Wstydzę się ćwiczyć w domu, bo rodzice mnie wyśmiewają... Dorota

Zamiast mnie wspierać, mają ze mnie ubaw. Nie chcę się poddawać, ale jest blisko!
Wstydzę się ćwiczyć w domu, bo rodzice mnie wyśmiewają... Dorota
fot. Thinkstock
11.10.2016

Dwa tygodnie temu coś we mnie pękło. Przyznałam się sama przed sobą, że nie wyglądam tak, jak bym chciała. Było ze mną coraz gorzej. Uwielbiałam jeść, ale nienawidziłam się ruszać. Praktycznie nie miałam żadnego wysiłku fizycznego. Chodzenie po szkolnym korytarzu i z pokoju do kuchni to raczej nie jest sport. Dużo mnie to kosztowało, bo do tej pory kryłam się sama przed sobą.

Udało się. Wreszcie wiem na czym stoję i co chcę osiągnąć. To duży sukces, bo wcześniej takie myśli nawet nie chodziły mi po głowie. Lubiłam swoje wygodne życie i miałam gdzieś, jak oceniają mnie inni. Postanowiłam zacząć inaczej jeść i co chyba dla mnie najtrudniejsze – ruszać się jak najwięcej.

Plan był taki, że 2-3 razy w tygodniu pobiegam. Powoli, żeby nabrać kondycji i z czasem zacznę to lubić. Oprócz tego 5 razy w tygodniu ćwiczenia w domu. Co z tego wyszło?

 

ćwiczenie w domu

fot. Thinkstock

Nie informowałam rodziców, że od teraz będę sportsmenką na diecie. Po prostu zaczęłam robić swoje. Okazało się, że to coś niesamowitego. Zrobili z tego aferę, jakbym się wybierała na Mont Everest. A chodziło tylko o trochę ruchu... Najpierw były docinki, kiedy ubierałam dresy i wychodziłam biegać. Wracałam zlana potem i od razu tatuś sugerował, że strasznie pachnę, mama dziwiła się, że można tak strasznie wyglądać. I ciągle pytania „po co ci to?”.

Jakoś znoszę te uszczypliwości i głupie spojrzenia. Najważniejsze, że w czasie biegania jestem sama ze sobą i nikt mi nie przeszkadza. Gorzej jest z ćwiczeniami w domu, bo wtedy to dopiero się zaczyna... Oni się ze mnie głośno śmieją.

Ale ona dyszy, może zadzwonię po pogotowie?!

I ona myśli, że wystarczy robić brzuszki?

Trzeba będzie wyprać dywan, bo już się klei od potu...

ćwiczenie w domu

fot. Thinkstock

Ciągle takie głupie teksty. Chyba z zazdrości, bo sami są mistrzami, ale w leżeniu na kanapie z chipsami w ręce. Często podchodzą pod moje drzwi. Jest w nich matowa szyba, więc dokładnie widzę, że ktoś tam stoi.Nasłuchują, próbują podejrzeć. Co to za dziecinada?!

Wypytują, czy jeszcze mi się nie znudziło, kiedy dam sobie spokój, że przez niedobór słodyczy dziwnie się zachowuję i tak dalej... Nie rozumiem. Jak można tak zniechęcać? Przecież ja to robię dla swojego dobra. I dla nich też, bo przynajmniej nie będą mieli grubej córki, która za kilka lat zejdzie na zawał.

Czy któraś z Was spotkała się z taką głupią reakcją? Powoli tracę cierpliwość i boję się, że nie wytrwam.

Dorota

Komentarze (7)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 12.10.2016 11:35
Kochana, oni ci zazdroszcza! Zobaczysz jak im mina zrzednie jak schudniesz. Nie daj sie, rob swoje, ja bym chyba pekla ze smiechu jakbym tak pod swoimi drzwiami widziala podsluchujaca rodzine. Meczace to napewno, ale nie daj sie! Zrob im na zlosc i cwicz :)
odpowiedz
eM (Ocena: 5) 11.10.2016 22:14
Kiedy przeszłam na dietę to wszyscy w mojej rodzinie i rodzinie chłopaka mi docinali. Jak schudłam 12kg to tylko słyszałam "ale świetnie wyglądasz, jk Ty to zrobiłaś? a ja też tak schudnę jak zastosuję twoją dietę?" także miej ich w d upie :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.10.2016 10:28
zmanipuluj ich. Po kolejnym takim docinku rozpłacz się, powiedz że liczyłaś na ich wsparcie, że jak mogą cię tak traktować, że rodzice powinni dopingować swoje dziecko a nie je dołować. Weź ich po prostu na litość i wzbudź poczucie winy
odpowiedz
aaa (Ocena: 5) 11.10.2016 10:16
nie będę się rozpisywać, że rozumiem, że jest Ci przykro itp. dlatego dam od razu moją radę: rodzice Cię wyśmiewają? Rób to samo! Powiedz im, że nie chcesz wyglądać tak źle jak oni, spytaj jak seks uprawiają z zerową kondycją, czy mają pojęcie o chorobach wynikających z braku ruchu, jedzenia i siedzenia na kanapie... spytaj kto będzie za wnukami biegał po podwórku skoro oni siedzą na tyłku... jest multum możliwości i zapewniam Cię, że takie teksty szybciej przyniosą efekt niż myślisz. Tylko musisz być konsekwentna i za każdym razem ich docinek- Twój docinek, albo nawet Ty bądź pierwsza.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.10.2016 10:10
obróc ich docinki na swoją korzyść, motywuj się tym. możesz czasami odpyskować "jedni leżą na kanapie i się tyją, a inni wolą poćwiczyć dla zdrowia". grunt abyś wytrwała i się nie poddała, bo to da im satysfakcję że "wyszło na ich". może włącz sobie głośno muzykę i przy niej ćwicz? to trochę zagłuszy odgłosy i Ciebie jeszcze bardziej podkręci aby dawać z siebie wszystko. reakcje mojej rodzinki jak zaczęłam ćwiczyć prawie 3 lata temu aż tak extremalne nie były, raczej subtelne... było to dla nich nie zrozumiałe bo po 1. znana byłam z nienawisci do wysiłku fizycznego i niedostatecznej z wf'u. a po 2. w sumie nie musiałam tego robić, bo odchudziłam się z rozmiaru 36 do 34. nadal ćwiczę dla utrzymania tego efektu i kondycji, a także relaxu, bo odpoczywam kiedy się porządnie zmęczę :P
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo