Muszę prosić mojego chłopaka o seks... Lena, 22 l.

Jego nie interesuje prawdziwy stosunek. Woli coś innego.
Muszę prosić mojego chłopaka o seks... Lena, 22 l.
źródło: Unsplash
12.10.2017

Zacznę od tego, że bardzo długo zbierałam się za napisanie tego listu. Myślałam o tym od paru miesięcy licząc, że problem sam minie. Niestety nie mija, a mi brak już pomysłów co dalej robić. Ale od początku. Mam 22 lata i studiuje psychologię, jestem w szczęśliwym związku od ponad roku... hmm, no właśnie, szczęśliwym? Mój partner K. ma 26 lat, pracuje, jest fantastycznym człowiekiem. Poznaliśmy się na jednej z imprez, na której byłam z okazji zaliczonej sesji, od razu coś między nami zaiskrzyło. Zaczęliśmy się spotykać dość szybko, bo po miesiącu znajomości. Wynajmuje mieszkanie, więc nie było problemu, aby spędzać czas sam na sam. 

Najpierw mówiłam K., że chcę trochę poczekać z seksem, bo mój ostatni związek był oparty tylko na nim, więc teraz chciałabym tego uniknąć. On twierdził, że to rozumie, że bez problemu poczeka. Zaczął zostawać u mnie na noc, spaliśmy w jednym łóżku, ale wiedziałam, że bez mojej zgody nic się nie wydarzy. Kilka miesięcy temu jednak postanowiłam, że już mam dość czekania, więc wystroiłam się, kupiłam wino i nie mogłam się doczekać naszego pierwszego wspólnego razu. Ale nic się nie wydarzyło! Poprzytulaliśmy się i stwierdził, że jest zmęczony i chce iść spać. Byłam zła, ale ok, on czekał, to teraz mogę poczekać ja.

źródło: Unsplash

K. za każdym razem gdy próbowałam zainicjować stosunek czymś się wykręcał. Po miesiącu od pierwszej próby uwiedzenia postanowiłam działać śmielej i zafundowałam K. seks oralny, miała to być tylko gra wstępna, ale na tym się skończyło! Owszem odwdzięczył mi się tym samym, myślałam, że jak zregeneruje siły to będziemy się kochać, a on stwierdził, że pora iść spać. Przepłakałam pół nocy, ale już był krok do przodu, więc myślałam, że będzie coraz lepiej. Niestety znowu się pomyliłam, od tego czasu seks oralny stał się normą, K. sam go inicjował, ale nadal nic więcej. Sama nie wiem jak wytrzymałam tak przez... ROK! 

W tym czasie parę razy urządziłam awanturę, pytałam co jest ze mną nie tak, ale K. twierdził, że bardzo mnie kocha i prosił, abym jeszcze trochę poczekała. Zrzucałam całą winę na siebie, że mu się nie podobam, że pewnie coś w moim zachowaniu lub wyglądzie go odpycha. Ostatnio nie wytrzymałam i wygarnęłam mu, że nie chce związku w którym nie czuję się spełniona, że miałam wcześniej kilku partnerów i nigdy nie musiałam prosić o seks, więc może z nim jest coś nie tak. Spytałam czy ma kogoś innego, zarzeka się, że nie. Zarzuciłam mu nawet, że jest gejem, też mnie przekonuje, że podobają mu się tylko kobiety. 

źródło: Unsplash

Ale jednak coś jest nie tak! Nie wiem już jak z nim rozmawiać. No bo normalny, zdrowy facet, który nie chce seksu??? Jak to nawet brzmi? Ja jestem ciągle sfrustrowana, łatwo się denerwuje, robię awanturę nawet o pogodę... Nie chcę się z nim rozstawać, bo po za tym jest naprawdę cudowny i dobry dla mnie. Ale jaki jest sens bycia z kimś, kto potrafi się tylko położyć na plecach i czekać, aż mu zrobię loda? Ostatnio chyba poczuł, że mnie traci i zaczął próbować, tylko nie potrafił we mnie wejść! 

Poczułam się znowu jak nastolatka, której facet nie wie co do czego służy... Myślę nad wysłaniem go do lekarza, bo coraz częściej dochodzę do wniosku, że to on ma problem, a nie ja! K. jednak nie chce o tym słyszeć, mówi, że to chwilowe problemy i miną. Tylko czy tak długi okres czasu można nazwać chwilowym problemem? Co o tym sądzicie dziewczyny?

Lena

Komentarze (21)

Ocena: 4.81 / 5
gość (Ocena: 5) 16.10.2017 01:59
Ten list został napisany 1.5 roku temu! Nawet nie wiecie jak się zdziwiłam widząc go tu ponownie:) pewnie mało kto mi uwierzy, ale byłam jego autorka ;) Jeśli kogoś to zainteresuje to od tamtego czasu wiele się zmieniło. Z K. jesteśmy zaręczeni, ślub za pół roku:) A w łóżku bywają wzloty i upadki, ale jest świetnie! Nie było łatwo rozwiązać ten problem. K.byl u seksuologa, okazało się że miał problem z utrzymaniem erekcji. Jego była bardzo skutecznie zniechęciła go do seksu, wyśmiewając długość stosunku. K. bał się że że mam będzie tak samo. Na początku pomogły tabletki, później powoli zaczęło być fajnie i bez nich. Z każdym stosunkiem było lepiej i dłużej. Nauczyliśmy się rozmawiać o wszystkim bez krzyków i kłótni. Bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałam z tego związku tylko walczyłam! Dzięki temu mam teraz najwspanialszego mężczyznę!!!
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 13.10.2017 22:50
Kup se wibrator
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 13.10.2017 18:39
Mój mąż przez jakis czas nie chciał ze mną uprawiac seksu, bo własnie kiedyś go naciskałam i skrytykowalam. Powiedział mi, że woli się ze mną nie bzykać, niż znowu słuchać krytyki.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.10.2017 16:05
A mi się wydaje że jest właśnie takim ukrytym homosiem, kryje się z tym że woli chłopców, a ty jesteś tylko przykrywką żeby inni myśleli że jest normalny, i go nie gnoili z tego powodu. To ma sens sądząc po ,,tolerancji,, jaka jest w naszym kraju. Albo jest też druga opcja że jest impotentem z jakiegoś powodu, może być na coś chory ale nie przyznał ci się, żebyś go nie zostawiła. Mój facet długo nie wiedział o tym że mam nerwicę lękową i obniżone przez to libido. W końcu mu się przyznałam i nie zostawił mnie, a wręcz przeciwnie, pomaga mi i jest cierpliwy i kochany. Ty też powinnaś tak zrobić ze swoim facetem, skoro ci na nim zależy. Idź z nim do tego lekarza, może coś się wyjaśni, a jak nie to pogadaj z nim szczerze o tym czy jest na coś chory, może ci wyjawi swoją tajemnicę. Powodzenia.
odpowiedz
Podobnie (Ocena: 5) 13.10.2017 13:51
Widzę poniżej falę krytyki w komentarzach, a ja ugryzę temat od innej strony - z własnego doświadczenia. Mój facet po wielu latach związku a jakieś 3-4 lata temu zaczął być z tych "wstrzemięźliwych". To ja musiałam inicjować seks, zachęcać go itd. a on nawet nie zawsze miał ochotę (bo akurat oglądal serial itp). W rozmowach o tym zawsze się bronił, że mam złe momenty, że jak chcę coś od niego to żebym go uwiodła czy to, że on nie będzie "ciągle" inicjował - jakby w ogóle to robił. Jak już do czegoś dochodziło to nie było to to co kiedyś, najlepiej nie patrząc na mnie, a on sam średnio utrzymywał się w górze jeśli rozumiesz co mam na myśli. Teraz mamy kryzys i właściwie się rozstajemy. W którejś z kłótni wygarnął mi, że po prostu nic nie czuje do mnie fizycznie. Nie ma ochoty na kontakt cielesny ze mną i zwyczajnie go nie podniecam. Wypalił się a zbliżenia są mu wręcz nie miłe. Tyle. Jak zapewne każdy czytający zdaje sobie sprawę czuję się z tym tragicznie. Najgorsze jest to, że nie ma u mnie mowy o braku zadbania o siebie. Nie wiem czy kobieta może usłyszeć gorsze słowa, ale cóż. Fakt jest taki, że objawy Twojego faceta i mojego wyglądają tak samo.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo