Nie przyznaję się, ile zarabiam. Boję się zawistnych Polaków... Joanna, 27 l.

Rodacy bardzo nie lubią tych, którym lepiej się powodzi.
Nie przyznaję się, ile zarabiam. Boję się zawistnych Polaków... Joanna, 27 l.
fot. Unsplash
30.11.2017

Polacy uwielbiają narzekać. Ok, rozumiem, że wielu ma prawdziwe powody, ale bez przesady. Ciągle tylko jęczymy i oceniamy innych, zamiast zająć się sobą. Jestem ofiarą takiego myślenia, bo osiągnęłam sukces, dobrze mi się wiedzie i muszę to ukrywać! Nie wypada mi się przyznać, że nie żyję od pierwszego do pierwszego i mogę sobie na wszystko pozwolić. W Polsce to jest podejrzane i źle widziane.

Gdybym się ciągle użalała i nie miała co do garnka włożyć, to nie narzekałabym na brak zrozumienia. Inni biedacy użalaliby się razem ze mną i byłoby fajnie. Prawda jest jednak taka, że nie mam nic wspólnego z takim myśleniem i problemami. Jestem młoda, wykształcona, bardzo dobrze zarabiam i niczego mi nie brakuje.

Na wszelki wypadek wolę o tym nie mówić, bo już ja dobrze znam polską zawiść...

Wstydzę się wysokich zarobków

fot. Unsplash

Kilka razy już się o tym przekonałam. Pamiętam niedawną rozmowę z moją koleżanką, którą spotkałam na zakupach. Zaproponowałam, żeby przeszła się ze mną do jednego sklepu, to potem pójdziemy na jakąś kawę. Ale nie... Ona nie wchodzi do takich miejsc, bo tam drożyzna, jej nie stać, tam chodzą same snoby. A w ogóle, to „ile ty zarabiasz, że możesz sobie tak żyć”?!

Powiedziałam jej szczerze i ona się dosłownie zagotowała. Od razu stwierdziła, że nie ma ze mną o czym gadać i poszła w swoją stronę. Dlatego w rodzinie też się nie przyznaję, ile zarabiam. A jak sobie coś kupię, to od razu wychodzi na to, że epatuję bogactwem. Czy nowa torebka albo telefon to taka wielka zbrodnia?

Ludzi to strasznie kłuje w oczy. A już zwłaszcza, kiedy wiedzie się kobiecie. I do tego młodej.

Wstydzę się wysokich zarobków

fot. Unsplash

Mam 27 lat, pracuję od pierwszego roku studiów i tylko dzięki własnej ambicji doszłam tu, gdzie jestem. Zajmuję kierownicze stanowisko, często wyjeżdżam w delegacje za granicę, średnio zarabiam 7-9 tysięcy złotych miesięcznie. Wstydzę się tego, bo do tego mnie przyzwyczaiły głupie komentarze... Wiadomo – albo jestem oderwana od rzeczywistości, albo zdobyłam taką posadkę przez łóżko.

W Polsce nie lubi się takich ludzi, więc jeśli chcesz mieć normalne stosunki z pozostałymi, to musisz się ukrywać. Nie kupuj drogich rzeczy, nie chwal się wakacjami w tropikach i broń Boże nic nie mów o pieniądzach. Natychmiast wyjdziesz na złodzieja albo kombinatora.

Dlaczego cudze kompleksy muszą utrudniać życie takim osobom, jak ja? Najchętniej bym się stąd wyniosła...

Joanna

Komentarze (8)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 30.11.2017 23:59
7-9? myślałam, że mowa tu o ok 27 000.. Bez przesady.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2017 21:23
Jak Ci wstyd tyle zarabiać, to zmień pracę, zatrudnij się na kasie za 2 tys. i problem rozwiązany. Proste, szybkie i skuteczne rozwiązanie aż dziwne, że osoba na kierowniczym stanowisku na coś takiego nie wpadła. A tak na poważnie, to ten list tu był tryliard razy już...
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 30.11.2017 20:07
Sama nie zarabiam dużo, nieco ponad 2 tys miesięcznie, ale dzięki zarobkom mojego narzeczonego możemy całą moją wypłatę odkładać w ramach oszczędności, zbieramy na mieszkanie albo chociaż wkład własny. Daleko mi do Twoich zarobków, ale ja też spotkałam się z nieprzychylnymi albo wręcz zawistnymi reakcjami ludzi na to, że mogę tyle miesięcznie odłożyć. I teraz tak szczerze, to wolę nikomu o tym nie wspominać jak rozmowa schodzi na tematy finansowo- zarobkowe, bo jest mi zwyczajnie głupio. I żeby było jasne mój facet też kokosów nie zarabia, nie ma nawet połowy tego co Ty, a przeżyć we dwójke za to można :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2017 15:26
sama mam niewiele i pochodzę z biednej rodziny, ale zamiast zazdrościć zawistnie to podziwiam ludzi, że do czegoś doszli. nie rozumiem tej polskiej cebulowej zawiści
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo