Skompromitowałam się! Poszłam na urodziny dziecka, ale pomyliło mi się, ile lat kończy... Izabella

Przyniosłam baloniki i wielką kartkę z szóstką. Ale to nie były 6. urodziny...
Skompromitowałam się! Poszłam na urodziny dziecka, ale pomyliło mi się, ile lat kończy... Izabella
fot. Thinkstock
23.08.2016

To chyba największa wpadka w moim życiu… Można się z tego śmiać, ale ja przeżyłam traumę i zrobiłam z siebie ogromną idiotkę. W ogóle nie pomyślałam i wyszło, jak wyszło. W weekend poszłam na urodziny synka mojej kuzynki. Niby mieszkamy w jednym mieście, ale nasze kontakty są raczej sporadyczne. Święta, śluby, pogrzeby. Nawet do siebie nie dzwonimy, więc to taka rodzina bardziej na papierze. No, ale było zaproszenie, więc trzeba iść. Zrobiłam to nawet z przyjemnością, bo nie widziałam ich od Wielkanocy.

Poprosiłam nawet o radę, czym się synek aktualnie bawi i co by chciał. Dowiedziałam się, która kreskówka jest aktualnie na tapecie i kupiłam mu kilka zabawek i gadżetów z tej serii. Wcześniej się upewniłam, że tych jeszcze nie ma. Do tego wymyśliłam, że dokupię baloniki z szóstką, bo tyle lat kończył i wielką kartkę urodzinową też z „6” na okładce. Fajnie by to wyszło, gdyby nie fakt, że to wcale nie były jego szóste urodziny

 

x

fot. Thinkstock

Nawet bym się o tym nie dowiedziała, bo wszyscy zrobili dobrą minę do złej gry. Dziękujemy, siadaj, częstuj się, co u ciebie. Dzieciak zadowolony z prezentu i ogólnie sielanka. Dopiero pod koniec poszłam do jego pokoju i tam na ścianie wisiał jakiś dyplom z datą urodzenia. Aż mnie zamroczyło, bo szybko wyliczyłam, że kończy 5, a nie 6 lat. Skompromitowałam się strasznie i myślę, że po tej wpadce nasze stosunki z kuzynką będą jeszcze chłodniejsze. Ja bym się chyba na jej miejscu obraziła.

Zachowałam się jak kretynka. Bezczelnie uznałam, że wszystko wiem i poszłam na żywioł. Muszę docenić, że zachowali to dla siebie, ale wcale mi nie ulżyło. Teraz nie za bardzo wiem, co mam zrobić. Chodzi mi po głowie, żeby zadzwonić i przeprosić. Wytłumaczyć się przepracowaniem albo lekami, które biorę… Żadnych nie łykam, ale inaczej tego uzasadnić nie umiem.

x

fot. Thinkstock

Nie wiem skąd mi się wzięło to 6 lat. Powinnam pamiętać, że oni chwilę wcześniej obchodzili 6. rocznicę ślubu, a dziecko się urodziło dopiero rok później! A z moich wyliczeń wyszło na to, że ona stała przed ołtarzem w 9. miesiącu ciąży albo z maleństwem na rękach. Strasznie mi teraz głupio, bo zawsze byłam taka dokładna i trzeźwo myślałam. Teraz totalne zaćmienie umysłu.

Co teraz? Udawać, że się nie zorientowałam i poczekać, aż wszyscy o tym zapomną? Nie wydaje mi się, żeby tak łatwo wymazali to z pamięci. Dla rodziców to potwarz, że ktoś z rodziny nie wie o ich dziecku nic. Nawet, ile ma lat. Poza tym, nie tylko oni byli tego świadkami.

Już zawsze będę uważana za największą kretynkę w rodzinie…

Izabella

Komentarze (7)

Ocena: 4.57 / 5
andzia (Ocena: 2) 25.08.2016 09:50
dlatego jak się czegoś nie jest pewnym w 100 trzeba było wziąć jakąś ogólną kartę bez cyfry i tyle ;-)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.08.2016 12:27
Nie ma się czym przejmować, głupio wyszło fakt, ale jeśli się nie widujecie często to może umknąć ile dziecko ma lat. Ja pamiętam jak się zawsze dalsi wujkowie i ciotki przy zadkich okazjach spotkania pytali ile to ja juz mam lat i do której klasy chodzę i nigdy nikt tego nie odbierał w zły sposób
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.08.2016 09:06
ale wielka traume przezylas, idz teraz do psychologa i psychiatry kretynko a za 10 lat moze bedziesz w stanie zyc pomimo tej traumy
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.08.2016 08:52
haha jeju problemy :D Ja się pomyliłam ile lat ma mój bratanek :D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.08.2016 08:13
e tam to żadna tragedia, dzieciakowi na pewno to nie zrobiło problemu, ważne że prezenty były :P Nie przejmuj się tym bardziej że rodzina nie robi Ci z tego powodu problemów, sama się nakręcasz, odpuść sobie i zapomnij
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo