Nie rozumiem ludzi, którzy nie przyjmują księdza po kolędzie... Ilona

Jak każda normalna Polka zaproszę duchownego do swojego domu.
Nie rozumiem ludzi, którzy nie przyjmują księdza po kolędzie... Ilona
fot. iStock
11.01.2018

Nie jestem jakoś strasznie wierząca, ale i tak pewnie nazwiecie mnie moherem. Tradycja jest dla mnie ważna i jakoś nie kręci mnie nowoczesność w każdej sferze życia. Nagle wszystkie mamy być feministkami, ateistkami, popierać aborcję, robić kariery kosztem rodziny i tak dalej. Mnie to w ogóle nie przekonuje.

Między innymi dlatego co roku przyjmuję księdza po kolędzie. Skoro chce mnie odwiedzić, a ja nie mam nic do ukrycia, to po prostu zapraszam go do swojego domu. Zawsze to miło porozmawiać z kimś na poziomie. Jestem dobrym człowiekiem, więc nie ma mnie za co krytykować.

Mam taką teorię, że jak ktoś przeciwstawia się tej tradycji, to na pewno ma coś na sumieniu.

 

wizyta duszpasterska

fot. iStock

Od koleżanek słyszę, że księdza nie przyjmują. Bo to darmozjad i jeszcze pieniądze z kieszeni wyciąga. Mają prawo do własnej opinii, ale coś mi tu nie gra. Uważam, że nie wpuszczają go do domu, bo gryzie je sumienie. Żyją bez ślubu, nie mają dzieci, do kościoła nie chodzą, mają lewackie poglądy. One się tego wstydzą.

Boją się, że ktoś im wytknie ich jałowe życie, bo podświadomie wiedzą, jaka jest prawda. Interesuje je tylko kariera, pieniądze, seks. Żadnych wyższych wartości, które nadają prawdziwy sens naszemu istnieniu. Nawet mi ich nie żal.

Ale kiedy tak gadają na księży, to krew mnie zalewa. Niech najpierw spojrzą na siebie.

wizyta duszpasterska

fot. iStock

Tak, drażnią mnie ludzie, którzy tak ostentacyjnie zrywają swoje związki z kościołem. Im się wydaje, że jak zamkną drzwi przed księdzem, to nagle tacy oświeceni i nowocześni. Totalna bzdura. Gdyby żyli normalnie, to na myśl o kilku minutach rozmowy z duchownym nie dostawaliby histerii.

U mnie kolęda jest zapowiedziana na przyszły tydzień i cieszę się z tego. Jak każda normalna Polka zaproszę księdza do siebie. Nie boję się jego wścibskich pytań i osądów. Coś takiego nie grozi osobie, która się szanuje i prowadzi.

Ilona

Komentarze (12)

Ocena: 4.67 / 5
gość (Ocena: 5) 13.01.2018 01:14
Dzień kiedy przestałam być rozliczana z wizyt w kościele (koniec gimnazjóm) i nie musiałam się przejmować klechą co łazi po domach nie wiadomo po co... ach... czeałam na to. Nie chodzi o mój przełom ale o to, że nigdy tego nie lubiłam i odkąd nikt mi nic nie narzuca jestem szczęśliwa :)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 12.01.2018 10:34
Przecież to jest zupełnie obcy człowiek... Ja nawet znajomych nie lubię zapraszać do domu, wolę spotkania na mieście. Nie mam za wiele do ukrycia i chyba prowadzę się całkiem ok, mimo wszystko mój dom, to dla mnie prywatne miejsce :) Ksiądz nie jest mi w życiu potrzebny do niczego :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.01.2018 08:50
Powiem Ci tylko tyle bzdura, ja nie przyjmuję księdza bo Sobie nie życzę mój dom to moje sakrum i na pewno nie mam ochoty by ktoś obcy i bez zaproszenia, bo to ja decyduję by ktoś chodził mi do domu, właśnie do niego wszedł. Ja jestem agnostyczką a z religią katolicką kompletnie się nie zgadzam, to dlaczego we własnym domu mam coś robić przeciw Sobie?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.01.2018 21:20
Ona chyba myśli, że na świecie jest tylko jedna religia. Pewnie nawet nie wie, że chrześcijaństwo nie jest na pierwszym miejscu.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.01.2018 20:45
A nie pomyślałas o tym, że ktoś nie przyjmuje księdza, bo jest ateistą, a nie jest hipokrytą?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo