Mąż zadecydował: Staramy się o drugie dziecko. Mnie o zdanie nie pytał... Alicja

Bardzo na mnie naciska. Nie interesują go moje potrzeby.
Mąż zadecydował: Staramy się o drugie dziecko. Mnie o zdanie nie pytał... Alicja
źródło: Kelly Sikkema / Unsplash
24.08.2017

Zawsze chciałam być mamą i moje marzenie się spełniło. Prawie dokładnie 3 lata temu. Mam kochanego synka, u boku jego tatę, czyli mojego męża. Ciąża i poród nie były wcale przyjemne, ale matka wszystko zniesie. Kiedyś myślałam o tym, że dwójka dzieci to minimum, najlepiej, gdyby było ich więcej. Kiedyś. Teraz niby jestem w stabilnym związku z ukochanym mężczyzną, mamy duże mieszkanie, pracujemy, byłoby na stać... Mamy warunki, żeby mieć całą gromadkę, ale ja już nie mam na to siły. Kobieta nie powinna tak mówić, ale przyznam uczciwie –nie chcę żadnego kolejnego dziecka. Jedno wystarczy.

Mój mąż ma nieco inne zdanie na ten temat. Zaczyna naciskać. Mówi, że póki jestem młoda, powinniśmy postarać się o kolejne pociechy. On chce mieć jeszcze córkę, potem może w rodzinie pojawi się ktoś kolejny. Dla niego rodzina to duża gromada. Twierdzi, że jedynak nie będzie miał łatwego życia, że z rodzeństwem będzie mu lepiej. A my damy sobie radę. Damy... Nie narzekam specjalnie, ale tu chyba chodzi o to, że sama będę musiała dać radę. To ja będę w ciąży, ja będę rodziła, karmiła, siedziała z dzieckiem w domu.

drugie dziecko

źródło: Kelly Sikkema / Unsplash

Pierwsza ciąża była trudna, bo przez pół roku czułam się po prostu tragiczne. Nudności, wahania nastroju, dużo przytyłam, na nic nie miałam siły. Potem poród, który trwał kilkanaście godzin. Miało być naturalnie, ale dłużej nie mogli czekać i strasznie mnie pocięli. Minęło sporo czasów, a wyglądam jak Frankenstein. Trudno było mi się przyzwyczaić do roli matki. Męczyłam się w domu, ciągle niewyspana, piorąca kolejne ubranka, przewijająca, gotująca obiadki. Typowa matka na pełen etat. Ale tu też nie będę narzekała, bo poza chwilami słabości bardzo na tym skorzystałam. Kocham mojego urwisa nad życie i warto było się poświęcić. 

Tak, ja się poświęciłam. To nie było dla mnie tak naturalne, jak dla niektórych matek. Teraz chodzi już do przedszkola, wreszcie wróciłam do pracy i mogę powiedzieć, że jestem w pełni szczęśliwa. Przeżyłam „najgorsze”. Teraz mogę być mamą, kobietą, żoną, przyjaciółką, pracownicą. Kiedyś wszystko sprowadzało się do jednej roli. Ledwo odzyskałam równowagę i uśmiech na twarzy, a mąż zaczął wywierać na mnie presję. Mówi, że jak nie teraz, to nigdy. Znowu mam być ciężarną, smutną kobietą. Matką na pełny etat przez kolejne 3 lata. Nie mam siły.

drugie dziecko

źródło: Kelly Sikkema / Unsplash

Ostatnio wyrwało mu się, że „co ze mnie za kobieta”... Jak mam czelność mówić, że wystarczy mi jedno dziecko i nie mam siły na kolejne. Niby się kochamy, świetnie się rozumiemy i możemy zawsze na sobie polegać, ale w tym temacie raczej nie możemy się dogadać. On chyba zapomniał, że to na mnie spadnie większa część obowiązków. Chyba rozmawiał o tym ze swoją matką, bo teściowa też zaczęła się dopytywać, kiedy nasz synek będzie miał rodzeństwo.

Czy ja nie mam prawa powiedzieć DOŚĆ? NIE CHCĘ. NIE CZUJĘ SIĘ NA SIŁACH. Niech myślą, że jestem złą kobietą.

Alicja

Komentarze (21)

Ocena: 5 / 5
flamboyant (Ocena: 5) 27.08.2017 14:28
Okropne. Nigdy bym się nie zgodziła na taki układ (ewentualnie mogłabym zaproponować coś z tych pomysłów podawanych niżej, albo zaproponowałabym adopcję, ciekawe jakby wtedy mężuś zareagował). Niefajne jest też to, jak w tej sytuacji musi się czuć to trzyletnie dziecko, bo coś mi się nie wydaje, żeby tatuś poświęcał mu całą swoją uwagę, raczej chyba coś mu w nim nie pasuje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.08.2017 00:00
pokaż mu ten list... i nie ustępuj
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.08.2017 09:03
Niech on siedzi z tym dzieckiem, a Ty pójdź sobie do pracy
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.08.2017 16:38
My od początku rozmawialiśmy o jedynaku. Nie chce więcej dzieci. Jeśli mój facet zmieni zdanie- możemy mieć drugie dziecko jeśli je sobie urodzi. I to bzdura, ze z rodzeństwem jest łatwiej. I ja i mąż mamy rodzeństwo i wsparcia żadnego nikt od nikogo nie ma j nigdy nie miał. Przykre, ale prawdziwe. Wsparcie od rodzeństwa to jakaś miejska legenda.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 24.08.2017 14:40
Szkoda, że nie omówiliście takich kwestii jak planowana ilość dzieci jeszcze w narzeczeństwie. Znam małżeństwo, dla którego różnice poglądów w tej sprawie doprowadziły do rozwodu
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo