Wszyscy odradzają mi robienia prawa jazdy. Tylko dlatego, że nie zdałam już 8 razy... Wiktoria

Twierdzą, że jestem beztalenciem, a ja naprawdę potrafię jeździć!
Wszyscy odradzają mi robienia prawa jazdy. Tylko dlatego, że nie zdałam już 8 razy... Wiktoria
fot. iStock
09.03.2017

Zawsze chciałam jeździć samochodem, ale wcześniej nie było okazji zrobić prawka. Wyjechałam na studia do innego miasta, pracowałam i ciągle coś mi w tym przeszkadzało. Wreszcie znalazłam chwilę i na początku ubiegłego roku zapisałam się na kurs. Od pierwszego momentu czułam, że to jest to. Za kółkiem czuję się jak ryba w wodzie, nie boję się innych kierowców i naprawdę dobrze sobie radzę. Czasami widuje się przepoconych kursantów, którzy niczego nie są pewni. Ja jestem ich zupełnym przeciwieństwem.

Ale co z tego, skoro cały czas nie mam prawa jazdy? Od ponad roku na zmianę zdaję egzaminy, biorę dodatkowe jazdy, stresuję się, płaczę z bezsilności i tak w kółko. A wszystko to z poczuciem, że potrafię jeździć. Mój instruktor nie potrafi pojąć, jakim cudem tak długo się męczę. Jego zdaniem powinnam zaliczyć wszystko za pierwszym razem. Mnie też się tak wydawało. Postanowiłam się nie zrażać i dalej robię swoje. Wreszcie osiągnę cel. Tylko, że inni mi to odradzają…

 

prawo jazdy

fot. iStock

Pierwsze 3 porażki nie były jakimś strasznym dramatem. To się przecież zdarza nawet najlepszym. Rodzice mnie wspierali, znajomi też potrafili pocieszyć. Ale teraz jestem zapisana na ósme podejście i już nikt mi nie kibicuje. Między sobą mówią nawet, że powinnam sobie odpuścić, bo widocznie się do tego nie nadaję. Szkoda pieniędzy, moich nerwów i… życia innych ludzi. Tak, oni twierdzą, że jak jakimś cudem dostanę prawko, to w czasie pierwszej samodzielnej jazdy pozabijam kilka osób. Dodam, że w życiu nie widzieli, jak radzę sobie za kierownicą.

Dla nich jest jasne - tyle razy może zdawać tylko zupełne beztalencie. Nie biorą pod uwagę zwykłego pecha i stresu, jaki towarzyszy egzaminowi. Jak obok siedzi egzaminator, to naprawdę trudno zachować spokój. Niektórzy czepiają się na siłę, a już dawno mogliby mnie przepuścić. Wiem, że teraz będzie jeszcze trudniej, bo oni wiedzą, ile razy już próbowałam. Mimo wszystko nie mam zamiaru się poddawać. Zdam, kupię samochód i udowodnię wszystkim, że potrafię.

prawo jazdy

fot. iStock

Dlaczego oni wszyscy mnie tak zniechęcają? Nawet rodzice kręcą nosem, jak przychodzę po kolejnym niezdanym egzaminie i mówię, że mam już kolejny termin. Woleliby, gdybym dała sobie spokój. Myślałam, że dzieci wspiera się bez względu na wszystko, a tu taki cios. Ja naprawdę nie uważam, że liczba oblanych egzaminów o czymś świadczy. Po wszystkim wsiadam do auta szkoły jazdy i radzę sobie świetnie. Instruktor nawet nie musi nic mówić, bo sama odnajduję się na drodze. To chyba nie brak umiejętności jest powodem tych moich problemów.

Głównie pewnie chodzi o nastawienie. Jeden raz pech, drugi raz drobne przeoczenie, a potem już się sama nakręcałam. Kolejny raz też obleję. I tak się rzeczywiście działo. Teraz jeszcze te przykre słowa od najbliższych… Ale na szczęście jestem twarda. Im bardziej mnie zniechęcają, tym bardziej chcę. Będę dobrym kierowcą i uważam nawet, że już nim jestem.

Wiktoria

Komentarze (18)

Ocena: 4.72 / 5
ilinois (Ocena: 5) 29.09.2017 08:57
Najwazniejsze to nie poddawac sie... znam kilka osob ktore sie poddaly po kilku nieudanych probowach... Musisz zmienic szkole nauki jazdy bo obecna jak widac nie nauczyla cie na tyle by posiadac wiedze potrzebna do zdania egzaminu. Super szkola jest Autojar w Wawie na Kabatach. Super podejscie, ciekawa teoria i profesjonalnei prowadzone jazdy :) po takim kursie lub jazdach doszkalajacych nie ma szans by nie zdac :D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.03.2017 20:16
O rany, serio? Skąd wiecie jak ona się zachowuje za kierownicą? Mój znajomy twierdzi, że jeśli ktoś nie zdał 3 razy, powinien zrezygnować. Sam zdał za 1 i rozbił już 4 samochody... Hipokryta. Można zdać za 1 i był dobrym albo złym kierowcą, albo za 10 i podobnie- można to czuć lub nie. Nie ma reguły.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.03.2017 09:45
Mi wszyscy też odradzali prawko, kiedy stresując się za każdym razem popełniałam głupie błędy zawsze pod koniec egzaminu. Strasznie się stresowałam... zdałam za 6 razem, ale i tak nie budziłam zaufania wśród rodzeństwa i rodziców. Każdy powtarzał, że marny ze mnie kierowca... tkwiłam w takim przekonaniu przez kilka lat, wyprowadziłam się, znalazłam pracę, jedną, drugą, kolejną... zawsze podróżowałam autobusem, aż zmieniłam po raz kolejny pracę oraz miejsce zamieszkania... dojazdy do pracy stały się utrudnione, autobus nie zawsze przyjeżdżał... uzbierałam kasę i zdecydowałam kupić samochód, od roku jeżdżę Fiatem 500, jestem zadowolona, odwiedzam rodziców, siostry i wiesz co... praktyka czyni mistrza, może nie jestem kierowcą rajdowym, ale jazda sprawia mi przyjemność i nikt nie mówi już, że się nie nadaję :)! rób swoje, kup auto nawet malucha i zacznij jeździć, i nie ważne za, którym razem zdasz... czasami strach nas tak paraliżuje, że nawet nieświadomie popełniamy błędy, powodzenia!
odpowiedz
Kierowca od lat (Ocena: 3) 09.03.2017 18:46
Powiem tak: nie będę Cię ani pocieszać, ani namawiać na przerwanie kursu, bo sama powinnaś wiedzieć, czy chcesz to kontynuować czy nie. Ja z Tobą nie jeździłam, więc nie wiem czy serio dobrze jeździsz czy instruktor tylko Cię pociesza. TY sama powinnaś czuć, że dalej tego chcesz. Nie słuchaj też innych, którzy Ci odradzają. Słuchaj SIEBIE! Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie- walcz o to. Jeśli nie- odpuść sobie. Nikt, kto z Tobą nie jeździł, nie może Ci powiedzieć czy nadajesz się na kierowcę, więc olej tych, którzy namawiają Cię do przerwania kursu, jak i olej tych, którzy doradzają Ci jego ukończenie. Mówisz że świetnie się czujesz za kierownicą, więc skąd te wątpliwości? Jeśli czujesz się z czymś dobrze, wiesz że sobie w tym radzisz to działaj. Chyba że naprawdę nie jesteś pewna czy prawko w Twoim wykonaniu to dobry pomysł. Nikt nie ma prawa oceniać Cię (oczywiście mam tu na myśli osoby które nie widziały Ciebie za kierownicą) czy nadajesz się na kierowcę. Nikt tutaj nie powie Ci jakim jesteś kierowcą. Co innego instruktor czy egzaminator, którzy widzieli Cię w akcji. A dziewczyny komentujące poniżej najpierw niech wyrobią uprawnienia egzaminatorskie, a dopiero potem się wypowiadają, bo plotą bzdury. Nikt nie wie czy autorka ma zwykłego pecha czy jest potencjalną zawalidrogą.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 09.03.2017 17:37
Olej tych, którzy mówią, że się nie nadajesz. Ja też świetnie się czułam za kierownicą, ale egzaminy to był koszmar. 3 razy z rzędu trafił mi się wstrętny dziad (nawet w szkole jazdy mówili, żeby od niego uciekać). Ja próbowałam. Wrzeszczał, warczał, stresował. Oblewał dosłownie na byle czym. Każdy kolejny egzamin był dla mnie męką. Raz oblałam na placu. Chciałam się poddać, ale instruktor poprosił mnie, żebym tego nie robiła. Wtedy zdałam. Od tego czasu minęło 7 lat, samochodem jeżdżę codziennie, nie straszne mi żadne warunki. Niektórzy twierdzą, że jeśli kogoś zżera stres podczas egzaminu to nie nadaje się na kierowcę- bzdura. Na początku tego roku zdarzył mi się poślizg- nie wpadłam w panikę, a swoim opanowaniem i umiejętnościami bez problemu wyprowadziłam auto na prostą drogę. W nic nie uderzyłam, nie spowodowałam żadnego utrudnienia w ruchu. Nie jestem żadną zawalidrogą. Generalnie mam gdzieś co myślą sobie inni, zdałam to zdałam, nikogo nie powinno interesować ile razy zdawałam.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo