Tylko bezmyślni ludzie popierają zakaz handlu w niedziele. Edyta

Stracą klienci i pracownicy sklepów.
Tylko bezmyślni ludzie popierają zakaz handlu w niedziele. Edyta
fot. Unsplash
30.01.2018

Szlag mnie trafia, jak słucham tej dyskusji na temat zakazu handlu w niedzielę. Jestem osobą, która zna ten „problem” z dwóch stron. Po pierwsze - pracuję w tej branży, a po drugie - często robię zakupy właśnie tego dnia. I z obu perspektyw nie pochwalam tego pomysłu. Sklepy powinny być otwarte przez cały tydzień, bo żyjemy w nowoczesnym państwie, a nie ciemnogrodzie! Słuchałam uzasadnienia i aż nie mogłam uwierzyć. Szef Solidarności jest za, bo… dzień święty trzeba święcić. Ręce opadają.

Skoro jesteśmy państwem świeckim (przynajmniej teoretycznie), to nie można uprzywilejowywać żadnej grupy wyznaniowej. A jeśli robimy coś dla jednej, to dla innych też powinniśmy. W takim razie proponuję też zakaz handlu w piątki (dla Żydów) i przez cały Ramadan (dla muzułmanów). Nie wspominając o świętach prawosławnych, które są w innym terminie, niż nasze. Ale pomijając to - przez ten zakaz pewnie stracę pracę!

zakaz handlu w niedziele

Pracuję w markecie na kasie od 3 lat, bo tak mi się życie ułożyło. Dopiero od roku na część etatu, a nie zlecenie. Ciężko było się przyzwyczaić do zmian i pracy w weekendy, ale w tej branży to norma. Dzisiaj już sobie nie wyobrażam innego trybu życia. Trzeba liczyć się z tym, że pracownikom zostaną zmniejszone etaty, bo będą mniej pracować. Albo zupełnie się ich wyrzuci i godziny rozdzieli się w mniejszej grupie. Bardzo dziękuję. 500 zł chcą dawać na dzieci, a pracy pozbawiają (tak jak nauczycieli po reformie).

Często pracuję w niedzielę. Albo w sobotę. Rzadko mam cały weekend wolny. Takie życie i nie płaczę z tego powodu. Jeśli pracuję w sobotę, to zakupy robię w niedzielę. Jak idę do roboty w niedzielę i wtedy sklepy się zamkną, to mnie prędzej czy później wywalą. Nic skomplikowanego, bo tak działa ekonomia. Wciąż się mówi, że to dla dobra pracowników, którzy chcą spędzać weekendy z rodziną… Niedługo będę siedziała w tygodniu przez cały tydzień. Na bezrobociu.

zakaz handlu w niedziele

fot. Unsplash

Poza tym, ludzie naprawdę lubią chodzić do sklepów. Niektórzy traktują to jako zamiennik spaceru po parku. Nie ma w tym nic złego. Przynajmniej spędzają ze sobą czas. Zamknijmy markety, to będą siedzieć w mieszkaniach, każdy zamknięty w swoim pokoju. Bez sensu to wszystko. Nie widzę żadnej korzyści z takiego zakazu. Ani dla klientów, ani dla pracowników. Lepiej przesiedzieć „dzień święty” na kasie, niż nie mieć pracy.

Wiecie co się będzie działo w sklepach w soboty? Kilometrowe kolejki i puste półki. Tak to zakupy rozkładają się na dwa dni, a teraz większości Polaków zostanie tylko jeden wolny, który można na to poświęcić. Zupełny absurd. Modlę się, żeby jeszcze się z tego wycofali. I nie rozumiem tych, którzy to popierają!

Edyta

Komentarze (17)

Ocena: 4.35 / 5
Marlena (Ocena: 1) 31.01.2018 12:48
Glupi tekst. Sklepy sa zamkniete w niedziele w wielu rozwinietych panstwach i nikt nie ma z tym problemu. Jesli ktos chce pracowac w niedziele niech zmieni branże..pracy nie brakuje. Albo tekst o reformie w szkolach?? Byla potrzebna, bo gimnazjum to bylo cofanie dzieci w rozwoju. Im potrzebne jest wiecej lat w szkole licealnej czy technikum, bo tam wiedza bardzo czesto jest juz ukierunkowana. Znam branze handlowa...i ludzie sie ciesza z tej zmiany. Najwiecej do powiedzenia maja ludzie ktorzy pracuja od pn do pt i majac weekend wolny bujaja sie po sklepach..znajdzcie sobie inne hobby. Pozdrawiam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.01.2018 20:33
A ja robię zakupy na kilka dni do przodu, i nie mam bólu dupy jak wy, że jakiś sklep będzie zamknięty tego dnia. Też pracuje w podobnej branży i wiem, jakie to ważne mieć niedzielę wolną. Każdy chce spędzić ten czas z rodziną, a nie w pracy. Trochę zrozumienia ludzie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.01.2018 17:42
Pracowałam w handlu kilka lat, więc: 1) utargi w niedzielę są najniższe - klienci oglądają, rozwalają, ale stosunkowo mało kupują 2) Kto pracował kilka lat wie, że mimo coraz dłuższego czasu pracy, personelu coraz mniej. To zasada niech jeden robi za trzech 3) Gdyby za weekendy płacili 150 lub 200 stawki nie byłoby problemu i dyskusji. Jednak jak cię robią bez mydła, to mamy to co mamy. Weekendy to czas, gdy są imprezy rodzinne, dzieci nie chodzą do szkoły itp. Zatem wolny wtorek jakościowo nie jest równy wolnej niedzieli.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.01.2018 17:07
jestem za, zyskają mniejsze sklepy, szczególnie te poza miastami
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 30.01.2018 14:24
A dlaczego nikt nie pomyślał o restauracjach by zamknąć. Tam tez pracują ludzie i też mają rodziny. Nie ważne czy Szczepan czy Poniedziałek Wielkanocny trzeba zapie***** i to równo. O takich ludziach trzeba pomyśleć.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo