Podobno jestem okropną matką, bo nie karmię dziecka piersią... Weronika

Czasami czuję się tak, jakbym popełniła straszną zbrodnię.
Podobno jestem okropną matką, bo nie karmię dziecka piersią... Weronika
fot. Unsplash
14.12.2017

Jestem młodą mamą. Urodziłam dopiero 3 miesiące temu. Myślę, że dobrze sobie radzę, ale niektórzy mają wątpliwości. Jak zwykle inni mają najwięcej do powiedzenia o rzeczach, które ich nie dotyczą. Chodzi o karmienie piersią. Robiłam to do niedawna, bo tak chciałam. Przestałam, chociaż tego nie chciałam. Po prostu skończył mi się pokarm.

Nic nie dają żadne leki, masaże i inne metody. Jak kapnie kropla, to jest cud. Źródło zupełnie wyschło i choćbym się starała, to nic więcej nie wycisnę. Dlatego zaczęłam kupować mieszanki i teraz moje dziecko pije mleko w proszku.

Niby nic, a czuję się, jakbym popełniła jakąś straszną zbrodnię. Bo dobre matki karmią piersią przez rok, a najlepiej przez 2 lata.

karmienie piersią

fot. Unsplash

Czyli jestem beznadziejna i nie nadaję się na matkę. No cóż, przepraszam, na pewno specjalnie pozbyłam się pokarmu z piersi. Z lenistwa albo nie wiem czego. W sumie to proszki są wygodniejsze, więc na pewno o to mi chodziło. Pewnie palę i piję po kryjomu, dlatego tak zrobiłam. Bo kogo interesuje prawda?

Nie mam zamiaru się nikomu tłumaczyć z moich ułomności, a chyba muszę zacząć. Usłyszałam od koleżanki: „dziwię się, że już nie karmisz”. No i że mieszanki to zło, dziecko nie będzie miało odporności, zawiodłam jako matka itd. Wszyscy myślą, że sama o tym zdecydowałam.

Mam prośbę - moglibyście się wreszcie odczepić od kobiet?

karmienie piersią

fot. Unsplash

Chyba nie zaznam spokoju, dopóki nie powiem wszystkim ze łzami w oczach, że straciłam pokarm. Inaczej ciągle będą gadać, że to moja decyzja. Może to dziwnie zabrzmi, ale taka sama jak poronienie przez ciężarną i mówienie, że widocznie nie chciała dziecka. Najpierw mój brzuch był własnością wszystkich, a teraz dziecko i moje piersi.

Ogólnie macierzyństwo jest strasznie stresujące. Pewnie przez te nerwy się to stało. Bo wszyscy czegoś ode mnie oczekują. Mówią, jak karmić, przewijać, usypiać, kiedy wrócić do pracy i tak dalej. Sami specjaliści od siedmiu boleści…

Weronika

Komentarze (8)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 30.01.2018 13:28
Terror kamienia piersią jest czymś okropnym. Szczególnie kiedy rodzisz pierwsze dziecko. Mi przybpierwszysm laktacja nie chciala ruszyc, nie miałam nawału pokarmu mimo przystawiania, laktator ledwo coś wyciągał, a bylam do niego podłączona 8 godzin na dobe, 3tysiece wyrzuconych w konsultacje laktacyjne. Meczylam sie 3 miesiace, dziecko niedożywioine ja w depresji, zdecydowaliśmy z lekarzem o podaniu mm. I zaczęło się gdzie nie spojrzałam w internecie wszystkie komentarze o tym, ze matka, ktora nie karmi nie kocha dziecka, że brak pokarmu to mit. Wszyscy w około mowili, ze mam karmić piersia, bo lepiej, taniej i łatwiej. Wpadlam w gleboka depresje, długo rozważalam samobojstwo. Lekarz wyslal mnue na terapie, pomoglo. Drugie dziecko karmiłam do 10 miesiaca, bo wtedy straciło zainteresowanie cyckiem, od początku pokarm niemal tryskal mi z piersi. Przy 3 znów laktacja nie chciała ruszyć, ale postanowiłam nie dreczyc corki jak pierworidnego i niemal od razu sięgnęłam po mieszkanke. Nadal zle sie czuje kiedy czytam komentarze o karmieniu piersią i mam poczucie winy, co na pewno nie odbija sie dobrze na moich dzieciach, więc moge śmiało powiedzieć, że to nie mm, ale presja karmienia piersią bardziej krzywdza moje dzieci. Mi też nie podobają się niektóre rzeczy, które robią inne matki i chodzi mi głównie o skrajne przypadki takie jak zupelne izolowanie od bakterii i brudu, albo w drugą stronę zycie w totalnym syfie, bo zabawa z dziecmi, albo pozwalanie dziecku zawsze sie wyplakac kontra nie pozwalanie dziecku na jakiekolwiek emocje i zwykle tak zyja te najbardziej krytykujace matki, a ja im tego nie wytykam, bo do poki nie znecaja sie nad dziećmi to nie moja sprawa, choc bardzo sie boje co wyrośnie z dzieci wychowywanych przez te matki
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.12.2017 11:18
Ja nie wiem skad biora sie mamy karmiace 2-3 lata bo 99 kobiet w moim otoczeniu zwyczajnie musiala wrocic do pracy a dzieci do zlobka i nie bylo mowy o karmieniu. Pomijam fakt ze znaczna czesc pracowala juz po kilku mc od urodzenia a niektore kolezanki (ja takze mam taka prace) czasem musza wyjezdzac na 2-3 dni albo na caly dzien w interesach i co wtedy, dziecko umiera z glodu? A co jak trzeba pojechac do lekarza, fryzjera, chorego rodzica? U fryzjera jestem 4h, ostatnio w korku wracalam do domu niemal 2h. Co w tej sytuacji?! Chyba logiczne ze albo ma sie odciagniete mleko albo przygotowana mieszanke.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.12.2017 18:05
Wyluzuj. Moja siostra wytrzymała tylko 2 miesiące, pokarmu miała tyle co kot napłakał to po co było męczyć siebie i dziecko? Jak następnym razem ktoś się przy1erdoli to spytaj jak masz karmić piersią skoro nie masz mleka. Albo udaj histerie, płacz itd. niech się poczują jak świnie. Ogólnie twoje dziecko i twoja sprawa jak je pielęgnujesz. Ludzie to wśbskie chu.je
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.12.2017 13:20
ja nie mam dzieci jeszcze ale juz wiem ze nie chce karmic piersia, to moja decyzja i nikomu nic do tego, nie bede siedziec uwiazana z dzieckiem zeby je karmic co chwile, mleko z proszku w tych czasach jest tak samo zdrowe i do tego masz pewnosc ze dziecko sie najje, tyyle sie slyszy ostatnio ze dzieci zmarly z glodu bo byly karmione piersia
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.12.2017 09:07
Fajna koleżanka, nie mam słów. Ja też nie karmiłam. I uwaga... z własnego wyboru. Też sie nasłuchałam ale już nie jestem nastolatką żeby mnie to jakoś bardzo ruszyło. Ogólnie początki macierzyństwa były dla mnie koszmarne. Byłam praktycznie sama z cierpiącym na niesamowite kolki dzieckiem, które w końcu z tego powodu wylądowało w szpitalu. W końcu nie wytrzymałam tego i podałam mleko modyfikowane jako próbę dokarmienia wygłodzonego dziecka. I po pewnym czasie udało się. Córka zaczęła przybierać na wadze a ja wróciłam do życia. Tyle że dla otoczenia nie jest ważna cała sytuacja tylko sam moment karmienia butelką. Moja córka była wygłodzona, cierpiała niesamowicie, ale ważne że była na piersi. Jak się poprawiła na butelce to nikt nie widział w tym związku. A najgorsi byli faceci z mojego otoczenia. Po prostu koszmar. Sami piersi nie mają a najlepiej wiedzą o co chodzi. Przy drugim dziecku byłam już inaczej nastawiona i sama z własnego wyboru przeszłam na mm. Moje dzieci żyją, nie chorują i nie wykazują braku inteligencji, czym straszyli przeciwnicy mm. A ja dzięki temu nie chodziłam zła i zestresowana.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo