Mieszkam z rodzicami w kawalerce. Moje życie to dno... Ewelina, 18 l.

Marzę o chwili spokoju we własnym pokoju!
Mieszkam z rodzicami w kawalerce. Moje życie to dno... Ewelina, 18 l.
źródło: Unsplash
04.10.2017

Chcę opisać swoją sytuację, bo za często widzę tu narzekanie młodych, zdrowych, ładnych i mających fajne życie dziewczyn. Weźcie się w garść, bo aż nie da się tego słuchać. Wszystko Wam nie pasuje, a ja powiem Wam wprost – chętnie bym się zamieniła. Ja ładna nie jestem i w życiu mi się nie układa. Mam 18 lat na karku i mieszkam w jednym pokoju z moimi rodzicami. To chyba gorsze, niż te wszystkie Wasze kompleksy.

Kiedyś było inaczej, bo mieszkaliśmy z dziadkami. Każdy miał swój pokój. Potem rodzice postanowili się wyprowadzić. Małe mieszkanie, ale dwa pokoje. Niestety komunalne i to po drugim dziadku, więc kiedy go zabrakło (przez ostatnie lata mieszkał w domu opieki), odebrali nam ten lokal. Trafiliśmy do kawalerki i tak jest do dzisiaj. Wyobrażacie sobie coś takiego? Dorastająca dziewczyna na kilkunastu metrach z rodzicami.

kawalerka

źródło: Unsplash

Całe szczęście, że nie mam rodzeństwa. To znaczy, bardzo bym chciała, ale ze względu na warunki to może nawet lepiej. Dla mnie to niby codzienność i powinnam się przyzwyczaić, ale wciąż czuję upokorzenie. Nie znam nikogo w podobnej sytuacji, więc nawet o tym nie mówię. O zapraszaniu znajomych do siebie nie ma mowy. Gdybyśmy chcieli pobyć bez towarzystwa rodziców, to musielibyśmy wyjść do łazienki.

Mam tego powoli dosyć i cała nadzieja w tym, że zdam na studia i gdzieś wyjadę. Chociaż w to też nie wierzę, bo z czego ja się tam utrzymam? Skoro rodziców nie było stać nawet na wynajęcie większego mieszkania, to nie dadzą rady za mnie płacić, jak się wyniosę. Jestem chyba skazana na gnieżdżenie się w tej klitce przez kolejne lata... Nawet jak znajdę pracę, to przecież nie dam rady się wyprowadzić. Na to potrzeba więcej kasy, niż płacą młodym ludziom.

kawalerka

źródło: Unsplash

Z tego powodu jestem bardzo niepewna siebie. Trudno żyć normalnie w takich warunkach. Ciągle mam kogoś obok siebie. Ja przeszkadzam rodzicom, oni mnie. Nikt nas nie odwiedza, wstydzimy się innym opowiadać o naszej sytuacji. Kocham ich, ale chyba mam żal. Nie zadbali o to, żeby było nam lepiej. Ja już powoli wariuję, bo nie o wszystkim chcę im mówić. Marzę o chwili spokoju we własnym pokoju.

Nadal uważacie, że to Wy macie w życiu źle? To spróbujcie się zamienić i nie oszaleć. Nie mam żadnej swobody we własnym mieszkaniu, a każdy człowiek tego przecież potrzebuję. Jak nie poznam jakiegoś bogatego chłopaka, to się źle skończy. Tak wygląda dno. Wasze problemy to nic przy czymś takim...

Ewelina

Polecane wideo

Komentarze (25)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 05.10.2017 21:08
zalezy jakie studia chcesz robic, bo jak jakies bezsensowne to szkoda czasu i kasy, wiem co mowie, stawiaj bardziej na doswiadczenie i prace. U mnie w domu tez nie bylo miejsca , od kilku lat mieszkam za granica , jak chcesz to podam ci numer telefonu, to jest praca przy sprztaniu hoteli , tam zawsze potrzebuja bo to jest bardzo ciezka praca , ja tak zaczynalam pozniej jak nauczylam sie jezyka znalazlam bardzo dobra prace z ktorej jestem bardzo zadowolona, i zadne studia mi nie pomogly tylko sila przebicia , wiara i uparte dazenie do celu. Na poczatku jest bardzo ciezko z dala od domu ale pozniej juz mozna sobie zycie ulozyc.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.10.2017 11:54
Doskonale wiem co autorka czuje. Sama wychowywałam się w mieszkaniu jednopokojowym. 35m2... zero prywatności, a ze znajomymi siedziałam na korytarzu. W wieku 19 lat wyprowadziłam się, jednak z zupełnie innych przyczyn. Po latach jednak widzę że nawet ten jeden pokój był dobry a raczej rodzice nie zrobili specjalnie tego, ze w takim miejscu sie wychowywałam. Ceny wynajmu nawet w normalnym mieście wojewódzkim 2 pokojowe mieszkanie to kwota 1800-2000 zł z opłatami. Kawalerka natomiast 1500 z opłatami w górę. Łatwo jest chcieć lepsze, większe mieszkanie, jednak kredyt hipoteczny nie jest tak łatwy do spłaty. 30 lat to dużo, a w obecnych czasach nikt nie może być pewny, że będzie miał pracę przez cały ten czas. Do tego masa różnych sytuacji losowych. Dlatego autorka powinna być wdzięczna za to, że miała jakikolwiek dach nad głową. Teraz skoro ma mieć maturę, to niech idzie na studia, niech stara się o akademik, o stypendium, dorywczą pracę. Rodzice na pewno jak będą mogli jakoś pomogą.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.10.2017 19:13
Staraj się zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, chwytaj się różnych prac dorywczych. Pojedź na wakacje, albo nawet na cały rok za granicę do pracy. Uzbierasz sobie akurat na akademik i własne sprawunki, będziesz mogła też wnieść o stypendium socjalne. 2 opcja - studia zaoczne i praca. Nie załamuj się, bo wiele zależy od ciebie
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.10.2017 19:09
Dziewczyno. Piszesz maturę. Po maturze od razu do pracy jeszcze w swoim mieście, a w międzyczasie składasz papiery na studia zaoczne. Pracujesz przez czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień i oszczędzasz kasę. W październiku przeprowadzasz się do miasta, gdzie będziesz studiować i już masz zaoszczędzoną kasę na ratę na studia, na kaucję i opłaty za mieszkanie i życie do pierwszej wypłaty w nowej pracy. Oczywiście tej nowej pracy szukasz już we wrześniu, żeby przeprowadzić się i od razu pracować. Wszystko jest do zrobienia.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 04.10.2017 18:14
Również Ciebie rozumiem. Co prawda miałam swój pokój, ale nie miałam do niego drzwi, żeby móc zamknąć w swoim kącie i odpocząć.. A nie miałam drzwi, bo nie pasowały moim rodzicom do ich koncepcji wnętrza. 30m2, zero prywatności, a co w nocy się u nich działo wszystko było słychać.. Do tego mam młodsze rodzeństoi miejsca najzwyczajniej tam nie było. Po skończeniu liceum uciekłamzdomu na studia do innego miasta i wtedy odetchnęłam. Teraz nie mam możliwości wrócić do domu, bo nie ma dla mnie tam najzwyczajniej miejsca.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie