Płacę za wesele córki, więc chcę mieć wpływ na listę gości. Ona mi zabrania! Wanda

Zależy mi na obecności kilku osób. Chyba mam do tego prawo?
Płacę za wesele córki, więc chcę mieć wpływ na listę gości. Ona mi zabrania! Wanda
fot. Thinkstock
15.03.2017

Ostatnie moje dziecko wyfruwa z gniazda. Oczywiście symbolicznie, bo od 2 lat już nie mieszka z nami. Córka wychodzi za mąż i zakłada własną rodzinę, a to już jest poważna sprawa. Jak nakazuje tradycja, tak będzie - to nasza strona sfinansuje wesele. Zaciśniemy pasa, ale damy radę. Zwłaszcza, że kolejnych takich uroczystości już raczej nie planujemy.

Córka i jej narzeczony mają praktycznie wolną rękę. Sami wybrali termin, miejsce, teraz ustalają menu, wystrój, muzykę i tak dalej. Ja z mężem jesteśmy tylko od płacenia kolejnych rachunków i zaliczek. Nie żalę się w tym momencie, bo przecież trzeba było się z tym liczyć. Martwi mnie jednak to, że kiedy zaproponowałam dopisanie kilku osób na listę gości, to wyrazili sprzeciw.

To nie jest tania zabawa. Dlaczego w zamian nie umożliwią mi chociaż tego? Bardzo mi zależy na obecności kilku osób.

 

x

fot. Thinkstock

Córka powtarza, że to jej wesele i ona powinna mieć ostatnie zdanie w tej kwestii. Zgadzam się, ale dlaczego tak się upiera? Mnie chodzi dosłownie o 5-6 osób. Dwie bliskie przyjaciółki (które swoją drogą sama powinna zaprosić, bo są dla niej jak ciotki), moją byłą szefową (odeszłam na emeryturę, ale chciałabym odnowić kontakt) i maksymalnie dwie pary, dzieci moich znajomych.

Cóż to jest 6 osób wobec 150 innych, które już teraz są na liście? Wystarczy dobre serce z ich strony. Przecież mi nie powiedzą, że ich opór wynika z oszczędności. To ja zapłacę za ugoszczenie każdego. Stawiają się raczej po to, żeby wyznaczyć granicę. Pewnie się boją, że po ślubie też im będę narzucała swoje zdanie.

O to naprawdę nie mają się co martwić. Teraz chcę się zająć swoim życiem, bo przy dzieciach już się napracowałam.

x

fot. Thinkstock

Zupełnie nie wiem, jak mam z nimi rozmawiać. Czy mam użyć argumentu, że skoro płacę, to mogę cokolwiek wymagać? Naprawdę wolałabym uniknąć dyskusji o pieniądzach, bo oni to odbiorą jako wypominanie im tego. Nie taki jest mój cel i nigdy żadnej złotówki od niech nie będę chciała. Sprawa jest prosta: chcę mieć tych kilka osób przy sobie i oni powinni zacisnąć zęby. Nic im się z tego powodu nie stanie.

Martwi mnie takie stawianie sprawy, że ty jesteś matka, więc płać, ale niczego więcej nie oczekuj. Gdybym była złośliwa, to zagroziłabym im obcięcie budżetu. Ciekawe, co by wtedy zrobili… Uważam, że akurat w tej sprawie mam rację. Nawet mój mąż, który często ma jakieś „ale”, tym razem stoi solidarnie po mojej stronie.

Dla mnie postawa córki i jej narzeczonego to zwykły brak szacunku i złośliwość.

Wanda

Komentarze (21)

Ocena: 4.67 / 5
gość (Ocena: 2) 17.03.2017 21:38
a ja uważam że córka nie powinna "zaciskać zębów" i się czuć niekomfortowo w jej najważniejszym dniu tylko Ty. Bo to ma byc jej dzień a nie Twój z przyjaciółkami,
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.03.2017 13:44
Okej Twoje przyjaciółki bo są jak ciotki - jestem w stanie zrozumieć bo Twoja córka je zna. Ale.. po co byłą szefową ?! Jak chcesz odnawiać kontakt zaproś ją na kawe a nie nagle zapraszaj na ślub córki. Na coś takiego również bym się nie zgodziła. Co do dzieci Twoich znajomych to jeśli Twoja córka nie utrzymuje z nimi kontaktu to po co ich zapraszać? Ma rację. Z Twoich propozycji zaprosiłabym tylko te przyjaciółki jeśli faktycznie są lub były jak ciotki. Zastanów się i spróbuj zrozumieć córkę. Ciekawe czy chciałabyś mieć na swoim weselu kogos kogo nawet prawie nie znasz a są na nim tylko temu bo Twoja mama czy teściowa chce nagle odnowić z kimś kontakt lub wyrobić sobie opinię wśrod znajomych
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.03.2017 11:54
"Czy mam użyć argumentu, że skoro płacę, to mogę cokolwiek wymagać? " tak możesz wymagać może nie cokolwiek ale te kilka osób nie zrobi różnicy skoro i Tak Ty płacisz
odpowiedz
KULA (Ocena: 5) 15.03.2017 21:17
ja jestem przerażona postawą młodych osób w dzisiejszych czasach! wszystko im się należy, oni są najważniejsi, widzą tylko czubek własnego nosa i mają ogromne wymagania, co do innych, ale nic od siebie! nic tej dziewczynie nie ubędzie, jak te sześć osób przyjdzie, w takim dniu nawet nie będzie się nad nimi specjalnie zastanawiać, ale niesmak i żal w mamie pozostanie, ze własna córką była wyrachowaną egoistką.....ale nie bo młoda ma przecież "PRAWO" i JEJ SIĘ NALEŻY! zero pokory i przemyślenia.....straszne to jest naprawdę
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.03.2017 13:56
Mi rodzice trochę dokładali do wesela, więc nie marudziłam jak mama chciała zaprosić kilka bliskich jej osób, z którymi ja już za bardzo kontaktu nie miałam.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo