Mam zostać świadkową, a raczej nie powinnam! Jestem brzydka, nieśmiała i nie mam chłopaka... Anonim

Przy pannie młodej będę wyglądała jak sierota. Nie wiem, dlaczego się na to zgodziłam.
Mam zostać świadkową, a raczej nie powinnam! Jestem brzydka, nieśmiała i nie mam chłopaka... Anonim
fot. iStock
18.03.2017

Kilka miesięcy temu zostałam poproszona przez moją przyjaciółkę o zostanie świadkową na jej ślubie. Mimo, że nie spodziewałam się tego, zgodziłam się. Miałam początkowo obawy, ale byłam zajęta swoimi sprawami i nawet nie przywiązywałam wagi do przygotowań. teraz niestety żałuję, że się zgodziłam. Mimo, że przyjaźnimy się z Pauliną od kilku lat, nie chcę nawet iść na przyjęcie.

Pochodzimy obie z małej miejscowości, ale już od kilku lat tam nie mieszkamy. Ja studiuję w dużym mieście i przyjeżdżam do rodzinnego domu tylko po słoiki, a ona z narzeczonym od kilku lat pracują za granicą. Przez ostatnie 3 lata przez brak czasu utrzymywałyśmy serdeczny, ale luźny kontakt, spotykałyśmy się raz na kilka miesięcy aby poplotkować. 

W dodatku jesteśmy zupełnie różne. W gimnazjum i liceum byłam typowym „wypłochem”, mam trudności z nawiązywaniem i utrzymywaniem kontaktu z ludźmi

x

fot. iStock

Nawet nie mam kogo zaprosić jako osobę towarzyszącą. W dodatku jestem osobą bardzo niepewną siebie i niestety jest to uzasadnione. Nie podoba mi się moje odbicie w lustrze, niestety makijaż ani droga sukienka tego nie zmieni. Nie potrafię tańczyć, jestem strasznie drewniana. Nie umiem rozmawiać z obcymi ludźmi, strasznie się przy nich płoszę. 

Przy pannie młodej będę wyglądała i zachowywała się jak sierota, a nie wiem czy o taki efekt jej chodziło. W dodatku narzeczony koleżanki wziął sobie za drużbę swojego kolegę, który idzie sam i trochę za moimi plecami cała trójka ustaliła, że pojawimy się jako para. Absolutnie nie znam chłopaka i nie chcę aby był zmuszony spędzać ze mną cały wieczór. Przez ten czas przed weselem nawet nie mieliśmy okazji się poznać, po prostu nikt nie wyszedł z taką inicjatywą. 

Mam zaplanowaną niby randkę z tym chłopakiem, aby się poznać, ale nawet na nią nie chcę iść

x

fot. iStock

Boję się, że nie przypadniemy sobie do gustu i wyniknie z tego strasznie niezręczna sytuacja, kiedy on weźmie sobie jakąś osobę towarzyszącą, a ja zostanę na lodzie i będę musiała pójść sama lub co gorsza, będziemy się męczyć na przyjęciu oboje razem. Miesiąc przed ślubem mam coraz większe obawy i nie chcę wcale tam iść. Nie wiem jak mam postąpić. 

Ktoś mi doradził abym nie przejmowała się sobą, bo i tak to panna młoda będzie w centrum zainteresowania, ale ja również przecież będę na świeczniku. W dodatku nie lubimy się z narzeczonym przyjaciółki, więc nie wiem dlaczego zgodził się abym to ja została świadkową Pauli. Doradźcie mi jak powinnam postąpić. Jeżeli nie pojawię się na weselu to zakończy to naszą przyjaźń, z kolei jeżeli jej teraz odmówię świadkowania, to wyjdę na kompletnie zakompleksioną histeryczkę, którą chyba niestety jestem...

Anonim

Komentarze (3)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 18.03.2017 20:12
Pie*dolisz. Przestań to robić. Idź na wesele i baw się dobrze.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.03.2017 09:53
Twoje ostanie zdanie jest w punkt. Domyślam się, że przyjaciółka z czystej sympatii do Ciebie poprosiła Cię o bycie śeiadkową. Rozumiem, ze możesz się nieco stresować ale brzmi to jak bełkot histeryczki. Przecież nie Ty jesteś najważniejsza tego dnia. Znajomi jakoś proboja Cię poznać ze świadkiem i tez zle. Po drugie uważam ze nie ma ludzi brzydkich tylko takich co nie potrafią się odpowiednio malować :) znajdź super makijażystke, fryzjera, kup ładna sukienkę i idź na to wesele! Może zmienisz swoje podejście do ludzi? Poznasz kogoś wartościowego? Nie spinaj się tak :) strzel kielicha na sali i stres Ci przejdzie :) absolutnie nie odmawiaj przyjaciólce, przełam się dziewczyno
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo