Rodzina się ze mnie śmieje, bo jestem starą panną. Aleksandra, 29 l.

Nie jestem singielką, ale na ślub się nie zanosi.
Rodzina się ze mnie śmieje, bo jestem starą panną. Aleksandra, 29 l.
fot. Unsplash
24.04.2018

Długo myślałam, że ślub w białej sukni pozostanie tylko moim marzeniem. Może jestem mało zaradna, ale pierwszego chłopaka miałam dopiero na studiach. Nie był jakiś specjalny, ale chciałam spróbować. Nie wyszło. Po dwóch latach pojawił się kolejny i jestem z nim do dzisiaj. Czas mijał, nam było dobrze i wydawało się, że dopnę swego. Będzie ślub i to na dodatek z facetem, którego bardzo kocham. Czekam i czekam... Doczekać się nie mogę. To trwa już 6 lat, a on w ogóle o tym nie myśli.

Na nic przeglądanie katalogów z sukniami, rozmowy z koleżankami o ślubnych trendach, kolejne wesela na które jesteśmy zapraszani. Moja młodsza o 4 lata siostra już się pobrała. A ja wciąż czekam. Nie bardzo wiem o co chodzi. Jest mi wierny, podobno chce spędzić ze mną przyszłość, ale formalnościami nie chce zawracać sobie głowy. Nie jesteśmy religijni, ale chciałabym ślubu kościelnego. Może tego się boi? Mogę się poświęcić i wybrać tylko cywilny. Byle szybko!

stara panna

fot. Unsplash

Przed trzydziestką już mi się nie uda... Jeśli w ogóle do tego dojdzie, to będę najstarszą panną młodą w historii mojej rodziny (mam 29 lat). Świetnie. Już nie mówię o tym, że chciałabym wreszcie urodzić dziecko. Tak, do tego ślubu nie potrzeba, ale ja tak nie chcę. Później będę tłumaczyła synowi lub córce, dlaczego urodziło się rok czy dwa przed ślubem mamusi i tatusia, albo jeszcze gorzej – dlaczego rodzice nie mają dalej ślubu. Wiem, że bywają gorsze sytuacje, rozwody, samotne matki, ale mnie na tej formalności zależy.

Mówiłam mu o tym, że będzie nam łatwiej wziąć kredyt na mieszkanie (tak, nadal wynajmujemy), będziemy po sobie dziedziczyć i wszystkie urzędowe sprawy będzie można sprawniej załatwić. Jakoś go to nie rusza. Myślałam nawet o tym, żeby w akcie desperacji sama powinnam się oświadczyć, ale jeśli on mi odmówi, to już nic nie uratuje tego związku. Wtedy nie będzie i ślubu, i ukochanego.

stara panna

fot. Unsplash

Niby jestem go pewna, ale nie wiem jak zareaguje na ultimatum – bierzemy ślub, albo spadaj. Zresztą, przecież nie o taki wybór mi chodzi. Miotam się w tym wszystkim. Pierścionek i skromna ceremonia załatwiłyby sprawę. Czy to takie dziwne, że kobieta ma takie marzenia? Boję się, że coś jest na rzeczy. Zbywa mnie, kiedy próbuję o tym rozmawiać. Może jest ze mną z przyzwyczajenia i czeka tylko na odpowiedni moment i kopnie mnie w tyłek? Dlatego nie chce formalności?

Poradźcie mi jak w tym wszystkim nie oszaleć. Czuję się jak desperatka, która musi na kolanach błagać o coś tak naturalnego. Ile jeszcze lat tak będzie?

Aleksandra

Komentarze (31)

Ocena: 4.71 / 5
gość (Ocena: 5) 23.06.2018 08:23
Kobiety są same sobie winne. Mieszkają z facetami latami, żyją jak małżeństwo i dziwią się, że chłop nie chce się żenić. A po co ma to robić? Przecież wszystko czego potrzebuje już ma. Kiedyś jak facet chciał, by kobieta z nim mieszkała, to się z nią żenił. A teraz żona na próbę, wspólne życie na próbę. Dziecko też sobie na próbę zrobią?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.04.2018 18:31
A po kiego grzyba chcesz się hajtać? Nie zarabiasz? Nie masz nic i maż ma Cię utrzymywać? Jeśli nie to daj sobie spokój. W dzisiejszych czasach ślub to przeżytek. To miał sens, gdy kobiety nie mogły pracować i musiały mieć męża, który je utrzymywał. Dzisiaj niejednokrotni jest odwrotnie...
odpowiedz
lu (Ocena: 5) 25.04.2018 16:55
Co byś nie zrobiła ludzie będą mieć opinię na twój temat, najczęściej złą. Tak naprawdę tylko garstka najbliższych dobrze nam życzy, pozostali ludzie po cichutku cieszą się z nieszczęść, dzięki temu ich problemy są troszkę lżejsze ("ja mam źle ale ona na szczęście ma gorzej"). Często najgorszą opinie o starych pannach mają żony tkwiące w toksycznych, nieszczęśliwych małżeństwach, i kiedy ci podokuczają, to poczują się trochę lepiej. to trudne, ale trzeba nauczyć się ignorować i żyć tak, żeby tobie było dobrze. Ja jestem starą panną z wyboru, miałam narzeczonego ale źle mnie traktował. W oczach wielu przegrałam życie, bo mogłam mieć rodzinę, ale ja wolę mieć spokój niż szarpać nerwy z bydlakiem. Co mi po aprobacie innych? Oni nie przeżyją mojego życia za mnie.
odpowiedz
Podpis2 (Ocena: 2) 25.04.2018 15:50
Bo optymalnym biologicznie wiekiem dla kobiety na pierwsze dziecko to jest między 16 a 19 rokiem takiej dziewczyny - póxniej są juz coraz większe problemy biologiczne
odpowiedz
Podpis2 (Ocena: 2) 25.04.2018 11:09
Stare panny i bezdzietne kobiety powinny płacić wysoki podatek np. 50 od dochodów i wiecej (co do zasady) za brak podstawowej inwestycji bezk której wszystkie inne inwestycje i dokonania tracą sens juz za pokolenie!
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo