Chcę mieć tatuaż na szyi. Co moim rodzicom do tego?! Sylwia, 17 l.

Za rok i tak bym go sobie zrobiła, więc co im szkodzi...
Chcę mieć tatuaż na szyi. Co moim rodzicom do tego?! Sylwia, 17 l.
fot. Thinkstock
14.10.2016

Pewnie pomyślicie sobie, że jestem jakaś głupia i niedojrzała, ale mam o sobie lepsze zdanie. Jestem pozytywną, zakręconą dziewczyną, które lubi się bawić, ale ma coś w głowie. Uczę się raczej dobrze, nie piję, nie palę, nie puszczam się. Wiem, że w moim wieku różnie to jest. Rodzice nie mają się czym martwić i podobno bardzo mi ufają. Najbardziej wtedy, kiedy siedzę na tyłku w domu i mają mnie na oku. Ogólnie to nie jest z nimi źle i jakoś dajemy radę. Niestety, nie we wszystkim się zgadzamy. Tata twierdzi, że nie trzeba się wyróżniać, a ja tego chcę!

Wystarczy, że nie puszczają mnie na nocne melanże i sprawdzają moich znajomych. Do tego się przyzwyczaiłam. Teraz ingerują też w mój wygląd. Ostatnio zafarbowałam włosy na intensywny czarny kolor, wyregulowałam brwi i zrobiłam sobie malutki kolczyk poniżej ust. Żadne emo lub punk, nie wyglądam jak brudas i straszydło. Aż tak nie rzucam się w oczu i wyglądam na zadbaną. Teraz pozostało tylko jedno – spełnić marzenie o tatuażu! Mogłabym to zrobić na lewo u znajomych innych znajomych, ale postanowiłam najpierw pogadać z rodzicami. W ogóle nie chcą mnie słuchać i mówią, że oszalałam.

tatuaż na szyi

fot. Thinkstock

Gdyby się zgodzili, to mogłabym iść do normalnego salonu i zrobić to porządnie. Mam ciśnienie na ten temat, więc lepiej, gdyby to zrozumieli. Inaczej poradzę sobie mniej oficjalnie i będzie po wszystkim. Nie wyrzucą mnie raczej z domu, więc chwilę pokrzyczą i kiedyś im przejdzie. Wolałabym jednak sobie nie grabić, ale oni są z innego pokolenia i tego nie rozumieją. Mówią, że z tatuażem będę wyglądała na kryminalistkę, że niczego nie osiągnę, nikt mnie nie zatrudni. Przecież to tylko takie gadanie!

Nie zamierzam pracować w biurze. Mam artystyczną duszę i będę projektantką lub zajmę się muzyką. Tatuaż w niczym mi nie przeszkodzi. Nawet jeśli będzie widoczny zawsze. Chodzi o średniej wielkości wzór na szyi. Reszty nie zdradzę. Jest to dla mnie bardzo ważne i się z tym utożsamiam. Tak chcę się wyrazić i nie sądzę, żebym kiedyś tego żałowała. Za 10-20 lat każdy dorosły będzie miał tatuaż i nikogo nie będzie to dziwiło.

tatuaż na szyi

fot. Thinkstock

Pewnie same wiecie, jacy są dzisiejsi rodzice. Nie rozumieją Facebooka, smartfonów, tabletów, modyfikacji ciała. To inne pokolenie. Szkoda, że muszę się użerać z kimś, kto nie ma pojęcia o czym mówi. Przecież to moje ciało, więc co ich to obchodzi? Za rok i tak mogę to sobie zrobić legalnie, jak będę pełnoletnia. Mogliby się zgodzić już dzisiaj i uniknęliby mojej złości. Co im szkodzi? Pewnie boją się, co powie rodzina, sąsiedzi, ludzie na ulicach. Ale przecież nikogo to już nie dziwi!

Dlaczego oni się tak upierają? Nie chcę trupiej czachy na czole, ale dopracowany rysunek na boku szyi. Przekonywać ich dalej czy robić swoje?

Sylwia

Komentarze (9)

Ocena: 4 / 5
gość (Ocena: 5) 18.10.2016 15:25
tatuaz w niewidocznym miejscu spoko ale robic tatuazw widocznym miejscu w wieku 17 lat to IDIOTYZM poczekaj chociaz do 20 rż
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 14.10.2016 13:01
"Mam artystyczną duszę i będę projektantką lub zajmę się muzyką." obawiam się, że może Ci się nie udać. Takie realia. Nie tylko w Polsce ale i na świecie...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.10.2016 12:53
Usiądź na pupie, ochłoń. Poczekaj rok (chociażby dlatego, być mogła zrobić to legalnie w dobrym salonie), za rok zastanów się, czy nadal chcesz: ten wzór, w tym miejscu, tej wielkości. No i za ten rok przeczytaj ponownie swój list. Gwarantuję, że przeczytasz go z zażenowaniem. To raz. A dwa: masz 17 lat. Wybić się w artystycznych kierunkach jest niezmiernie trudno, trzeba mieć asa w rękawie i stabilny zawód, by mieć z czego żyć, jak bycie projektantem/muzykiem nie wypali, bądź dochód będzie nieregularny. Trzy: zrobienie tatuażu pokątnie wiąże się z ryzykiem, nie tylko złapania choróbska, ale również nie masz pewności, czy będzie on wyglądał, jak chcesz. Z jednym się zgodzę: starsze pokolenie, wychowane w PRLu, uważa, że najlepiej być szarą masą i się nie wyróżniać, a tatuaż = "byłem w pierdlu". To też błąd. Rada jest jedna: jeśli chcesz tatuaż, to ta decyzja musi w Tobie dojrzewać przez lata. Najlepiej zrobić to dobrze po dwudziestce, by mieć pewność, że to jest właśnie to, co chcesz nosić przez całe życie. To nie kolczyk, który w razie czego wyjmiesz. Co do pracy, to powoli zmienia się podejście w tym temacie. Będąc w sądzie, pani w okienku, u której załatwiałam pewną sprawę, miała duży, widoczny, tatuaż na ręce. Może tylko korposzczurom nie wolno ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.10.2016 12:51
Pewnie będziesz miała mój komentarz w poważaniu, ale ja w twoim wieku bardzo chciałam symbol aztecki. Słońce Azteków. Moi rodzice powiedzieli mi to samo, teraz jestem wdzięczna. Teraz jestem 1-0 lat od ciebie starsza, mam własny biznes i jak Cię widzą tak Cię piszą. Nigdy nie wiesz, co będziesz robiła za 10 lat, a tatuaż na szyi nie wygląda dobrze. Po 2 moja koleżanka sobie zrobiła, miała takie problemy z gojeniem, że masakra, a teraz do tego jej wyblakł i wygląda źle i musi iść na poprawkę. Jestem wdzięczna rodzicom, że powiedzieli mi nie.
odpowiedz
nattttta (Ocena: 2) 14.10.2016 11:22
Ja też miałam projektować, ale nie dostałam się na ASP, skończyłam inne artystyczne kierunki i jakoś po 10 latach się wypaliło, nie jestem artystką, też marzyłam o tatuażu, ale ciśnienie na szczęście puściło. Jak po skończeniu tych 18 lat też będziesz chciała ten tatuaż to po co się spieszyć. Moja siostra zrobiła sobie nie dawno nie duży obrazek na ramieniu, nic specjalnego ale jak matka powiedziała jej, że to kicz i głupia moda, to już jej się tak nie podobał jak w dniu wykonania. Rok w te czy w tamtą, może zweryfikować twoje postrzeganie. Coś czuje, że chcesz poszpanować jaka to ty oryginalna jesteś a tak naprawdę w tobie nie ma nic nowego.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo