Mam wyrzuty sumienia, że nie przyjęłam księdza po kolędzie... Gosia

Siedziałam sama w domu, po cichu i słyszałam, jak ksiądz chodzi po klatce, kolejni ludzie go wpuszczają. A ja nie.
Mam wyrzuty sumienia, że nie przyjęłam księdza po kolędzie... Gosia
fot. iStock
01.02.2017

Pewnie mnie wyśmiejecie, ale dla mnie to jest dziwna sytuacja. Nigdy jakoś specjalnie nie wierzyłam, ale pochodzę z rodziny, gdzie obchodzi się wszystkie święta. Na Wielkanoc z koszykiem do kościoła, w Wigilię zdarzyło się chodzić na pasterkę, zawsze przyjmowaliśmy księdza po kolędzie. Bardziej z tradycji, niż przekonań, ale trudno było mi sobie wyobrazić, że można inaczej.

W wakacje wyprowadziłam się z domu i mieszkam z chłopakiem. Myślałam, że moje podejście do tych spraw się nie zmieni, ale kiedy zaskoczyli mnie dzwoniący do drzwi ministranci, to zupełnie zgłupiałam. Coś we mnie wstąpiło i powiedziałam spokojnie, że my księdza nie przyjmujemy. Powiedziałam o tym chłopakowi, nie miał pretensji i już. Potem było mi bardzo głupio...

ksiądz po kolędzie

fot. iStock

Nawet nie wiem, dlaczego tak zareagowałam. Nigdy nie miałam problemu z tym, żeby wpuścić księdza do mieszkania, porozmawiać przez kilka minut i wręczyć jakąś drobną kwotę. Tak zawsze było w moim domu i się przyzwyczaiłam. A teraz bez zastanowienia palnęłam, że w moim własnym mieszkaniu nie ma miejsca na takie rzeczy.

Kolęda była w minioną sobotę, chłopak musiał akurat iść do pracy, więc nawet dobrze się złożyło. Ale ja siedziałam sama w domu, po cichu i słyszałam, jak ksiądz chodzi po klatce, kolejni ludzie go wpuszczają. A ja nie... Nigdy nie czułam się tak dziwnie. Nawet w pewnym momencie chciałam go zaprosić i powiedzieć, że to było nieporozumienie. Stchórzyłam i szczerze mówiąc, teraz trochę żałuję...

ksiądz po kolędzie

fot. iStock

Nie jestem jakąś wielką katoliczką, jak wspominałam, ale po co robić sobie problemy. Oni potem mają na wszystko papiery i okaże się, że ślubu mi odmówią. No i ogólnie czuję się nie tak, bo zerwałam naszą rodzinną tradycję. Nawet nie potrafiłam się przyznać rodzicom do tego, co zrobiłam. Wmawiam im, że kolędę dopiero będziemy mieli.

Czy to dziwne, że tak na to reaguję? Jak się tak zastanowić, to ten ksiądz w domu mi nie jest potrzebny, ale skoro zawsze przychodził... Boję się, że to dopiero początek i już raz na zawsze zerwałam swoje stosunki z Kościołem. To nie jest zbyt fajne...

Gosia

Polecane wideo

Komentarze (6)

Ocena: 4.33 / 5
gość (Ocena: 5) 01.02.2017 20:02
Przyjmować księdza, bo tradycja? Bezsensu. Może dobrze, że go nie przyjęłaś skoro masz taki stosunek do tego wszystkiego. NIby jakbyś porozmawiała z księdzem to może by rozbudził Twoją wiarę, pomógł odnaleźć Boga. Jak chcesz to zadzwoń na plebanię i powiedz, że nie mogłaś przyjąć księdza,a chcesz, żeby teraz przyszedł . Zawsze na koniec kolędy jest dodatkowy termin
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 01.02.2017 11:28
I tym się właśnie kończy bunt na siłę... Sama nie wiem po co, sama nie wiem dlaczego, ale najpierw postępuję inaczej "bo tak", a potem źle się z tym czuję. Jak dziecko z gimnazjum
odpowiedz
hipohondryczka (Ocena: 5) 01.02.2017 10:30
Nie, to nie jest normalne. Widać wpajanie ci wiary i tradycji, które niekoniecznie cię obchodzą, jednak poskutkowało. Ogarnij się i przestań rozpaczać. Założę się, że gdyby twój chłopak w domu wtedy był i przyjęłabyś księdza, to zrugałby was, że mieszkacie razem przed ślubem. Zawsze byłabyś niezadowolona. Masz teraz rok na decyzję, czy przyjmujesz (pewnie księżul nawet nie będzie pamiętał, że go wyrzuciłaś bądź po prostu przyjdzie bez gadania, bo pieniążki się muszą zgadzać), czy jednak nie. Następnym razem zastanów się dwa razy, zanim coś palniesz.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 01.02.2017 09:41
hahahah nikt nie wzbudza w nas poczucia winy jak rodzina i KK. Ogarnij się dziewczyno jesteś dorosła nie daj się sterować.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie