Zaczęłam już przygotowania do świąt. Inni nie rozumieją, że zostało mało czasu! Kornelia

Od początku listopada kupuję prezenty i planuję Wigilię. Co w tym złego?
Zaczęłam już przygotowania do świąt. Inni nie rozumieją, że zostało mało czasu! Kornelia
fot. Thinkstock
03.11.2016

Niektórzy się śmieją, że jeszcze nie gasną znicze, a w sklepach już Boże Narodzenie. Mnie się to akurat podoba i nawet przyznam się do tego, że powoli zaczynam się przygotowywać. Tak się mówi, że jeszcze mnóstwo czasu, a potem można się obudzić z ręką w nocniku. Niestety, muszę to wszystko robić w ukryciu, bo rodzina się ze mnie śmieje. Jak zapytałam mamę, czy ma już jakieś pomysły na urozmaicenie menu wigilijnego, to się popukała w czoło. Poprosiłam chłopaka, żeby pomyślał o prezentach, a on tylko się zaśmiał. Czy ja naprawdę robię coś dziwnego?

Nie jestem milionerką, która w grudniu może wydać kilka tysięcy na przygotowania. Trzeba wszystko zaplanować i jakoś sensownie rozdzielić wydatki. Wiadomo, że jedzenia nie kupię na zapas (chociaż niektóre rzeczy można zamrozić), ale cała reszta może sobie spokojnie czekać do Wigilii. W tym roku kolejny raz organizuję wieczerzę w moim mieszkaniu. Przyjdą moi rodzice i rodzeństwo, jego mama, siostra z mężem i dziećmi. Chcę się pokazać z jak najlepszej strony i chyba nie ma się z czego śmiać.

boże narodzenie

fot. Thinkstock

Ja wiem, że liczy się atmosfera i towarzystwo, ale żeby te święta miały ręce i nogi, to trzeba trochę pomyśleć. Kiedy ja mam to zrobić, jak nie teraz? Potem zegar już będzie tykał, zrobi się zimno i paskudnie, wszędzie kolejki i naprawdę można zgłupieć. Nienawidzę robić większych zakupów w grudniu, bo wtedy łatwo się nabrać na promocję. Nie lubię też tłoku.

Dlatego podzieliłam sobie przygotowania na etapy: najpierw lista gości, ale ta się raczej nie zmieni. Potem ustalenie menu, żeby czymś ich jednak zaskoczyć. Szukam przepisów, robię pierwszą listę zakupów. Zastanawiam się nad prezentami i co się da, kupuję w listopadzie. W zeszłym roku w połowie miesiąca miałam już kupione wszystko, a nawet zapakowane. Paczki leżały w szafie przez miesiąc i było dobrze.

Uważam, że to jest rozsądne podejście do tematu, a nie powód do śmiechu.

boże narodzenie

fot. Thinkstock

Najwyraźniej rodzina mnie nie rozumie i nie docenia. Ich zdaniem wszystko się załatwi tydzień przed świętami. Oczywiście, można, ale jakim kosztem? Kolejki, nerwy, wszystko droższe, wielki wydatek w jednym miesiącu. Dla mnie to nie do zniesienia. W zeszłym roku też zaczęłam przygotowania w pierwszym tygodniu listopada i Wigilia wyszła świetnie. Jeszcze w drugi dzień świąt zaprosiłam ich na obiad. Jestem w jakimś sensie perfekcjonistką, ale też trochę leniem. Wolę zrobić wszystko powoli, ale skutecznie.

Szkoda, że nie mogę liczyć na wsparcie najbliższych, którzy mnie z tego powodu wyśmiewają. Powinnam się obrazić i odwołać święta, to może zmądrzeją. Czy to naprawdę tak wielki absurd, kiedy proszę o zastanowienie się nad potrawami albo prezentami? 1,5 miesiąca to wcale nie tak dużo czasu!

Kornelia

Komentarze (9)

Ocena: 4.11 / 5
gość (Ocena: 5) 04.11.2016 13:42
No i super! Gdyby więcej ludzi miało takie podejście, święta upływałyby dużo spokojniej :) Skoro teraz nie ma aż tyle obowiązków, to dlaczego nie podzielić ich i nie rozplanować tego, co można zrobić wcześniej? Poza tym ja tak uwielbiam sam fakt 'oczekiwania' na święta, że jak już kupię jakiś drobiazg z myślą o świętach, to już czuję tą cudowną atmosferę :) kiedyś jakiś psycholog powiedział, że kluczem do szczęścia jest ciągle czekać na jakieś miłe wydarzenie, wycieczka, urlop, święta z bliskimi.. Zgadzam się w stu procentach :) a list pamiętam, że już tu się pojawił, ale temat aktualny co roku :D
odpowiedz
J. (Ocena: 5) 03.11.2016 18:00
Eh i znowu ten sam list... ja co roku
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.11.2016 13:52
Ja też nie rozumiem co w tym dziwnego, prezenty gromadzę przez praktycznie cały rok, co pozwala mi uniknąć centrów handlowych i czekania na kuriera kilka dni przed Wigilią.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.11.2016 13:50
Ja również obmyślam wszystko wczesniej, część prezentów- takich, których jestem pewna- kupuję praktycznie przez cały rok, nie jestem w stanie wydać w grudniu kilku pensji na prezenty. Nie widzę w tym nic dziwnego, to raczej dobra organizacja finansów i czasu- nie ma sensu zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, święta mają być odpoczynkiem, a nie tygodniowych obozem pracy po 20h na dobę.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 03.11.2016 11:18
Było!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo