Poroniłam i usłyszałam od mamy, że... dobrze się stało! Anonim

Nie wierzę, że jako matka i babcia moich dzieci mogła coś takiego powiedzieć.
Poroniłam i usłyszałam od mamy, że... dobrze się stało! Anonim
źródło: Camila Cordeiro / Unsplash
12.08.2017

Jestem mamą dwójki wspaniałych chłopców w wieku 2,5 lat i 8 miesięcy. Nie będę twierdzić, że jest łatwo i zawsze kolorowo, bo bym skłamała. Nie jesteśmy z mężem bogaci, ale dzieciom ani nam niczego nie brakuje. Pomimo tego, że dzieci chorują, a starszy syn daje nam w kość i bardzo ciężko go okiełznać to nigdy nie żałowałbym gdybym zaszła w ciążę. I tak się stało, kilka dni temu okazało się, że jestem w ciąży.

Mąż i ja cieszyliśmy się, choć wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko wszystko ogarnąć, gdyż on pracuje od 7 do 18. Powiedziałam rodzicom, nie było jako tako wielkiego zachwytu bo uważali, że to nie jest najlepszy pomysł, ale po kilku godzinach na Facebooku ukazał się wpis mojej mamy „Znowu będę babcią. Co ja bym zrobiła bez moich wnuków”.

Następnego dnia podczas USG okazało się, że poroniłam, lekarz wysłał mnie na badanie krwi HCG, w którym wyszło, że był to 3-4 tydzień.

 

poronienie

źródło: Camila Cordeiro / Unsplash

Wróciłam do domu, zadzwoniłam do męża, był załamany, ale bardzo chciał mnie pocieszyć. Następnie powiedziałam mamie i kazałam jej usunąć post, lecz po usunięciu wstawiła „Jednak nie będę babcią”.

Okazało się następnego dnia, że część ludzi która wielce gratulowała nowego członka rodziny, pisała z moją mamą, że dobrze, że tak się stało, bo trzecie dziecko w tych czasach to kłopot itp. Dziś była u mnie moja mama i prosto w twarz powiedziała mi, że dobrze, że tak się stało. Że to moje dzieci, więc mam sobie radzić z nimi sama, że jak potrafiliśmy zrobić to mamy też się umieć zajmować.

Dodam, że mąż pracuje u mojego taty i obecnie jest w delegacji, a kiedy tam go wysyłał to mówił, że ma się nie martwić bo oni mi tu pomogą.

poronienie

źródło: Camila Cordeiro / Unsplash

Nie było ich ani razu, nie zapytali czy może mi pomóc, czy jakieś zakupy zrobić​. Tym bardziej nie zainteresowało ich jak się czuję po poronieniu, czy jest wszystko ok, czy nie boli mnie nic i czy np. jestem w stanie zająć się dziećmi.

Zaczęłam krzyczeć na nią, płakać. Nie wierzę, że jako matka i babcia moich dzieci mogła coś takiego powiedzieć mi lub obcym osobom. Jestem w takim szoku, że zastanawiam się nad wyprowadzeniem się i wyjechaniem, pomimo tego, że dopiero w kwietniu tu zamieszkaliśmy, wcześniej na drugim końcu Polski.

Anonim

Komentarze (9)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 14.08.2017 14:30
Rozumiem twój żal. Ja sama mam nowotwór, powiedziałam o tym mamie, a ta nie specjalnie się przejęła. Zdziwilo mnie to tym bardziej że pracuje jako niania dzieci lekarzy. Natomiast teściowa stwierdzila, że napewno to nic poważnego, skoro nie zrobili mi odrazu operacji i że każdy pieprzyk nawet jest nowotworem. Nie zalilam się im i nie prosiłam o ocene. Poprostu wyszło to przypadkiem. Przykra jest twoja sytuacja. Trzymaj się.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.08.2017 09:06
Nie chce być niemiła, ale to był DOPIERO 3-4 tydzień. Tak naprawdę poronienie na tak wczesnym etapie zdarzyło się praktycznie co drugiej kobiecie. Rozumiem jakieś załamanie gdy przynajmniej od kilku tygodni człowiek wiedział o ciąży, widział już płód na usg. Sama poroniłam 2 razy. Raz w 4 i raz w 12 tygodniu, i jak dla mnie to były dwie zupełnie różne sytuacje i też zupełnie inne poronienie...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.08.2017 15:08
Po co ta złośliwość?? Przecież nie napisała, że oczekuje od rodziców zajmowania się dzieckiem. Ma prawo oczekiwać od rodziców poszanowania swoich decyzji i delikatności, dla każdej kobiety poronienie jest traumą!
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 12.08.2017 14:16
dobrze ci powiedziala. kazdy powinien umiec sie zajmowac swoimi dziecmi.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.08.2017 10:46
Styl trochę takiej Grażyny ze wsi
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo