Pójdę do ślubu bez rozgrzeszenia. Ksiądz się na mnie uwziął... Iga, 27 l.

Okazało się, że mam zbrodniczą przeszłość i w ogóle nie powinnam brać ślubu kościelnego.
Pójdę do ślubu bez rozgrzeszenia. Ksiądz się na mnie uwziął... Iga, 27 l.
fot. Unsplash
11.11.2017

rawdę mówiąc, do tej pory te wszystkie ślubne problemy panien młodych mnie śmieszyły. Kogo zaprosić, jaką suknię założyć, na ile można liczyć w kopertach itd. Aż wreszcie sama stanęłam przed niezłym problemem. Zacznę od tego, że pobieramy się w najbliższym czasie i odbyliśmy nauki przedmałżeńskie. Bałam się, bo nie dość, że współżyjemy ze sobą od dawna, to jeszcze razem mieszkamy. I to nie od miesiąca, ale od prawie 4 lat. Wiadomo, jak księża i Kościół na to patrzą. Grzech i te sprawy. Pewnie nawet śmiertelny.

Podejście prowadzącego nas księdza bardzo mnie zaskoczyło. O ile pani psycholog, widać że nawiedzona, straszyła, że tak nie można, tak on zachował się bardzo w porządku. Chciałam być szczera, więc powiedziałam mu o wszystkim. On na to „Zabiłaś kogoś? Skrzywdziłaś? Nie? To Bóg przymknie na to oko”. I szczerze się roześmiał. Wreszcie normalny i bardzo ludzki duchowny. Jego zajęcia były naprawdę ciekawe. Aż przyszedł moment na spowiedź...

brak rozgrzeszenia

fot. Unsplash

To jeszcze nie była ta ostatnia, bo do ślubu pozostało kilka tygodni, ale stwierdziłam, że lepiej wyznać większość win teraz, żeby później się mniej stresować. Dla mnie to istotny sakrament, więc nie ma mowy o kręceniu. Poszłam do mojej parafii, powiedziałam o co chodzi i to mnie zgubiło. Gdybym powiedziała o tym ot tak, to pewnie byłoby po problemie. Ale przyznałam, że za chwilę biorę ślub. Spowiednik był bardzo spokojny, ale dużo do mnie mówił. Wpędził mnie w ogromne poczucie winy. Poczułam się, jakbym kogoś zamordowała!

Pytał, czy uważam to za dobre rozwiązanie. Czy nie jest to jednak lekkomyślne... Czy nie byłam w stanie się powstrzymać... W jakim celu to zrobiłam... Po co kusiłam siebie i chłopaka... Już nawet nie o seks mu chodziło, ale o to, że zamieszkaliśmy ze sobą. Na długo przed oświadczynami. Podobno żyjemy od lat w strasznym grzechu. Mało brakowało, a odeszłabym w trakcie tego jego monologu. Wreszcie stwierdził, że w takiej sytuacji rozgrzeszenia dać nie może.

brak rozgrzeszenia

fot. Unsplash

Dobiło mnie to. Myślałam, że będzie już z górki, zacznę żyć po bożemu, a poprzednie grzechy zostaną mi przebaczone. Wiara jest dla mnie istotna i co mam z tym zrobić? Wychodzi na to, że przed samym ślubem też rozgrzeszenia nie dostanę i pójdę do ślubu z nieczystym sumieniem. Nawet komunii nie będę mogła przyjąć! Jeszcze nie widziałam takiej sytuacji.

Najgorsze jest to, że spowiadałam się z tych wszystkich rzeczy wiele razy i zawsze jakoś się udawało. Teraz, w najważniejszym momencie, okazało się, że mam zbrodniczą przeszłość i w ogóle nie powinnam brać ślubu kościelnego.

Ale i tak to zrobię. Nie uważam, że zrobiłam coś złego.

Iga

Komentarze (10)

Ocena: 5 / 5
catherine (Ocena: 5) 13.11.2017 10:35
Po co bierzesz ślub w organizacji której zasad nie akceptujesz?
odpowiedz
Paula (Ocena: 5) 12.11.2017 14:45
Na co ci kościelny w tej sytuacji? Ja żyję w konkubinacie i w życiu bym się przed ołtarz nie pchała. No chyba że z napisem hipokrytka na czole. A swoją drogą, kto przy zdrowych zmysłach uznaje seks (dobrowolny, przyjemny i monogamiczny - w sensie bez zdrad partnera) za grzech?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.11.2017 12:28
idz do innego spowiednika i tyle..my bez problemu dostalismy rozgrzeszenie i to dwa dni przed slubem, ksiadz ktory prowadzil nasze nauki przedmalzenskie wyraznie mowil ze grzechem nie jest mieszkanie razem ale spanie w jednym lozku i wspolzycie. jestem wierzaca, chodze do kosciola nie tylko na swieta, zmawiam pacierz. z mezem bylam przed slubem 7 lat i nie wyobrazam sobie nie wspolzyc przez ten czas! z nikim innym tego nie robilam i uwazam ze jesli ktos nie wspolzyje przed slubem a potem okazuje sie ze jest kiepsko to takie malzenstwo moze sie rozpasc! w tej kwestii tez niestety trzeba byc dobranym a inaczej niz uprawiajac seks tego nie sprawdzisz,..
odpowiedz
DianaNaWozku (Ocena: 5) 11.11.2017 20:21
Zastanawiam się czemu tyle ludzi bierze wciąż ślub kościelny, mimo,że o swojej wierze przypomina sobie jedynie w okolicach ważniejszych świąt, które zresztą w większości wywodzą się z wierzeń pogańskich i zostały jedynie "zaadoptowane" przez Chrześcijaństwo. Czemu nie weźmiecie ślubu cywilnego? myślę, że bardziej by wam odpowiadał :) Żeby nie było, że hejtuję - sama jestem niewierząca
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 11.11.2017 20:13
Chwila dziewczeta, bo chyba czegos nie rozumiecie. Nikt nie kaze nikomu wierzyc. Jak wierzysz to wierz, a jak nie to nie. Ona deklaruje, ze jest katoliczka i chce tradycyjnego slubu w tej wierze, ale nie respektuje jej zasad i jest oburzona, ze zostala ukarana za ich ni respektowanie i bunczuczna postawe? Czego sie spodziewala, ze co ksiadz powie? Pochwali ja? Wybaczy w imie boga, mimo ze ona nie zaluje? Nie badzcie hipokrytkami. Kosciol to nie hipermarket, a wiara to nie hamburger. Albo wierzycie i respektujecie zasady tej wiary, albo sobie darujcie i nie badzcie hipokrytkami, ktore swoja wiare traktuja jak cos z czego mozna tylko brac, ale nie daj boze dac cos z siebie. I zeby nie bylo personalnych przytykow, jestem swiadoma ateistka, z katolickiej rodziny.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo