Mój chłopak zachowuje się jak szafiarka. Kupuje mnóstwo drogich ciuchów... Ola

Czy on jest narcyzem?
Mój chłopak zachowuje się jak szafiarka. Kupuje mnóstwo drogich ciuchów... Ola
fot. Thinkstock
13.07.2017

Chcę się podzielić tym, co mnie trochę denerwuje. Czasami nawet bardziej, niż trochę, bo sama nie wiem, z kim ja się związałam. Ktoś ma podobnie? Zacznę od siebie. Skończyłam studia, niedawno zaczęłam pracę, jestem normalną dziewczyną. Lubię dobrze wyglądać, ale nie stać mnie na nie wiadomo co. Ubieram się w sieciówkach, kosmetyki kupuję w zwykłych drogeriach. Nie zależy mi na markach. Jest sporo rzeczy dobrej jakości w przystępnych cenach. A mój chłopak podchodzi do życia zupełnie inaczej. Czasami aż mnie to zawstydza.

On MUSI mieć wszystko co najlepsze. Mam niekiedy wrażenie, że to wręcz ostentacyjne. Nie może kupić niczego zwykłego, bo twierdzi, że woli towary z wyższej półki. Wydaje na siebie ogromne pieniądze. Nie przeczę, widać to po nim, ale czy tak będzie zawsze? Gdybym chciała się z nim związać tak na poważnie, to chyba bałabym się o nas domowy budżet. Na razie jeszcze ze sobą nie mieszkamy.

zadbany mężczyzna

fot. Thinkstock

Praktycznie co weekend chodzimy na zakupy, chociaż on częściej załatwia to sam. Niby jest męski, ale w sklepach zachowuje się gorzej ode mnie. Uwielbia to. Biega pomiędzy wieszakami, wszystko dotyka, przymierza, wącha, sprawdza, a potem podchodzi z całą stertą do kasy i wydaje pół pensji. Konkretnie – chyba co tydzień kupuje sobie nowe buty. Nie trampki za 29 zł, ale adidasy czy coś bardziej eleganckiego za minimum trzy stówki. Spodni, koszulek i kurtek nawet nie liczę.

W sieciówce bielizny sobie nie kupi, bo to musi być Calvin Klein, albo nie wiadomo co. I tak za 5 par bokserek potrafi zapłacić kolejne 300 zł. I żeby to robił raz na rok – nie! Każda nowa kolekcja musi być jego. W łazience ma przynajmniej kilkanaście buteleczek perfum. Do pracy, na wieczór, do kina, po domu... A ja się cieszyłam, jak sobie kupiłam jedne za 120 zł. Krem do twarzy też nie może być za 5 czy nawet 20 zł, ale minimum 100.

zadbany mężczyzna

fot. Thinkstock

Nie chodzi mi o to, że on wygląda na przegiętego. Nie, jest przy tym bardzo męski i daleko mu do metroseksualizmu. Denerwuje mnie ta jego rozrzutność i przywiązanie do najdroższych rzeczy. Jemu się chyba wydaje, że ktoś sprawdzi, czy ma majtki za 10 czy 100 zł, albo pachnie perfumami za 60, a nie 400. Wątpię, żeby była aż taka różnica. Ale on ma w głowie zakodowane, że jak drogie, to dobre.

Czasami czuję się jak jego uboga krewna. Gdybym chciała mu dorównać, to musiałabym wziąć jeszcze ze 2 etaty. On często proponuje, że mi coś kupi, ale wiem czym to się skończy. Na siebie wyda pół wypłaty, na mnie choćby 1/4 i zostanie goły.

Spotkałyście się z czymś takim? Większość facetów ma gdzieś, co ma na sobie i czym pachnie, a mój obsesję na tym punkcie...

Ola

Komentarze

Ocena: 5 / 5

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo