Nazywają mnie szkieletorem i wmawiają anoreksję! Jak mam się przed tym bronić? Ala

Jestem chuda, ale to nie moja wina. Niektórzy liczą moje wystające żebra...
Nazywają mnie szkieletorem i wmawiają anoreksję! Jak mam się przed tym bronić? Ala
fot. Thinkstock
16.02.2017

Ciągle się słyszy, że dziewczyny w moim wieku chcą się odchudzić. Nie podoba im się brzuch, nogi, wszystko. Głodzą się, stosują diety, ćwiczą. Ja mam zupełnie inny problem. Nawet gdybym chciała przytyć, to nie potrafię! Co bym nie zjadła, to w ogóle tego po mnie nie widać. A poza tym, to wcale nie chcę być większa, bo czuję się dobrze w mojej skórze. Byłoby super, gdyby inni mi na to pozwolili. Teraz czuję, że nie jestem akceptowana. Niektórzy wmawiają mi anoreksję, bo podobno inaczej nie da się wytłumaczyć mojej figury.

Mój wskaźnik BMI wskazuje na to, że niby jestem niedożywiona. Ale to nie jest prawda. Czuję się świetnie, a na dodatek wszystkie badania to potwierdzają. Mam idealne wyniki. Lekarka stwierdziła, że taką mam po prostu budowę i nic z tym nie zrobię. Normalnie bym się tym nie martwiła, bo lepiej być chudą osobą, ale te ciągłe komentarze innych mnie dobijają. Przyklejono mi łatkę anorektyczki.

anoreksja

fot. Thinkstock

Na korytarzu w szkole już od lat słyszę, że jestem szkieletorem i na pewno się głodzę. Kiedy ktoś mnie zobaczy ze słodką drożdżówką i colą, to jest szok, bo przecież anorektyczki tak się nie odżywiają. Zaraz się śmieją, że pewnie po wszystkim pójdę zwymiotować, bo nie wytrzymam z tyloma kaloriami w sobie. No to jeszcze wychodzi na to, że mam bulimię. Nawet koleżanki nie są w tym temacie delikatnie, bo np. przed WF-em liczyły moje żebra, które są bardzo widoczne.

Strasznie śmieszne, naprawdę... A ja zapadam się pod ziemię. Robi się ze mnie kogoś chorego, kto nie panuje nad swoim ciałem. Prawda jest inna – nie robię i nigdy nie robiłam nic, żeby być taka chuda. To po prostu się stało i nic z tym nie zrobię. Czasami wydaje mi się, że z kilkoma kilogramami więcej wyglądałabym ładniej, ale co z tego? Mogę jeść codziennie w fast foodach i nie przytyję więcej, niż pół kilo. Muszę się wszystkim tłumaczyć z tego, że jestem taka, jaka jestem. I tak mi nie wierzą.

anoreksja

fot. Thinkstock

Wszyscy już są przekonani, że się głodzę. Jeśli już coś przy nich jem, to na pewno na pokaz. Tylko po to, żeby moja groźna choroba się nie wydała. Zaczyna mnie to już męczyć. Niech się tłumaczą grubasy, a nie ja! Oni mają wiele na sumieniu, że doprowadzili się do takiego stanu. Ja nie mam wpływu na swoje ciało. Żadnego. Koniec, kropka.

Łatwo powiedzieć, żebym się nie przejmowała, ale ja słyszę takie głupie teksty praktycznie codziennie. Nawet moja babcia mnie ostrzegała, żebym zaczęła jeść. Na pewno wzięłam przykład z wychudzonych modelek i chcę być taka jak one. Czy to tak trudno zrozumieć, że mam dobrą przemianę materii i tłuszcz się mnie nie trzyma?

Jak widzicie, i tak źle, i tak niedobrze. Dostaje się otyłym, a chudym chyba jeszcze bardziej!

Ala

Komentarze (9)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 18.02.2017 16:15
Z ludzmi nie wygrasz. Wszedzie wsadza nosa i wszystko naokoło widza oprócz swego. Musisz, się przyzwyczaić
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.02.2017 00:44
Po prostu: przyzwyczaj się, polub siebie i zacznij zlewać opinię innych. Miąłam to samo. Od dziecka szykanowano mnie ze względu na chudość. Obelgi od obcych ludzi, znajomych w każdej szkole, a nawet od najbliższej rodziny, o tym, że jestem anorektyczką, truposzem,że jestem brzydka, szpetna... ciężko było przestać wierzyć w to co mówią, ale udało się. Nadal jestem bardzo szczupła (waga waha się od 39-42kg max), ale polubiłam siebie taką, jaka jestem. Zauważyłam, że większość tych wyzwisk padały od osób, które były po prostu grube lub od dziewczyn, które mi zazdrościły figury oraz tego, że mogę jeść co chcę i nie tyję, a po czasie spotykałam coraz więcej mężczyzn, którzy chwalili moją drobną budowę. Musisz przestać patrzeć na innych i tyle. To trudne, ale do zrobienia. Zobacz sama, ile masz atutów, i uwierz w to, że jesteś piękna.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.02.2017 15:52
Nie martw się, przechodziłam to samo. Jak będą znów Ci liczyć żebra, Ty im policz fałdki na brzuchu.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 16.02.2017 09:58
Problem jest w tym, że nie powinnaś przytyć, a nabrać masy mięśniowej. Na to już masz wpływ, więc weź się do roboty i przestań ronić z siebe ofiarę bo tak jest najprościej.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.02.2017 09:19
Anoreksja to małe lolo, mnie wmawiali już pasożyty (przebadana od góry do dołu pod tym kątem - nie mam), wyniszczenie organizmu, nadczynność tarczycy, choroby autoimmunologiczne i milion innych. A prawda jest taka, że mam genetycznie taką figurę - moja matka jest szczuplutka, w moim wieku będąc wyglądała tak samo, jak ja, a mój ojciec to wysoki na 2 metry suchy badyl. Nie wiem, czego ludzie oczekują. Mam się zabić, bo mam niedowagę, żeby nie musieli na mnie patrzeć?!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo