Mój chłopak jest dla mnie za wysoki. Ludzie się z nas śmieją... Iza, 23 l.

Kiedyś usłyszałam nawet paskudny żart, że „niektóre rzeczy” mogę mu robić na stojąco!
Mój chłopak jest dla mnie za wysoki. Ludzie się z nas śmieją... Iza, 23 l.
fot. Thinkstock
26.08.2016

Chciałabym nawiązać do tematu wzrostu, który tak często się przewija w niektórych wypowiedziach kobiet. Ciągle się o tym mówi. Że kobieta nie może być za wysoka, facet za niski. Zawsze on powinien być wyższy od niej, nigdy na odwrót. I tak właśnie jest w moim przypadku, ale jakoś wcale nie czuje się z tego powodu szczęśliwsza. Wręcz przeciwnie, to mnie coraz mocniej dobija. To prawda, że zwróciłam na niego uwagę, bo jest wysoki, ale to nagle przestało mieć znaczenie.

Dzisiaj wolałabym żeby był znacznie niższy, bo ta różnica prowadzi do wielu dziwnych sytuacji. Cały czas żyję ze świadomością, że on patrzy na mnie z góry i czasami wydaje mu się, że z tego powodu więcej może. Wiem, że różnica w naszym wzroście jest ekstremalna, ale co to za wytłumaczenie. Kiedyś śmiałam się z podobnych rozterek, a teraz sama przekonuję się o tym, że pary powinny być ze sobą zgrane także pod względem wyglądu.

x

fot. Thinkstock

On ma dokładnie 203 cm wzrostu. Tak dużo, że przy wchodzeniu przez drzwi zazwyczaj musi się schylać. W niektórych lokalach zawadza głową o lampy. Pewnie sobie pomyślicie, że to super. Taki duży i męski. Ok, męskości mu nie brakuje, ale nie w tym tkwi problem. Ja mam marne 155 cm. To jest niemal dokładnie pół metra różnicy. Wyglądamy obok siebie jak Flip i Flap. Kiedyś usłyszałam nawet paskudny żart, że „niektóre rzeczy” mogę mu robić na stojąco.

Pewnie to dziwnie zabrzmi, ale jak on tak sterczy pół metra nade mną, to czuję się niepewnie. To mnie nawet dobija. Zaczynam czuć się jak jego mała zabawka, z którą może zrobić co chce. Wiadomo, że to też kwestia jego charakteru, ale wzrost potęguje to wrażenie. Nie umiem poczuć się pewnie i atrakcyjnie, kiedy wyglądam jak jego młodsza siostra, albo nawet córka. Wstydzę mu się okazywać czułość, bo z boku to musi wyglądać komicznie.

x

fot. Thinkstock

Wiele razy zachowywał się tak, jakby mnie nie zauważał. Weźmy taką sytuację – stoimy obok siebie i z kimś rozmawiamy. To znaczy, on rozmawia, bo to małe plątające się pod nogami nie istnieje. Chcę się do niego przytulić, to trafiam gdzieś w okolice jego pępka. Idziemy za ręce, to ja muszę moją podnosić do góry, żeby mnie chwycił. I mnóstwo takich drobnych rzeczy, których normalnie się nie zauważa, a w moim przypadku doprowadzają do podniesienia ciśnienia.

Utwierdzam się powoli w przekonaniu, że w ogóle do siebie nie pasujemy. I co najgorsze, zasadniczo chodzi tylko o ten nieszczęsny wzrost. Ta różnica jest za duża. Głupio razem wyglądamy i w ogóle. W sumie, to nie wiem, czego oczekuję po tym liście. Ja nagle nie urosnę, a on się nie obniży.

Może ktoś mi chociaż powie, jak z tym normalnie żyć...

Iza

Polecane wideo

Komentarze (9)

Ocena: 4.56 / 5
Martin (Ocena: 1) 01.09.2017 22:07
A to za niski, a to za wysoki... głupie babska. Nic nie odpowiada. Masz kompleksy, jakbyś go naprawdę kochała to byś nie patrzyła na wzrost. Jak patrzysz to daj sobie spokój, to nie dla ciebie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.08.2016 16:37
z ciebie się smieja ,a co maja powiedzieć dziewczyny wyższe od swoich chlopakow i to dopiero wygląda dziwnie ,ciesz z tego jak jest ,grunt ,ze nie jest odwrotnie .
odpowiedz
Liza (Ocena: 5) 28.08.2016 15:31
Ja też tak mam - ja 156 mój chłopak 193. Jesteśmy razem ponad 5 lat i jesteśmy mega szczęśliwi. Innym przeszkadza ta różnica wzrostu, nam nigdy! To kwestia też charakterów, spotykałam się z chłopakiem który miał 187 i czułam się przy nim mała i jak jego siostra, obecny chłopak nigdy mnie tak nie traktuje.
odpowiedz
Ruda (Ocena: 5) 28.08.2016 14:12
Nie powinnaś się takimi bzdurami przejmować. . Moja teściowa ma 158cm a teściu 193 cm. Są razem od 28 lat a 25 po ślubie. Mają 3 dzieci i szaleją za sobą jak nastolatki.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.08.2016 08:19
Ja mam 163 a mój chłopak 198 i nigdy nie miałam z tym żadnych problemów.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie