56
Przecież najniższa krajowa teraz to jest ok. 1500 zł?
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 05.05.2018 23:16
Że co ?! A za granicą jakoś ludzie potrafią się utrzymać na poziomie z najniższej krajowej i jeszcze odkładać, a w PL to jakaś paranoja. Ludzie wyjeżdżajcie stamtąd, póki jeszcze możecie, granice otwarte.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.05.2018 08:56
Jakie wtórne te "listy". Ciagle to samo.
odpowiedz
500+ (Ocena: 1) 05.05.2018 01:04
sama sobie winna jesteś tę.paku po pedagogice chcesz coś znaleźć :D żal nauczyciel to obecnie nikt spróbuj iść na prawdziwe studia, które są potrzebne a nie jakaś śmieszna pedagogika :D do nauki pasożycie!
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo