Skompromitowałam się na wakacjach! Nie umiałam dogadać się po angielsku... Dorota, 28 l.

Uczę się tego języka od zerówki, ale to i tak niewiele pomogło.
Skompromitowałam się na wakacjach! Nie umiałam dogadać się po angielsku... Dorota, 28 l.
fot. iStock
19.07.2017

Mam 28 lat i naukę języka angielskiego rozpoczęłam już w zerówce. Potem cała podstawówka, gimnazjum, liceum, na studiach też. Nawet przez 2 lata chodziłam na kurs. Maturę co prawda zdałam bardzo dobrze, o ile pamiętam, to zdobyłam 80 procent z pisemnej. Ale co z tego? Znam dużo słów, rozumiem teksty pisane, sama potrafię coś napisać, ale z dogadaniem się mam ogromny problem.

Wydawało mi się zawsze, że skoro tak długo się uczę i mam dobre oceny, to znaczy, że jestem w tym świetna. Ale wiecie co? Nie miałam okazji tego sprawdzić. Jakieś głupie rozmówki z nauczycielami były spoko, bo zawsze dotyczyły przerabianego materiału, wyraźnie do mnie mówiono. Wróciłam właśnie z wakacji i przekonałam się, że nic nie umiem! Pojechałam do głupiej Bułgarii, a i tak się zbłaźniłam.

jak się dogadać za granicą

fot. iStock

Przed wyjazdem byłam nastawiona pozytywnie. Na pewno ze wszystkimi się dogadam. Polacy o wiele lepiej znają języki obce, niż jacyś tam zacofani Bułgarzy. Poradzę sobie na recepcji, w restauracji, na zakupach. Bo co to trudnego? Zameldować się, poprosić o colę, zapłacić kartą i tyle. Niestety, okazało się, że moje słownictwo jest zbyt ubogie, nie umiem się posługiwać czasami, brakuje mi normalnie słów i nie wiem jak mam coś powiedzieć.

Zbłaźniłam się już w czasie meldowania się. Recepcjonistka idealnym angielskim mnie zagaduje, a ja nic nie wiem. Wszystko załatwiliśmy na migi, tak się zestresowałam, że nie wiedziałam nawet jak jest „dziękuję”. Cały pobyt to był horror, bo bałam się wychodzić. Bałam się, że ktoś mnie zagada. A tu trzeba było czasem pójść na zakupy, spławić natrętów na ulicy, zapytać o drogę...

jak się dogadać za granicą

fot. iStock

Byłam na tych wakacjach z mamą i skompromitowałam się przed nią. Wmawiałam jej, że super znam angielski i wszystko załatwię. Mnie paraliżowało i to ona na migi się dogadywała. Opowiedziała o tym później tacie, siostrze, reszcie rodziny. Dla mnie to tragiczne doświadczenie. Wyszło na to, że nic nie potrafię i 20 lat nauki poszło na marne.

Czy tylko ja dochodzę do takich wniosków? Mam wrażenie, że wszyscy uczymy się tego samego przez lata i nic z tego nie wynika. Polakom się tylko wydaje, że są poliglotami. Ja już się tak zraziłam, że nigdy nie wyjadę za granicę. Szkoda moich nerwów. Męczyłam się strasznie, bo nie potrafiłam się dogadać. Co zrobiłam źle, że przez tyle lat nauki niewiele się nauczyłam?

Dorota

Komentarze (16)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 20.07.2017 01:30
Jeżeli miałaś takie wyniki to pewnie byś się dogadała, ale poczułaś strach i trochę się zblokowałaś. Ja mam dopiero problem jeżeli chodzi o angielski.. To jedyny język, którego nie potrafię się nauczyć, po prostu jednym uchem wchodzi, a drugim wychodzi. Po wakacjach będę w 2 klasie technikum, uczę się angielskiego od ok.12 lat i mam wrażenie, że umiem tylko tyle co dzieci w pierwszej klasie podstawówki, znam kolory i umiem liczyć do 12. Niemieckiego uczyłam się przez pół roku kilka lat temu i już po pierwszej lekcji potrafiłam powiedzieć więcej po niemiecku niż po angielsku po 12 latach. Egzamin gimnazjalny z podstawowego angielskiego napisałam na 29 procent, a z rozszerzonego na (UWAGA!) 7 procent. Z innych przedmiotów jestem dobra, w sumie to można powiedzieć, że ze wszystkiego jestem dobra tylko nie z angielskiego. Masakra, próbowałam korepetycji, ale nic mi to nie dało, chyba prędzej chińskiego się naucze niż angielskiego. Wstyd straszny, bo wszyscy uważają angielski za najłatwiejszy język, a dla mnie jest najtrudniejszy. Jeszcze dołujące jest to, że boję się, że nie poradzę sobie za kilka lat, bo w tych czasach angielski trzeba znać i jest bardzo pożądany przez pracodawców.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 20.07.2017 00:06
Miałam podobnie. Uczyłam się angielskiego w podstawówce,gimnazjum w licum zdałam mature na max ilość punktów. Wydawało mi się ze jest super aż poleciałam(przeprowadziłam się ) do Nowego Jorku. Jejku przez pierwsze tygodnie to był dramat. Bałam się wychodzić z domu.Serio byłam tak zblokowana ze nawet zwykłe zakupy w slepie były problemem. Poznałam nowych znajomych i jakoś się odblokowałam. Najlepsza jest rozmowa z drugim człowiekiem. Polecam jakies kursy dodatkowe bo szkoła to tylko podręczniki zero jakiejś innej gadki. No i oglądać dużo tv po angielsku. Nie bac się to najważniejsze.Powiesz cos nie tak jak powinno być Trudno :) swiat się nie zawali
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.07.2017 14:19
Jeśli faktycznie jesteś po tylu latach nauki to jestem pewna, że wszystko jest kwestią blokady. Pisz na angielskich forach, pograj w gry MMO, oglądaj seriale i przede wszystkim ROZMAWIAJ - skype jak nie możesz na żywo... powinno pomoc :) Ew. zatrudnij sie na infolinii, która obsługuje po ang. klientow :>
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.07.2017 11:55
A ja znam osobę mieszkającą 30 lat za granicą, pracującą jako kelnerka, zna język bardzo dobrze, ale mimo to są słówka które potrafią zagiąć, lub musi się wspomóc zagranicznego męża. Rzadkie to jednak się zdarza. :) U nas uczą bardziej podręcznikowo, więc nie dziwne że jak pojedziemy to nagle wow, co oni mówią do nas. :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.07.2017 11:52
W tamtym roku byłam na wakacjach w Niemczech, nie znam tego języka mimo nauki w liceum, przywiązywałam wagę do języka angielskiego na którym się skupiłam. Nie uczyłam się w zerówce, przedszkolu, pierwszy ang miałam dopiero w podstawówce czy gimnazjum, nie pamiętam. Uwielbiam gry komputerowe a te szczególnie online w większości są tylko po ang. Wracając do wakacji, byłam z mężem, trzeba było pójść do lekarza, mąż zapewniał że on niemiecki zna na tyle by się dogadać bo tam pracował przez rok. Efektem czego koślawo się dogadał z rejestratorką. Natomiast z lekarzem rozmawiałam bez problemu po ang. Nie był to perfekcyjny angielski, zwykły wystarczający by się dogadać, przedstawić sytuację. Brak jakiegoś słówka wspomogłam się na szybko słownikiem w telefonie .Nie trzeba mówić perfekcyjnie, wystarczy się przełamać, ludzie posługujący się danym językiem na co dzień naprawdę doceniają próby innych. Nawet jeżeli to jest Kali jeść Kali pić :)
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo