Narzeczony ma do mnie pretensje, że zarabiam tylko 2300 zł... Anonim, 26 l.

Ciągle narzeka, że nie mamy na nic pieniędzy. Czy powinnam za niego wyjść?
Narzeczony ma do mnie pretensje, że zarabiam tylko 2300 zł... Anonim, 26 l.
źródło: Thought Catalog / Unsplash
12.09.2017

Mam problem, z którym nie umiem sobie poradzić sama. Nikomu o tym nie mówię, ponieważ boję się reakcji otoczenia. Przede wszystkim boję się, że mój lubiany w rodzinie i wśród znajomych narzeczony straci w ich oczach, a nasz związek się rozpadnie. Dlatego chciałabym poprosić o radę anonimowo.
 
Marcina poznałam 6 lat temu. Jesteśmy rówieśnikami, mamy po 26 lat. On pierwszej swojej pracy podjął się zaraz po maturze. Skończył studia w trybie zaocznym, jednocześnie zdobywając doświadczenie zawodowe. Odkąd się znamy, kilkakrotnie zmienił pracę i teraz zarabia naprawdę przyzwoite pieniądze. Ja miałam mniej szczęścia - skończyłam studia licencjackie dzienne na niszowym kierunku, następnie znalazłam pracę na etacie i kończyłam studia w trybie zaocznym. Moja praca nie jest spełnieniem moich marzeń, ale liczyłam, że szybko się wybiję, ewentualnie zdobędę doświadczenie i znajdę lepsze zatrudnienie.
 
Minęły jednak cztery lata, a ja kompletnie utknęłam w obecnym miejscu zatrudnienia.

 

x

źródło: Thought Catalog / Unsplash

Rozsyłam CV, chodzę na rozmowy...i nikt nie chce mnie zatrudnić. W obecnej pracy nie mam nawet najmniejszych szans na awans, zarabiam tylko 2300 zł na rękę i na niewiele mnie stać. Odkładam niewiele pieniędzy, bo dużo wydaję na kursy doszkalające. Uczę się języków. Próbuję wielu rzeczy biorę na siebie nawet dodatkowe zlecenia, by podreperować domowy budżet, jednak coraz częściej jestem zmęczona. Nie mam czasu na uprawianie sportów czy czytanie, bo ciągle się czegoś uczę lub dorabiam.
 
Rok temu Marcin mi się oświadczył. Sielanka jednak trwała krótko, bo od dziesięciu miesięcy słyszę tylko, że nie mamy na nic pieniędzy, że on, choć jeszcze nie zaczął, odłoży całą kwotę na wesele, a ja nie zbiorę ni grosza... Wypomina mi wszystko, co kupię. Twierdzi, że powinnam zarabiać dużo więcej, nie rozumiejąc, że nie mam na to szans. Próbowałam rozmawiać z szefem, ale usłyszałam, że nie mam na co liczyć. Żadna inna firma nie chce mnie zatrudnić. Coraz częściej tematem naszych rozmów stają się pieniądze, a ja czuję się winna temu, że nie mogę zebrać na wymarzone wesele. Że nie chcę pakować się w kredyt na samochód na wiele lat. Że na razie musi nam wystarczyć na skromne życie.

x

źródło: Thought Catalog / Unsplash

Narasta we mnie frustracja. Ja nie wypominam Marcinowi kupna kolejnych niepotrzebnych gadżetów. Nie mam mu za złe, że kupił sobie kolejny drogi zegarek czy perfumy. On natomiast ma mnóstwo zastrzeżeń co do moich zarobków...
 
Czuję, że on chce zakończyć związek ze mną. Coraz mniej rozmawiamy, a ja czuję, że nasz związek rozpada się przez pieniądze. Nie mogę uwierzyć w to, że facet, który pokochał mnie w momencie, w którym sam ledwo wiązał koniec z końcem, ma do mnie pretensje o to, że za mało zarabiam.
 
Dlatego proszę, powiedzcie mi- czy na moim miejscu, słuchając codziennie pretensji o moje zarobki, wyszłybyście za niego za mąż?

Anonim

Komentarze (13)

Ocena: 4.92 / 5
gość (Ocena: 5) 13.09.2017 19:23
zerwij z nim, cale zycie bedziesz klepala biede, ubierala sie w lumpach i jadla z biedry, przy boku faceta ktory kupuje sobie drogie ciuchy i perfumy. Na miasto tez bez Cb pojdzie bo nie bedzie Cie stac? Zwiazek to wspolnosc a nie takie cos. Nie zastanawiaj sie nawet nad slubem bo bedziesz cale zycie poniewierana.
odpowiedz
astra (Ocena: 5) 13.09.2017 15:56
Kopnij dupka w odwłok. On nie potrzebuje ani narzeczonej, ani zony, tylko sponsorki.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.09.2017 22:43
jakiekolwiek wypominanie to związek toksyczny, chyba że naprawdę 'źle się dzieje w państwie duńskim' ktoś chla, ćpa - nie ma pracy i nic z tym nie robi albo ma jakiś inny nałóg. kiedyś mając mniej niż 25 lat byłam z takim co to bardzo chciał, mnie 'mobilizować' - tylko od jego pierd.olenia wszystkiego się odechciewało ;/ nie warto tracić życia na męczenie się z takimi ludzmi.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.09.2017 16:33
Pogoń dziada, 2300 na rękę to naprawdę nie jest tak strasznie mało, a już w ogóle nie rozumiem jak można coś takiego komuś wypominać!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.09.2017 11:50
2300 na rękę to wcale nie jest mało. A on to jakiś idiota, po co z tobą jest jak mu nie pasujesz. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy z kimś są i nie akceptują czegoś i jeszcze ciągle to wypominają. Niech znajdzie sobie lepszą jak mu nie pasujesz. I ty też Znajdź lepszego.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo