Mój chłopak nie chce zrobić prawa jazdy. Woli tłuc się autobusem... Maja

Według mnie prawdziwy facet powinien prowadzić samochód. Nie pasujemy do siebie?
Mój chłopak nie chce zrobić prawa jazdy. Woli tłuc się autobusem... Maja
źródło: Unsplash
05.10.2017

Nie wiem, czy dla wszystkich byłby to problem, ale ja od zawsze interesuję się motoryzacją. Już jako dziecko błagałam tatę, żeby mi pozwolił usiąść za kierownicą. Ledwo skończyłam 18 lat, poszłam na kurs, zdałam za pierwszym razem i chwilę później miałam już swój własny samochód. Straszny grat, ale na początek w sam raz. Uwielbiam prowadzić. Często robię za szofera dla znajomych i rodziny.

Wolę nawet jechać na imprezę autem, nic nie pić i potem wszystkich rozwieźć. Dla mnie to codzienność. Świetnie czuję się za kółkiem. Pech chciał, że poznałam chłopaka, który pod tym względem w ogóle do mnie nie pasuje... Nie tylko nie zna się na samochodach i nic nie potrafi naprawić, ale nie ma nawet prawda jazdy. Śmiesznie to wygląda, bo on zawsze na miejscu pasażera, a ja go wożę, jakbym była jego matką.

chłopak bez prawa jazdy

źródło: Unsplash

Dla mnie męskość kojarzy się z wieloma rzeczami. Wśród nich jest prawo jazdy i samodzielność. To się ze sobą łączy, bo prawdziwy facet powinien potrafić jeździć i dojechać wszędzie, gdzie trzeba. Mój kochany może najwyżej pójść na przystanek autobusowy, albo mnie poprosić o podwiezienie. To nie jest najważniejsza sprawa w życiu, ale zaczyna mnie to denerwować.

Czasami wstydzę się za niego, bo nie znam żadnego faceta w jego wieku, który nie potrafiłby jeździć. On nawet nie chce spróbować. Kiedyś wzięłam go na plac, żeby złapał podstawy i poszedł wreszcie na kurs, ale dwa razy nie udało mu się odpalić, zdenerwował się i kazał się odwieźć do domu. Od tej pory cisza i nadal go wożę... A jak się wstydzi poprosić, to tłucze się komunikacją miejską.

chłopak bez prawa jazdy

źródło: Unsplash

To ma być facet? Wszystko inne jest w nim cudowne i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Równocześnie nie wyobrażam sobie życia z kimś, kto w tej sprawie zawsze będzie ode mnie uzależniony... To nam utrudnia życie. Przynajmniej mnie, bo on sobie nic z tego nie robi. Podobno ludzkość powinna mu dziękować, bo przynajmniej nikogo nie zabije na drodze.

Skąd u niego takie myślenie? Wiele osób najpierw się boi, ale potem odkrywają frajdę z jazdy. On nawet nie próbuje. Nawet moje nierozgarnięte koleżanki za 5 czy 6 razem zdały i teraz jeżdżą, a mój facet nic sobie z tego nie robi. I jak tu z nim żyć?

Maja

Komentarze (6)

Ocena: 5 / 5
Kasia (Ocena: 5) 08.10.2017 10:44
znam ten ból, tylko mój ma prawko, ale nie chce jeździć. Mieszkamy od siebie ok.40km, i zawsze to ja muszę jeździć i potem wracać, czyli musimy się widzieć zawsze u niego , a jak nie to jeszcze go odwożę. Też mnie to wkurza, bo to ja czuję się jak facet, a jeszcze się obraża jak mówię, że nie mam siły do niego jechać. Jak coś mi się popsuje w samochodzie i potem opowiadam to nie ma pojęcia o co chodzi, a mówię o samych podstawowych rzeczach, bo skoro nawet ja to wiem... a najgorsze jak popsuł mi się samochód i potrzebowalam Zeby ktoś mnie zholował, musiałam dzwonić w nocy do znajomych. a on tylko się niby zachwyca i mówi, że nie umiałby prowadzic wtedy samochodu, juz mysle sobie wtedy, że niech lepiej mi nie przypomina, ze jest taka ciapa...;/ także poza tym żeby Twój zdał prawko, ważned jest żeby to polubił i chciał jeździć...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.10.2017 23:44
Ludzie, prawo jazdy nie tak łatwo zdać i idzie na nie kupa kasy. Można próbować i 5 razy i nic- nic ino się załamać, nie każdy jest urodzonym kierowcą a do tego dochodzi stres i duża odpowiedzialność. Ogarnijcie się...
odpowiedz
Anastazja (Ocena: 5) 06.10.2017 19:17
Nie wyobrazam sobie nie miec prawka i przemieszczac sie komunikacja miejska do pracy o 6 rano ! Gdy poznalam mojego Jarka to nie posiadal prawka, na poczatku mi to nie przeszkadzalo bo ja moglam dojezdzac ale po czasie gdy urodzilo sie dziecko zaczelam sie wkurzac ze wszedzie tylek mu musze zawozic i ciagac za soba dzieciaka. Zmusilam go by wzial sie w garsc i poszedl na kurs. Osobiscie zapisalam go do Autojaru na Kabatach bo to szkola do ktorej ja chodzilam i wiem ze lepszej nie ma. Teraz maz ma prawko a ja swiety spokoj :D Wilk syty i owca cala :D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.10.2017 11:43
Ja nie mam prawa jazdy, lubię jeździć ale jako pasażer, lubię szybką jazdę jednak wiem, że na kierowcę się nie nadaję. Za szybko się dekoncentruję, rozglądam na boki. Jazda samochodem wymaga skupienia i koncentracji, tego mi niestety brak. Mąż mnie namawia od kilku lat, jednak widzi mój opór, może się przełamię i pójdę... nie wiem. Mąż nie naciska. Może porozmawiaj z nim, może ma jakieś obawy z tym związane? Ale patrząc na tok rozumowania powinnam męża kopnąć w dupę, bo mimo że ma prawo jazdy to totalnie nie umie nic zrobić w domu od porządnego posprzątania bo naprawienie cieknącej rury :D więc nie jest męski:D
odpowiedz
Anonom (Ocena: 5) 05.10.2017 11:36
A ja Cię rozumiem. Mój były nie miał prawka, mieszkamy na wsi (kawałek duży od siebie) i zawsze był kłopot żeby do siebie dojechać. Wkurzało mnie to. Z imprezy zawsze ja musiałam wracać, ja musiałam auto tankować, a na niego nie mogłam liczyć jak potrzebowałam do lekarza albo po odbiór na przykład z pociągu.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo