Nadopiekuńczy rodzice chcą mnie siłą zatrzymać w domu. Jakim prawem? Dorota, 19 l.

Jestem dojrzała i odpowiedzialna. Chcę zamieszkać z chłopakiem, który mnie utrzyma.
Nadopiekuńczy rodzice chcą mnie siłą zatrzymać w domu. Jakim prawem? Dorota, 19 l.
fot. Thinkstock
14.02.2017

Jestem w trudnej sytuacji. Wydaje mi się, że jestem dojrzała i odpowiedzialna, ale moi rodzice zupełnie tego nie widzą. A nawet jeśli, to udają, że wciąż jestem malutką córeczką, o którą trzeba dbać i chronić przed wszystkimi. Całe życie patrzyli mi na ręce, żebym przypadkiem nie zrobiła czegoś głupiego. Zabraniali spotykać się z chłopakami, kiedy byłam młodsza. Na wszelki wypadek ciągle straszyli niechcianą ciążą. Odwozili do szkoły... I tak ciągle na ich smyczy. Chcę się wyrwać.

Jakimś cudem zaakceptowali mojego starszego chłopaka. 4 lata różnicy to chyba nic wielkiego, a oni na początku zachowywali się tak, jakbym przyprowadziła 40-latka. Tak nie wypada, on mnie skrzywdzi i w ogóle. Minęły 2 lata, wciąż jesteśmy razem i chyba wreszcie to przełknęli. Ale pomysłu o wspólnym mieszkaniu nie chcą nawet słuchać. Mówią, że po ich trupie, że oszalałam i „wykazuję się ogromną nieodpowiedzialnością”. Co za bzdury.

 
wyprowadzka z domu

fot. Thinkstock

To chyba dobrze, że chciałam z nimi o tym spokojnie porozmawiać i wyjaśnić swoje racje? Moja koleżanka pewnego dnia zmyła się z domu i tyle ją widzieli. Tego chcą? Czuję się odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za nich. Dlatego potrzebuję ich akceptacji. Oczywiście wyszło na to, że jestem młodą smarkulą, która nic nie wie o życiu. Umrę z głodu, chłopak mnie będzie bił, nie skończę szkoły, nie mówiąc o studiach, na które się przecież nie wybiorę.

Mają o mnie naprawdę kiepskie zdanie, skoro gadają takie głupoty. Ciągle tylko „jak ja to sobie wyobrażam?!”. Właśnie chcę im powiedzieć jak, ale nie chcą słuchać. Chłopak pracuje i bardzo dobrze zarabia. Wynajmuje mieszkanie, które spokojnie utrzymuje. Dodatkowa osoba nie wpłynie na czynsz itp. Jeść mi da, inne rzeczy też zapewni, więc w czym problem? Oni nie rozumieją, jak ja się czuję. Nie tylko go kocham i chcę z nim być, ale potrzebuję trochę powietrza. Przy nich się duszę.

wyprowadzka z domu

fot. Thinkstock

Wszystko chcą wiedzieć i to mnie doprowadza do szału. Ciągle tylko wypytują jakie oceny dostałam, czego mam zamiar się uczyć, chyba nie planuję wyjścia wieczorem, bo przecież jest tak niebezpiecznie itd. Bez ich gadania też bym miała dobre wyniki, bo mam coś w głowie i zależy mi na mojej przyszłości. Ich nadopiekuńczość tylko mnie hamuje, a wcale nie rozwija. Chciałabym żyć normalnie, bez tego wszystkiego.

Kocham ich, pewnie ciągle bym ich odwiedzała, ale nie chcę być z nimi 24 godziny na dobę. Mam możliwość to zmienić, więc dlaczego nie?

Dorota

Komentarze (21)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 15.02.2017 10:52
I ty chcesz być traktowana jak dorosła? Sama przeczytaj ten swój "list" i wyciągnij wnioski.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2017 19:26
wysokość czynszu jest zależna od tego, ile osób mieszka w lokalu, więc tak, czynsz się zmieni. chłopak będzie też musiał kupować więcej jedzenia itp., no i oczywiście będzie musiał dawać pieniądze Tobie, nie mówię tu o ciuchach itp. ale nawet głupich podpasek/tamponów nie będziesz sobie mogła kupić. piszę o tym, bo nigdzie nie wspominasz jakobyś miała jakieś własne pieniądze czy planowała zacząć pracować. jeśli mam rację, to poczekaj do skończenia szkoły/rozpoczęcia studiów.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2017 17:17
No dobrze, ale wyprowadzka do chłopaka ma sens tylko wtedy, gdy SAMA również masz za co żyć. W zasadzie zmieni się tylko dom, bo teraz jesteś na utrzymaniu rodziców i żyjesz na ich zasadach a potem będziesz na utrzymaniu faceta i też będziesz żyła według zasad, ale jego. Twoja postawa jest skrajnie nieodpowiedzialna i moim zdaniem daleko Ci do dorosłego życia. Dodatkowa osoba nie wpłynie na opłaty? A masz zamiar się tam myć i korzystać z prądu? No chyba masz więc logiczne, że chłopak zapłaci więcej. "Jeść mi da, inne rzeczy zapewni"- no masakra. Mnie by było mega głupio się nie dokładać do niczego. Zwłaszcza, że jesteś młoda, w pełni sił i pewnie jesteś w stanie iść do pracy, nawet dorywczej. Układ "kobieta w domu a facet w pracy" ma sens moim zdaniem tylko w małżeństwach, gdy są dzieci i na przykład żona jest na macierzyńskim. A wy jesteście razem DOPIERO 2 lata (uwierz mi, to strasznie mało) a już chcesz na nim żerować, zwalać mu się na głowę i w dodatku nie kiwnąć palcem w kierunku żadnego rachunku. Przecież to dziecinada. Mnóstwo moich znajomych po dwudziestce mieszka w parach, ale każdy płaci swoją część czynszu. Nikt nie żeruje i nie czeka aż facet mi da, facet zapłaci. Tak na serio to tylko się bawisz w dorosłą, bo dorosłość właśnie polega na tym by samemu się utrzymać a nie czekać na gotowe. Rozumiem, że denerwują Cię nadopiekuńczy rodzice. Moi też tacy byli i też mogłam o wielu rzeczach zapomnieć w wieku 19 lat. Ale ja z nimi normalnie na ten temat pomagałam, a nie biegałam po domu i krzyczałam, że się wynoszę do Wrocławia do ówczesnego chłopka. Taką postawą możesz sobie wiele nabrudzić w życiu. Bo związek się może rozpaść a Ty zostaniesz sama, na lodzie i oczywiście bez kasy, bo przecież to chłopak dawał Ci jeść i płacił za tampony, Twoje bluzki czy za czynsz. Dojrzej dziewczyno a potem zacznij się bawić w dorosłą.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2017 16:09
"Jeść mi da, inne rzeczy też zapewni, więc w czym problem?"- w tym że to ani Twój mąż ani ojciec by Cię utrzymywał i karmił. Nie uważasz że to żenujące, gdy chłopak musi zarabiać na Twoje utrzymanie bo sama wciąż jesteś na tyle niesamodzielna by móc sobie kupić jedzenie czy paczkę tamponów? Nie dziw się rodzicom ani ich pytaniom o to jak sobie poradzisz bo mają rację.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2017 14:05
znajdź pracę, nawet dorywczą i się wyprowadź. Nie powinno się być utrzymanką swojego faceta, chcesz z nim mieszkać to dokładaj się do rachunków, jedzenia
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo